Architekt Rob Trapnell komentuje nowy projekt średnicówki. Rondo turbinowe niebezpieczne i niepotrzebne?

Polecamy Wiadomości Wywiady
Architekt od kilkudziesięciu lat mieszka w Toruniu na Chełmińskim. Analizuje i liczy ruch drogowy przy każdej okazji. Rys. Rob Trapnell, fot. Beata Trapnell

– W Toruniu nie widziałem ani jednego skrzyżowania, gdzie przepustowość jest większa niż 20 aut na minutę, a liczę już od 20 lat. Najwięcej, ile naliczyłem to 18 aut na minutę – zauważa architekt Rob Trapnell w rozmowie z Anną Zglińską. 

Jak ocenia pan nowe projekty Trasy Średnicowej od Szosy Chełmińskiej do Okrężnej? Rondo turbinowe przy św. Józefa to chyba odpowiedź na prośby mieszkańców?

– Ronda turbinowe funkcjonują w dość niewielkiej liczbie w Holandii i na Chorwacji. Cała ich koncepcja zakłada umożliwienie ruchu z dużą prędkością. A to prędkość zabija pieszych w Polsce. Mamy tu również do czynienia z konfliktowymi punktami, gdzie z punktu widzenia kierowcy, nie ma pewności co do pierwszeństwa. A samochód, który już jedzie takim rondem, może przemieszczać się z pewną prędkością. Jest to niebezpieczne. Ronda turbinowe są przeznaczone dla przypadków, w których drogi muszą mieć dwa pasma w każdą stronę, a to zdecydowanie nie ma zastosowania w tej sytuacji i nigdy nie będzie miało. Dlatego jednopasmowe rondo jest rozwiązaniem dużo bezpieczniejszym. Małe ronda są zdecydowanie bezpieczniejsze i skuteczniej upłynniają ruch, co widać po przebudowie Szosy Chełmińskiej. Teraz przechodzenie i przejeżdżanie przez skrzyżowania na Szosie Chełmińskiej jest teraz dużo wolniejsze i bardziej niebezpieczne, niż było przedtem.

Rys. Rob Trapnell

Faktycznie, kierowcy podnieśli larum po otwarciu Szosy Chełmińskiej. Jest dla nich oczywiste, że stanie na światłach nie przyspiesza ich podróży. Ale w większości obstają za dwupasmówkami. Czy przepustowość, szerokość i bezpieczeństwo da się w ogóle pogodzić?

– Jeśli chodzi o szerokość, raczej nie, ale przepustowość i bezpieczeństwo jak najbardziej. Trzeba zrozumieć, że dwupasmowe ronda są jedynie użyteczne, gdzie mamy do czynienia z bardzo dużym natężeniem ruchu, o którym można mówić, gdy przekracza je więcej niż 40 aut na minutę. W Toruniu nie widziałem ani jednego skrzyżowania, gdzie przepustowość jest większa niż 20 aut na minutę, a liczę już od 20 lat. Najwięcej, ile naliczyłem to 18 aut na minutę.

Rys. Rob Trapnell

Jak zwykle ma pan alternatywę.

– Tak. Jednopasmowe rondo jest dużo bezpieczniejsze i może poradzić sobie z natężeniem ruchu 40 aut na minutę. Nagrywam filmy, które to doskonale pokazują, jak to rondo w Bristolu, które ma właśnie takie natężenie ruchu. Jest jednocześnie bezpieczne dla pieszych. 

Nawet to rondo, które narysowałem jest przeskalowane, jak na taki ruch, jaki jest w Toruniu. Bardzo łatwo zorientować się, kto ma pierwszeństwo: samochody, które już są na rondzie i piesi, którzy muszą przejść  tylko jedno pasmo jezdni na raz. Takie rondo to naprawdę więcej niż dość. Urząd Miasta Torunia dysponuje prognozami ruchu (7 str. Raportu i poniżej) i może to być około 30 samochodów na minutę.

Źródło: Urząd Miasta Torunia

Dlaczego więc nadal projektanci obstają za dwupasmową jezdnią od Szosy Chełmińskiej do św. Józefa?

– Problemem jest to, że dostajemy masę pieniędzy z Unii Europejskiej, które trzeba bardzo szybko wydać, co powoduje znaczne zniszczenie miasta. Osobiście nie widzę żadnej potrzeby wprowadzania tego typu rozwiązań w Toruniu przez co najmniej 15 albo 20 lat. Liczba ludności systematycznie spada. Największą potrzebą w mieście teraz jest nie budowa nowych jezdni, lecz samych skrzyżowań, które odblokują płynny ruch. Innymi słowy – potrzebujemy skrzyżowań bez świateł.

Jakie ma pan plany na dalszą działalność? Będzie pan dalej propagował bezpieczne rozwiązania drogowe?

– Napisałem raport o projektowanym nowym odcinku trasy średnicowej. Został właściwie zignorowany. Dlatego planuję wysłać go również radnym, może skłoni ich on do refleksji. Zastanawiam się nad napisaniem raportu o stanie miasta. To byłaby lektura!

Tagged