Christmas – czyli święta [FELIETON]

Opinie
Paweł Gulewski, radny miejski (fot. Łukasz Piecyk)

A co tam, nie będę wcale pionierem, pisząc na początku grudnia o świętach Bożego Narodzenia. Zwłaszcza że niektóre sklepy tuż po Zaduszkach wyrzuciły świąteczne akcesoria, rozpoczynając coroczny wyścig po klientów. Jesteśmy już nawet po szczycie wyprzedaży, który zgodnie ze starą słowiańską tradycją nazwano „Black Friday” – czyli wyprzedażowe szaleństwo.

Odbył się też u nas słynny już „Bieg Mikołajów”, który z roku na rok staje się coraz popularniejszy. W ogóle zauważam istne poplątanie z pomieszaniem w tym gorącym okresie poprzedzającym Wigilię. Mieszają się nieubłaganie tradycje naszych babć i prababć z tym, co przynosi wicher globalizacji, czy raczej popkultury. Któż z nas pamięta wieńce adwentowe – zdobne, zielone gałązki otaczające cztery świece, symbolizujące cztery tygodnie oczekiwania na Wigilię? Tradycja to także kalendarze adwentowe, drobne upominki i dokarmianie zwierząt. Wszystko to obecnie jest gdzieś za mgłą, przewija się w opowiadaniach najstarszych w rodzinie, żyje dyskretnie z dala od ludzkich oczu, utrwalone na starych, pożółkłych fotografiach.

REKLAMA

Jak to wszystko ma się obronić przed nachalnym gwarem świątecznych reklam? Nie łudzę się, że tradycja w rywalizacji z popkulturą świąt XXI w. stoi na straconej pozycji. Szczególnie, gdy tej ostatniej przygrywa George Michael z kawałkiem „Last Christmas”. Może właśnie na tym polega żywot naszej cywilizacji; każde pokolenie wnosi swoje zwyczaje, majstruje w konwenansach, burzy tradycje. W tym wszystkim jest coś pozytywnego, coś, co nastraja nadzieją. Badania potwierdzają, że ludzie, którzy próbują celebrować tradycję, częściej są szczęśliwsi. Dlatego nieważne, czy robimy coś po staremu, czy rzucając się w wir przedświątecznych zakupów w „sieciówkach”, lub zamawiając gadżety z „AIiExpress”, tracimy zmysły. Ważne jest, że dzieje się to z myślą o naszych bliskich i o nadchodzącej Wigilii, którą wszyscy chcemy spędzić z tymi, których kochamy. 

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *