Jak powstało Ukulele? Rozmawiamy z właścicielkami „Ukulele Bawialnia & Kawiarnia”

Box2 Mała Czarna
Fot. Łukasz Piecyk

Agnieszka Umińska miała zostać ratownikiem medycznym, Karolina Kościukiewicz malarką. Połączyła je pasja do prowadzenia własnego biznesu i pracy z dziećmi. Chciałyby zbawić świat, ale … wciąż brakuje im na wszystko czasu, a najbardziej na wspólne wypicie kawy. Po ponad 8 latach wzajemnej współpracy rozumieją się bez słów.  Dziś obie są właścicielkami Ukulele Bawialnia & Kawiarnia. Rozmawia z nimi Justyna Tobolska.

Agnieszka to marzycielka. Najwięcej czasu poświęca wychowaniu najważniejszego mężczyzny w jej życiu – 9 letniego syna, Olka. Kocha zwierzęta, ma dwa koty i chomika, w wolnym czasie angażuje się w pomoc toruńskiemu schronisku dla zwierząt. Interesuje się wieloma rzeczami, jednak nie aż tyloma, by przestać szukać. Wierna muzyce rockowej, tworzeniu z niczego, poszukiwaniu nowego.  

Karolina jest niepoprawną optymistka, wyrosła w Borach Tucholskich, od ponad 13 lat mieszka w Toruniu. Jej ulubioną porą roku jest jesień. Lubi czytać książki, od kryminałów po fantastykę, oraz układać puzzle. Jej oczkiem w głowie są dwaj mali siostrzeńcy.  

Obie lubią się uczyć i doskonalić zawodowo. Agnieszka – ratownik medyczny z wykształcenia i zamiłowania, marketingowiec, trener biznesu, już wkrótce doradca zawodowy i coach kariery. Karolina, przyszły behapowiec, ukończyła zarządzanie i marketing oraz studia podyplomowe dla nauczycieli. Zna się także na mechanizmach funkcjonowania strefy euro.

Jak wyglądał początek Ukulele? Czym się Panie kierowały przy jego zakładaniu?

Ukulele powstało z potrzeb własnych i obserwacji rynku. Gdy podjęłyśmy decyzję o założeniu własnego biznesu, rynek nie miał zbyt wiele do zaoferowania młodym rodzicom. Brakowało miejsc, w których mogliby, wraz ze swoimi pociechami, spędzić czas.  Powiedziałyśmy rodzinie, przyjaciołom o naszym pomyśle. Najbliżsi dali znać swoim znajomym. Ruszyli nam z pomocą i tak powstała wielka ekipa remontowo-wykończeniowa. Bez wielkich funduszy, z pomysłem, zapałem do pracy i przy ogromnym wsparciu najbliższych, udało się w krótkim czasie spełnić marzenie.  

Dla kogo stworzyłyście Ukulele?

Przede wszystkim chcemy, by Ukulele było miejscem rodzinnym, gdzie każdy czuje się swobodnie, jak w domu. Z wieloma klientami się zaprzyjaźniłyśmy, pomagamy sobie nawzajem w różnych kwestiach. Bawialnia przeznaczona jest głównie dla rodzin z młodszymi dziećmi.  

Skąd wziął się pomysł na Waszą współpracę?

Przez 5 lat pracowałyśmy na etatach w tej samej firmie. Przyjaźnimy się od lat, dobrze nam się razem współpracowało. Potrzeba niezależności i wspólnego działania zrodziła pomysł na własną firmę. Różnica charakterów pozwoliła na idealne dopasowanie się i wspólne tworzenie.

Czy da się pogodzić pracę z życiem rodzinnym,  by nie mieć poczucia życiowego nieogarnięcia ?

To możliwe. Odpowiedni balans, zdrowa równowaga, świetna organizacja, kreatywność. Godzenie życia zawodowego z prywatnym jest zjawiskiem wielowymiarowym. Nasze doświadczenie pokazuje, że pogodzenie ze sobą dwóch różnych światów jest trudne, lecz możliwe. U nas w zasadzie trzech: praca, dom, studia. Wypracowałyśmy sobie wspólny, wygodny dla nas styl pracy. Zdecydowanie łatwiej jest nam zorganizować życie rodzinne teraz, mając firmę, niż wcześniej pracując na etacie.

Bywa, że pracuję gdy dziecko śpi, czy jest na zajęciach pozalekcyjnych –mówi Agnieszka. Zależy mi by Olek nie miał poczucia, że zabieram mu czas tylko dla niego.

Prowadzenie firmy wymaga od nas dużej dyscypliny – dodaje Karolina. Niekiedy bywa ciężko, jednak nam jest łatwiej, ponieważ jesteśmy dwie, wspólnie zarządzamy firmą, uzupełniamy się, zastępujemy, gdy zajdzie taka potrzeba. Każdej z nas zależy tak samo na firmie, ale najważniejsze dla nas są nasze rodziny, więc uczymy się odpuszczać. Ufamy sobie, lubimy się, lubimy naszą pracę. To pomaga.

No właśnie: etat. Jaka jest różnica między wygodnym etatem, a własną działalnością?

Ogromna.   Własna działalność to robienie tego, co się lubi. Nie wyobrażamy sobie zakładania firmy wyłącznie dla pieniędzy. My naprawdę lubimy naszą pracę.

Etat to 8 godzin dziennie (nie licząc nadgodzin), a własna działalność to praca niemal 24 godziny na dobę. Wstajesz rano – myślisz o firmie, idziesz spać – myślisz o firmie. Oczywiście są też zalety. Nie mamy problemu, gdy trzeba wyjść do lekarza, pilnie coś załatwić, odebrać wcześniej dziecko ze szkoły. Same wyznaczamy sobie, ile czasu poświęcamy na pracę i w jakich porach się tym zajmujemy. Planujemy urlop, kiedy nam odpowiada i tak długo jak tego potrzeba.

Własna działalność przynosi więcej satysfakcji z pracy i daje dużą motywację do dalszego działania, rozwoju. To, jak szybko będziemy robić postępy, zależy tylko od nas. Same sobie szefujemy, co wymaga od nas dużej dyscypliny i motywacji do pracy. Wspieramy się w trudnych chwilach, uzupełniamy.  

Z drugiej strony, prowadzenie firmy jest bardziej stresujące, cała odpowiedzialność za niepowodzenie spada na nas. Jesteśmy odpowiedzialne za pracowników, za swoje zarobki, marketing, markę, rozliczenia.

Czy toruński rynek sprzyja prowadzeniu własnej firmy?

Naszym zdaniem rynek toruński jest dość trudny i specyficzny. Młodemu przedsiębiorcy dość  trudno oszacować ryzyko swoich działań i ich opłacalności. Na rynku przybywa firm o zbliżonym profilu, zatem wymaga to od nas ciągłej uwagi i inwencji.

Co planujecie na przyszłość?

Chcemy nadal rozwijać Ukulele, wprowadzać kolejne ciekawe zajęcia/ warsztaty dla dzieci. Ponadto dywersyfikujemy działalność  firmy. Zajmujemy się realizacją projektów unijnych wspierających np. rodziców powracających na rynek pracy po przerwie związanej z wychowaniem dziecka.  

Dla rodziców z potrzebami

Alicja Stańco-Wawrzyńska jest mamą 2,5 letniej Karoliny. Ukończyła studia z zakresu politologii. Aktualnie w trakcie studiów doktoranckich z nauk o bezpieczeństwie na Akademii Obrony Narodowej w Warszawie oraz z nauk o polityce na UMK w Toruniu. Pracuje nad doktoratami z nauk o bezpieczeństwie i nauk o mediach. Jest trenerem kompetencji miękkich, prezesem Stowarzyszenia „Instytut Rodzicielstwa”, dyplomowaną Promotorką Karmienia Piersią CNoL, instruktorką aktywnej szkoły rodzenia „Mamy Moc” po kursie FRpL oraz wolontariuszką Fudacji Rodzić po Ludzku. Prowadzi warsztaty dla rodziców. We wrześniu 2018 roku została przedsiębiorcą. Rozmawia z Justyną Tobolską.

Skąd wziął się pomysł na założenie Instytutu Rodzicielstwa?

Moja córka urodziła się niespodziewanie jako wcześniak. Mimo, że czułam się przygotowana do roli rodzica, to zdecydowanie w momencie jej pojawienia się, takiej małej, czułam się niepewna. Zaczęłam szukać informacji na portalach, książkach, w grupach rodzicielskich. I wtedy odkryłam jak wiele błędnych informacji się tam skrywa, często popartych motywacjami, że kiedyś się tak robiło, albo ja tak robiłam i dziecko żyje. Jako naukowca szukającego rzetelnych informacji, przeraziło mnie to. I tak powstała myśl o założeniu stowarzyszenia, które wspiera rodziców w rodzicielstwie opartym na wiedzy.

Jaka jest jego rola? Misja?

Misją stowarzyszenia jest wspieranie rodziców w rodzicielstwie opartym na wiedzy. Nasze działania polegają na organizowaniu warsztatów i konsultacji ze specjalistami w swoich dziedzinach. Ponadto, promujemy to, co uważamy za mądre i ważne – np. karmienie naturalne w Tygodniu Promocji Karmienia Piersią, czy zdrowe żywienie podczas cyklu spotkań „Posiłkowe warsztaty”.

Kto wspiera Instytut Rodzicielstwa? Z kim współpracuje Stowarzyszenie?

Z bardzo różnymi osobami. Z jednej strony są to pedagodzy i specjaliści z branży rodzicielskiej, z drugiej rodzice. Dzięki działalności stowarzyszenia poznałam też mnóstwo wspaniałych przedsiębiorców m.in. prowadzących Ukulele Bawialnia&Kawiarnia, Favolę, Cafe Bajarka, Kamienicę Inicjatyw, Akuku, W obłokach Cafe, ale także organizując eventy dla mam wracających do pracy z Katarzyną Łodygowską „Matką Prawnik”, Hotelem Filmar****, czy trenerem Martą Gargas. Wokół mnie jest też coraz więcej mam, które także zaczynają lub rozwijają swoje działalności

Jakie miejsce, na toruńskiej mapie gospodarczej, zajmuje Instytut?

Stowarzyszenie nie prowadzi działalności zarobkowej. Jesteśmy organizacją, która z jednej strony sama organizuje różne przedsięwzięcia, a z drugiej łączy przedsiębiorców zajmujących się biznesami okołorodzinnymi. I dajemy często rodzicom poznać te, które dopiero powstają.

Co daje praca z dziećmi i ich rodzicami?

Uwielbiam pracować z rodzinami. Jest to dla mnie motywacja do ciągłego uczenia się, rozwoju. I niesamowite źródło inspiracji w słuchaniu codziennych zmagań, a także odkrywaniu w grupie, że nie tylko my tak mamy, i że to normalne.

Czym jest dzienny punkt opieki nad dziećmi?

Prowadzę miejsce, gdzie odbywają się zajęcia dla dzieci i rodziców. Ale już za chwilę staniemy się pełnowymiarowym przedszkolem, w którym pracujemy w duchu tych samych wartości, które towarzyszą mi w życiu codziennym i w stowarzyszeniu: rodzicielstwa bliskości, NVC, podążaniu za dzieckiem. Bardzo ważne jest też dla mnie zdrowe żywienie i otwieranie dzieci na nowe smaki (mamy swoją kuchnię od podstaw). Swoją pracę będę rozbudowywać o kolejne szkolenia dla rodziców, ale także scalę to z dotychczas robionymi tylko na zlecenie i dorywczo szkoleniami dla managerów i przyszłych managerów.

Jak pogodzić obowiązki domowe, wychowanie dziecka z prowadzeniem własnej firmy?

Jest to łatwe i trudne zarazem. Moja córka chodzi do pracy ze mną, ale niestety przez to jestem trochę mniej elastyczna. Ciężko mi coś załatwić bez niej – choć na szczęście mam ogromne wsparcie męża. Często też niestety nie rozumie, dlaczego choć jestem obok, to nie mogę jej teraz poświęcić czasu i uwagi. I problem się pojawia jak ona jest chora. Czasami pracuję też 7 dni w tygodniu, zawsze więcej niż 8h dziennie. Ale taką drogę wybrałam, dzięki czemu też moja córka ma dobre miejsce dla jej rozwoju.

Czy macie wsparcie od miasta?

Na ten moment nie – ani finansowego, ani instytucjonalnego jako przedsiębiorca. Nie raz też urząd robił nam pod górkę. Choć na pewno za pomoc mogę dziękować specjalistkom w naszej toruńskiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej oraz Wydziałowi Edukacji. W naszej pracy stowarzyszenia systematycznie wspiera nas Wydział Zdrowia i Polityki Społecznej z p. Izabelą Miłoszewską na czele oraz Centrum Wsparcia Biznesu.

Co w najbliższej przyszłości czeka Stowarzyszenie, dzienny punkt opieki?

Na razie chciałabym dokończyć rozpoczęte inwestycje, by moja placówka była jak najlepsza dla dzieci i rozwijać swoją działalność jako trenera. Chciałabym także wspierać rodziny jako coach rodzicielski. Rozpoczynam także duży projekt z Fundacją Rodzić po Ludzku jako wybrana jedna z 20 aktywistek, a naszym celem będzie praca z kobietami i szpitalami, by dbać o realizację standardów opieki okołoporodowej i godne porody. Chciałbym też w tym roku ukończyć doktoraty. W przyszłości marzy mi się także założenie leśnego przedszkola. Eh, dużo tych planów i pewnie będzie więcej, bo na brak pomysłów nie mogę narzekać.

Czy Toruń sprzyja mamom, które chcą prowadzić swoje działalności?

Z jednej strony tak, bo nawet sam Urząd Miasta prowadzi program oferujący wsparcie finansowe dla mam, wracających po urlopie macierzyńskim. Z drugiej strony, zdecydowanie brakuje żłóbków i przedszkoli. I wybudowanie jednego, wielkiego przedszkola, nie jest rozwiązaniem, bo po pierwsze, wiele osób ma tam daleko, a po drugie, wielu rodziców obawia się takich dużych placówek, bo im więcej dzieci, tym trudniej ogarnąć sezon chorobowy. Myślę, że rozsądnym rozwiązaniem jest to, co zrobiono w Warszawie, czyli wykupienie dodatkowych miejsc w placówkach niepublicznych, których jest coraz więcej. Brakuje także możliwości umówienia się w urzędach na spotkania z właściwą osobą, na konkretną godzinę, by nie kwitnąć z dzieckiem 2h w kolejce. Myślę, że same mamy nie są generalnie ani więcej, ani mniej wspierane niż ogólnie przedsiębiorcy. Borykają się z podobnymi lub tymi samymi problemami, jak np. rozpatrywanie wniosków na ostatnią chwilę, a często nawet wydłużanie przewidzianych terminów (np. w większości w Toruniu nie ma planów zagospodarowania przestrzennego, a choć na stronie www jest informacja o wydawaniu warunków zabudowy bez zbędnej zwłoki, to procedura ta potrafi trwać nawet pół roku). Na pewno zaś warto docenić działania Centrum Wsparcia Biznesu, gdzie można uzyskać pomoc w założeniu działalności, skorzystać ze szkoleń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *