Lecznica odpowiada. „Szpital nie był źródłem wirusa”

Box1 Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

Specjalistyczny Szpital Miejski wysłał w piątek do toruńskich redakcji oświadczenie w sprawie dotychczasowych doniesień medialnych o sytuacji w lecznicy.

Problemy związane z koronawirusem zaczęły się pod koniec marca, gdy u jednej z pacjentek zdiagnozowano COVID-19. Zamknięto wtedy oddział hematologii.

W szpitalu trwa kontrola sanepidu na zlecenie prokuratury, która była zaniepokojona listem do Onetu jednego z lekarzy miejskiej lecznicy.

Oświadczenie publikujemy w całości.

W związku z pojawiającymi się licznymi krzywdzącymi doniesieniami w mediach o sytuacji epidemiologicznej w Szpitalu Miejskim w Toruniu – oświadczamy:

Szpital nie był nigdy pierwotnym ogniskiem, ani źródłem wirusa; to wirus najprawdopodobniej „wdarł się” do szpitala dużo wcześniej niż został potwierdzony w testach, dużo wcześniej niż weszły w życie jakiekolwiek obostrzenia sanitarne.

Szpital nigdy nie ukrywał faktu pojawienia się pierwszych zakażeń koronarowirusa w Oddziale Hematologi i natychmiast podjął działania.

 Testy zostały wykonane tak szybko jak było to możliwe, przy najmniejszym podejrzeniu tej nowej choroby.

Nie jest prawdą, że w szpitalu nie były przestrzegane procedury. Procedury są przestrzegane, są modyfikowane i dostosowywane na bieżąco do nowej sytuacji. Oczywiście, że żadna jednostka ochrony zdrowia (w tym w szczególności szpitale) – nie miały tych procedur przed wybuchem epidemii.

Prawdą jest natomiast, że część personelu odczuwa silne napięcie i stres w związku z zaistniałą  sytuacją –  a to generuje dalej: wątpliwości i lęki, a na końcu pomówienia i niepotrzebne w tej chwili oskarżenia.

Szpital w momencie wybuchu epidemii przyjmował w dużej części osoby w stanie zagrożenia życia i zdrowia, oraz takie których opóźnienie leczenia będzie skutkować pogorszeniem stanu zdrowia. Nie należy zapominać że np. choroby kardiologiczne czy onkologiczne nie zniknęły nagle i cały czas stanowią o wiele większe zagrożenie niż samo zakażenie koronawirusem. Obserwujemy narastanie liczby tak zwanych. „pośrednich ofiar epidemii” – wielu naszych chorych po wybuchu epidemii ma problem z uzyskaniem pomocy.  Chorzy onkologiczni są odraczani, chorzy kardiologiczni przechodzą zawały w domu. Nie ma zgody żadnego lekarza na taki stan.  

Podsumowując: Niemal wszystkie szpitale w Polsce (ale i na całym świecie) w początkowej fazie epidemii były prawie zupełnie bezbronne w walce z nowym zagrożeniem.

Personel Szpitala Miejskiego w Toruniu „nie jada nietoperzy na śniadanie” ani nie „wyhodował wirusa” – jak sugerują niektóre wypowiedzi internetowe.

Wobec powyższego nie ma naszej zgody na podważanie „dobrego imienia” szpitala które było budowane przez wiele lat.

Personel Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *