Gdzie Rzym, a gdzie Krym [FELIETON]

Box2 Opinie Polecamy
Tomasz Lenz, poseł PO

W przededniu wyborów do Parlamentu Europejskiego wizytowałem tereny graniczne, a właściwie będące w stanie wojny na wschodzie Ukrainy.

Przypomnę, że nasz sąsiad nie jest członkiem NATO ani UE. Można powiedzieć, że jest zawieszony pomiędzy wschodnią satrapią Putina a europejskim światem demokratycznym.

Od lat Ukraińcy zmagają się z kryzysem gospodarczym i niestabilnością finansów publicznych. Wysokim bezrobociem. Nie pojawił się u nich żaden odważny i zdeterminowany Balcerowicz. Na prowincji bieda aż piszczy i brak perspektyw na lepsze jutro.

Do Wierchownej Rady, ukraińskiego Sejmu, wybiera się jesienią ilość partii, które trudno zliczyć i je rozróżnić. W tym miesiącu odbędą się wybory prezydenckie, w których startuje… uwaga: 44 kandydatów, a faworytem jest aktor znany z telewizji. Bez zaplecza merytorycznego i politycznego. Tak jakby prezydentem u nas wybrać dajmy na to… Sławomira! Tego od polewania się szampanem w Zakopanem.

I pomyśleć, że Polska i Ukraina startowały z tego samego poziomu. Dzisiaj to my jesteśmy wzorem do naśladowania. To nam zazdroszczą. Zmagamy się z niskimi zarobkami dla nauczycieli, brakiem stabilności na rynku rolnym, kolejkami do lekarzy specjalistów. I jeszcze by można dodawać, bo każdy coś tam dorzuci.

Ale powiedzmy sobie szczerze, gdzie Rzym, a gdzie Krym. No właśnie Krym. Okupowany przez Rosję. Dlatego ojczyznę trzeba poprawiać i ulepszać. Ale też ją doceniać i szanować. A nic lepiej nie robi, by to dostrzec, niż wizyta na Ukrainie.

Tagged

1 thought on “Gdzie Rzym, a gdzie Krym [FELIETON]

  1. W zasadzie to takich bredni nie warto komentować. Wystarczy tylko napisać, że Ukraina NIGDY nie miała własnej gospodarki. Ale co tam może wiedzieć taki POseł Lenz od siedmiu boleści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *