Koty mają prawo tu być

Polecamy
fot. Łukasz Piecyk

Cmentarz św. Jerzego jest zielonym azylem dla wolno żyjących kotów w tej części miasta. Karmicielki przeżywają koszmar i karmić wychodzą nocą, by nie zdradzać miejsca bytowania zwierząt i nie narażać się na szykany. Komu przeszkadzają miejskie koty?

Na ostatnim wakacyjnym posiedzeniu Rady Okręgu Bydgoskie jedna z obecnych pań, oburzona dokarmianiem kotów, przejazdami rowerzystów i obecnością psów obok pochówków, zaproponowała skierowanie pisma do zarządców cmentarza św. Jerzego, by zajęli się tymi sprawami. Najwyraźniej sprawa trafiła wyżej, bo radny Prawa i Sprawiedliwości Wojciech Klabun wystosował podobny wniosek do prezydenta Michała Zaleskiego. 

Cmentarz św. Jerzego stanowi własność trzech parafii: pw. św. Janów, pw. Najświętszej Marii Panny i parafii ewangelicko-augsburskiej – czytamy w odpowiedzi prezydenta Michała Zaleskiego na ten wniosek. – Wyłącznie zarządzający tym terenem może zastosować wskazane rozwiązania we własnym zakresie. Gmina Miasta Toruń nie jest stroną w tego typu postępowaniach i nie posiada instrumentów prawnych, na podstawie których mogłaby ingerować w sposób korzystania z cudzej własności. Urząd przekaże zgłoszenie dotyczące wprowadzenia wnioskowanych zakazów do ww. parafii, celem ich rozważenia na terenach cmentarza. 

Sprawa wywołała burzę w sieci. Miłośnicy zwierząt argumentowali, że taki wniosek jest pozbawiony podstaw prawnych, a koty wolno żyjące są objęte ustawową ochroną. Nie wolno ich przemieszczać, przeganiać czy zakazywać dokarmiania, a szczególnie na św. Jerzym, gdzie karmicielki są w trudnej sytuacji, a zwierzęta są zabijane.

W mojej ocenie dokarmianie kotów na cmentarzu jest przekroczeniem granicy zachowania czci dla osób zmarłych, która występuje praktycznie we wszystkich kulturach. Jak by się Państwo czuli, jeśli na grobie, który przyszliście odwiedzić, znajdują się spodki po jedzeniu i wodzie?- w kółko wklejał ten sam komentarz radny Klabun, przypominając, że zawnioskował o 30 miejskich kocich budek. 

Co na to karmicielki? Pięć kobiet w różnym wieku spotkało się z nami anonimowo. Nie chcą być rozpoznawane. Boją się krzywych spojrzeń, komentarzy. Budki chowają w krzakach, za drzewami.

Karmię już od pięciu lat tutaj.Wychodzę, gdy już jest ciemno, bo się boję. Nie chcę się narażać, bo mam trzynaście kotów pod opieką. Raz mi się zdarzyło, że młode małżeństwo na mnie nakrzyczało: „Musi tu pani karmić, na tym cmentarzu!”. A gdzie mam karmić, jak one tu są, tu były od początku? Przyjeżdżali tu ludzie na rynek, jak był jeszcze handel zwierzętami. Co się nie sprzedało, wywalali tu. Na Chełmińskiej wyburzono tyle domów i garaży. Wszystkie one przyszły tu. Tam, gdzie ja karmię, mam zgodę na postawienie miseczek na nagrobkach, czekam, aż zjedzą, sprzątam i odchodzę. Koty mają piękną sierść, zdrowe oczy, są wysterylizowane, a ludziom i tak przeszkadza. Nikt mi nie pomaga, wydaję krocie na karmę i leczenie, jeszcze i to…-mówi elegancka starsza pani.

W to samo miejsce ktoś podrzuca oswojone ciężarne czarne kotki, a my mamy robotę. W zeszłym roku ktoś otruł małe pestycydami, nie udało się ich uratować. Ostatnia skonała u koleżanki w domu. W tym roku znalazłam już martwe. Starsza para nakrzyczała kiedyś na mnie. „Proszę zostawić te koty w spokoju, nie dokarmiać ich! One mają się same tu rozmnażać, same zdobywać jedzenie i same umierać!”-dodaje niewysoka energiczna blondynka

Na Sportowej był taki stary dom, wyburzono go.My tam miałyśmy budki i sześć kociąt. Chodziłyśmy po gruzowisku i płakałyśmy. Budki wyrzucono, koty zniknęły-opowiada brunetka w okularach.

Z roku na rok jest ich coraz mniej. Umierają, nie ma już młodych. Daliby im spokój – podsumowują smutno. O komentarz poprosiliśmy mecenas Karolinę Kuszlewicz, która od dwóch lat szczególną opieką otacza karmicielki kotów środowiskowych:

Próby trucia to są sytuacje obrzydliwe, zupełnie naganne, a ponadto są przestępstwem. Trzeba pamiętać, że to ustawodawca zdecydował, że jest taka kategoria, jak koty wolno żyjące, a w schroniskach mogą przebywać tylko zwierzęta bezdomne. Odsyłanie ich do schroniska czy siłowe przenoszenie jest też sprzeczne z prawem. To jest spychotechnika, świadcząca o niezrozumieniu specyfiki problemu. Należy zadać sobie pytanie, dlaczego te zwierzęta bytują na cmentarzu. Zapewne dlatego, że gmina nie zapewniła im innych miejsc do bezpiecznego bytowania. Problem ten powinno rozwiązać się systemowo i w odpowiedniej kolejności, nie zaś na siłę. 

Doedukowanie radnego zapowiedział poseł PiS Krzysztof Czabański, który prawo w tym zakresie zna doskonale. Oby interwencja otrzeźwiła wnioskodawcę.

8 thoughts on “Koty mają prawo tu być

  1. Dla mnie obecność zwierząt na cmentarzu jest niedopuszczalna. To miejsce wiecznego spoczynku i nie powinno mieć miejsca na to zwierzęta zostawialy tam swe odchody. To brak szacunku dla osób tam pogrzebanych.

  2. „Stop Zwierzetom” (podpis oryginalny) czyli ptaki fruwające nad cmentarzem też trzeba wybić?
    Trochę empatii proponuję! Jeśli panie „Karmicielki” karmią koty, czekają a później sprzątają resztki i brudne spodki to należą im się gratulacje i podziękowania. Niestety prawdą jest, też to, że i ja wielokrotnie znajdowałam brudne woreczki po karmie dla kotów i to jest zwyczajne śmiecenie. Osoby, które czasem przychodzą i okazjonalnie dokarmiają koty powinny wziąć przykład z „Karmicielek”. Dbajmy wszyscy o przyrodę, nie śmiećmy wokoło a będzie żyło się nam lepiej.
    Ps. Wolę koty na cmentarzu św. Jerzego od królików na cmentarzu komunalnym. Króliki robią tam ogromne zniszczenia ale … to przecież ludzie weszli na teren ich łąk 😉

    1. Nikt nie mówi o wybijaniu zwierząt, tylko zwyczajnie gdy wyobrażam sobie kota dokarnionego przez Panią karmicielke srajacego przy grobie to aż mną trzęsie.

      1. mnie trzęsie gdy czytam wypowiedzi takich ograniczonych umysłowo ludzi ,tacy to czym prędzej do grobu i z chęcią bym tego wysłuchał w cztery oczy …

  3. Zwała, z jednej i drugiej strony idioci. Dokarmianie zwierząt na pomnikach jest tak samo nie na miejscu jak ich załatwianie się tam. Ciekawe czy te koty są chociaż wysterylizowane żeby się nie rozmnażały. Artykuł napisany w stylu „biedne dokarmiaczki kotów (czemu nie dziwi mnie ze to kobiety) kontra źli przeciwnicy zwierząt” narracja jest taka że ci przeciwko nienawidzą zwierząt. Dzisiejsze dziennikarstwo to kpina

    1. no ale ciężko o większych idiotów niż tacy Twojego pokroju ,tacy to dopiero kpina ,cenne powietrze się tylko przez takich niepotrzebnie marnuje ,ja nie jestem kobietą ,a wręcz przeciwnie i koty też dokarmiam ,szkoda że na ten cmentarz mi nie po drodze ,chciałbym tam trafić na ochłapy twego rodzaju …

  4. To przerażające ile w piszących nienawiści. Koty są na cmentarzu z powodu ludzkiej nieodpowiedzialności i to teraz ich dom. Kot to zwierzę terytorialne, nie wolno przenosić go , a prawo chroni koty wolnożyjące. I wara wam od nich. Dzięki tym zwierzętom nie macie w domach stad myszy. Nie bądźcie źli, opanuncie egoizm….

    1. takie wypowiedzi i tak nie przemówią do swołoczy z IQ drzewa – powinni leżeć w tych grobach na których śpią koty ,to ich miejsce ,choć na takich i w grobie miejsca szkoda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *