„Byli tak cicho”. Czy pożaru przy Szosie Chełmińskiej można było uniknąć?

112 Box1 Polecamy Wiadomości
Nietypowa „rodzina” wprowadziła się tu już przed miesiącami. W oknie poddasza pojawiły się kwiaty, a za domem nieczystości.

Szosa Chełmińska 180 nie ma szczęścia do gospodarzy. Od momentu budowy służyła kolejarzom z pobliskiego dworca, jako dom dróżnika. Dziś znajduje się w rękach prywatnych, a okolice Dworca Toruń Północ to zapuszczony skrawek miasta – idealny dla tych, którzy z różnych przyczyn wylądowali na ulicy. W środową noc 10 czerwca w dawnym domu dróżnika przy Chełmionce wybuchł pożar, w którym zginął człowiek. Jak się okazuje, mieszkał tu od miesięcy.

– O godzinie 21.46 dostaliśmy zgłoszenie od osoby postronnej, która przechodziła obok tego budynku i zobaczyła dym, który wydobywał się z budynku – mówi Przemysław Baniecki, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu. – Na miejscu pracowało 6 zastępów. Akcja zakończyła się około 1.30 i trwała niecałe pięć godzin. Cztery osoby ewakuowano. Lekarz, po reanimacji jednego z mężczyzn, stwierdził zgon.

Gaszenie poddasza trwało dość długo. Strażacy napotkali trudności związane z dawną techniką budowlaną.

Domy z pruskiego muru kryją wiele tego typu niespodzianek. Podczas rozbiórki zabytkowej karczmy w Marynowach na Żuławach pod powałą znaleziono setki dokumentów i rachunków z XIX wieku. Warto dodać, że pierwszy budynek Dworca Głównego w Toruniu pomiędzy belkami stropu krył tony piasku. Te akurat pełniły funkcję przeciwpożarową. 

– Wewnątrz znajdował się podwójny sufit – tłumaczy Baniecki. – Spodziewaliśmy się, że dach będzie pokryty deskami i papą. Tu jednak od wewnątrz znalazła się kolejna warstwa desek, a w przestrzeni pomiędzy nimi łatwopalne docieplenie. To wszystko się zajęło i w związku z tym musieliśmy rozcinać dach od wewnątrz i od środka.

Policja wraz z biegłym sądowym prace rozpoczęła dopiero po opadnięciu piany gaśniczej, 12 czerwca.

– Wstępna ocena biegłego wskazuje na to, że doszło do zaprószenia ognia – mówi mł. asp. Wojciech Chrostowski z Zespołu Komunikacji Społecznej KMP Toruń. – Nieprzytomnego 33-letniego mężczyznę wyniesiono z pożaru, jednak nie udało się go uratować. Pozostałe osoby nie odniosły poważniejszych obrażeń. Zeznały, że spożywały alkohol, a w tym pustostanie przebywają od kilku miesięcy.

Ich obecność w tym miejscu już w marcu potwierdzają miłośnicy tzw. urbexu, czyli zwiedzania miejsc w mieście na co dzień niedostępnych. Najbliżsi sąsiedzi o ich obecności tam nie mieli jednak pojęcia.

– Byli cicho, żadnych rozrób czy krzyków, nikt z nas nic nie słyszał – deklarują pracownicy pobliskich zakładów. – W sierpniu ubiegłego roku była tu tylko interwencja straży. Złomiarz przeciął czynną rurę od gazu. Wystraszył się i zapukał z prośbą, żeby zadzwonić po pomoc. Czujniki strażaków daleko przed torami piszczały. Później właściciel zabezpieczył wejście do budynku.

Trudno uwierzyć, że nikt nie dostrzegł kwiatów w oknie. Mieszkańcy wewnątrz powiesili flagę Polski. Po bliższym przyjrzeniu się całości można dostrzec wywieszony za oknem garnek i ślady nieczystości na ścianie. Najwyraźniej służył dotąd za nocnik, idealnie schowany za banerami reklamowymi.

Malowniczy dom dróżnika jest własnością prywatną. Wygląda na to, że wrócił w ponowne użytkowanie bezdomnych. W poniedziałkowe popołudnie z poddasza budynku słychać było kaszel. Kwiaty stały nadal.

Pustostany w Toruniu to duży problem. XIX-wieczne budynki są traktowane jak puste działki pod zabudowę i coraz częściej giną w nich ludzie. W dawnej szwalni przy ul. Chłopickiego w trakcie katastrofy budowlanej zginęła jedna osoba. O Chopina 26 mówiło się, że co roku ginie tam człowiek, a nieco dalej przy Bydgoskiej 26 ranne zostały dwie osoby. Łącznie w Toruniu i powiecie w ciągu ostatnich pięciu lat straż pożarna interweniowała w pustostanach 145 razy, z czego aż w 127 przypadkach doszło do zaprószenia ognia.

Nasi czytelnicy wielokrotnie alarmują o niepokojącym stanie zabytków i przebywaniu tam bezdomnych i młodzieży.

– Te budynki często są w złym stanie technicznym i grożą zawaleniem – dodaje Wojciech Chrostowski z toruńskiej policji. – W okresie jesienno-zimowym zarówno strażnicy miejscy, jak i policjanci częściej patrolują takie miejsca. Jeśli widzimy osoby postronne przebywające na terenie cudzej nieruchomości, a widzimy widoczne ślady wdarcia się na teren obiektu lub podejrzewamy, że zachodzi tam dewastacja, powinniśmy zgłosić ten fakt, dzwoniąc pod numer 112. Takimi sprawami zajmuje się policja. Niewłaściwie zabezpieczony czy zagrażający bezpieczeństwu obiekt budowlany należy zgłosić Powiatowemu Inspektoratowi Nadzoru Budowlanego w Toruniu.

Warto wiedzieć: Dom dróżnika powstał jako jeden z obiektów towarzyszących dla Dworca Północ, z którego odjeżdżały pociągi na krótkiej trasie do Olka i dłuższej do Czarnowa. Dzięki istniejącym tu torom kolejowym do 1953 roku można było stąd dostać się do Chełmna. W 1966 roku przestały tędy kursować pociągi do Czarnowa, a w 1992 roku do Unisławia. Dziś najczęściej można tu spotkać cysterny kierujące się do Zamku Bierzgłowskiego. Sąsiedni budynek Dworca Północ zbbudowany również w szachulcowej konstrukcji, padł niedawno ofiarą wandali. Toruński magistrat jest gotów przejąć budynek z rąk kolejowych, co rada miasta potwierdziła stosowną uchwałą.  Dworzec miałby stać się częścią infrastruktury turystycznej, np. wypożyczalnią rowerów. Dziś straszy dziurą w ścianie, przez którą można wejść do zaśmieconego wnętrza.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *