Ada i Mikołaj w 334 dni przemierzyli 25 krajów na pięciu kontynentach. Prezentujemy zdjęcia z podróży!

Box2 Fotogalerie Wiadomości
fot. Mikołaj Kuras

Nie zdążyli dotrzeć do Afryki, zdołali jednak spełnić marzenia – zobaczyć Wielki Kanion, mecz koszykówki NBA oraz kangura i koalę w naturalnym środowisku. Do Torunia wrócili 14 października, witani na dworcu przez stęsknioną rodzinę i przyjaciół.

Ada, dziennikarka Polskiego Radia PiK, oraz Mikołaj, fotoreporter związany z toruńskimi mediami, w podróż dookoła świata wyruszyli z Torunia 15 listopada 2017 r. Z Warszawy wylecieli do Rzymu, a dalej do Rio de Janeiro. Podróżowali drogą powietrzną, lądową i wodną, dźwigając ze sobą plecaki o wadze ok. 26 kg każdy.

– Wszyscy myślą, że to był całoroczny urlop, ale takie podróżowanie mimo wszystko wymagało od nas dużego wysiłku – śmieje się Ada. – Planowanie podróży, wybór noclegu, dostosowanie wszystkiego do czasu, kiedy planowaliśmy być w danym miejscu, było bardzo skomplikowane.

Mimo problemów logistycznych, których się nie wystrzegli, dotarli m.in. do Brazylii, Peru, Kalifornii, Laosu i Azji Południowo-Wschodniej, Australii, Nowej Zelandii, a także Japonii, do której podróży na początku nie planowali. Czy czuli się podczas swojej wyprawy bezpiecznie?

– Oczywiście! – mówią zgodnie. – Uważać musieliśmy na siebie w Ameryce Południowej, ale staraliśmy się nie chodzić nocami. W ciągu tych 11 miesięcy spaliśmy w 31 prywatnych domach, kilkunastu hostelach, a czasami pod namiotem. Bardzo dużą pomoc zaoferowali nam obcy ludzie. Pewien Chilijczyk zabrał nas do swojego domu, kiedy padał deszcz. Rozmawialiśmy cały wieczór. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że żadne z nas nie rozumiało swojego języka.

O tym, że świat jest mały, przekonali się bardzo szybko. Na parę pochodzącą z Torunia trafili przypadkiem na jednej z ulic Chile. Dzięki temu spotkali się także z inną torunianką mieszkającą w Boliwii. Z Filipem z San Francisco poznali się dzięki Facebookowi. Z pozostałymi Polakami nawiązali kontakt przez stowarzyszenia polonijne i ambasadę.

W trakcie podróży Ada i Mikołaj zachwycali się nie tylko nowymi miejscami, ale także smakami. Jak podkreślają, żywili się w rodzinnych barach, a do restauracji zaglądali od święta. Sami także gotowali na garnkach zabranych z Polski.

Swoje przygody Adriana i Mikołaj opisywali na blogu Rok Włóczykija. Dzięki cyklicznie tworzonym relacjom dziennikarki słuchacze Polskiego Radia PiK mogli co tydzień usłyszeć reportaż opisujący poczynania pary z Torunia w Azji, obu Amerykach czy Australii. Kulisy całej podróży zdradzili dopiero na sam koniec, podczas powitania w grodzie Kopernika.

– Najwięcej zużyliśmy… butów – śmieją się podróżnicy. – Z pewnością ich nie wyrzucimy, z uwagi na wielki sentyment. Będą naszą pamiątką, przypominającą, ile kilometrów przebyliśmy.

Za nimi prawie 125 tys. km. Jak zmieniła ich ta podróż? Jak podkreślają, zrobili się wrażliwsi na problemy planety i na krzywdę zwierząt. Zwracają także większą uwagę na równouprawnienie i tolerancję. Oboje spełnili także swoje marzenia – Mikołaj mógł na żywo obejrzeć mecz koszykówki NBA, jego partnerka – zobaczyć kangura i pogłaskać koalę, co udało się podczas pobytu w Australii.

– Z pewnością była to nasza przygoda życia – podsumowują zgodnie. – Śmiało możemy powiedzieć, że jest to zwieńczenie pewnego etapu. Trochę poszaleliśmy, a teraz? Czas się ustatkować.