Magazyn Ekspresu Reporterów TVP w Toruniu! Kilkadziesiąt poszkodowanych osób na osiedlu JAR

Polecamy Wiadomości
fot. Anna Zglińska

Do lokalnych mediów przedostają się informacje o kłopotach przy ul. Strobanda na Jarze, jakie mają nabywcy mieszkań w tamtejszej inwestycji Murapolu. W marcu wpłacili pełne kwoty za lokale, do dziś nie mają gdzie mieszkać. Problem sprawia też sam budynek. Rury ciekną, są trudności z ogrzewaniem, na ścianach pojawia się grzyb, a z elewacji spadają deski. Deweloper zapewnia, że całość odbywa się zgodnie ze sztuką budowlaną, a opóźnienia wynikają ze złej koniunktury na rynku budowlanym. W sobotę Ekspres Reporterów TVP spotkał się z mieszkańcami, a w przyszłym tygodniu zmierza do Bielska-Białej, by spotkać się z przedstawicielami dewelopera. My także byliśmy na miejscu.

– Pani sprzedająca mi mieszkanie mówiła: “pani Marysiu, koniec lipca tam już mieszkanie będzie oddane” i tak dalej. Pod tym warunkiem to mieszkanie kupiłam – mówi Maria Wysocka, jedna z przyszłych mieszkanek osiedla Nowy Toruń przy ulicy Strobanda. – Od 10 lipca jestem bezdomna. Tam gdzie sprzedałam mieszkanie musiałam się wymeldować, bo kupujący tego wymaga. Spałam trochę w pralni, trochę u rodziny w garażu, trochę w altance na działce, teraz śpię u siostry na podłodze. Moje życie się zrobiło od tego momentu koszmarem. Mam meble zakupione, które zalegają w sklepie, ludzie się pytają ile jeszcze. Wynajmuję dwa pomieszczenia, gdzie płacę co miesiąc za przetrzymywanie moich rzeczy. Ja chodzę w tym co mam i u siostry mam dwie bluzki, bo reszta jest zapakowana w kartonach. Dla mnie każdy tydzień zwłoki, to tylko koszty. A jeszcze zauważyłam że na ścianach w nowym mieszkaniu pojawił  się grzyb.

Gmina Miasta Toruń sprzedała w końcu 2016 r. czterohektarową działkę za 15 mln zł. Murapol zapowiadał budowę 489 mieszkań, o łącznej powierzchni użytkowej ponad 20 tys. m kw.

Większość nabywców, jeszcze w zeszłym roku podpisała umowy deweloperskie, a w marcu wpłaciła całość należności za lokale. Wtedy była mowa o przeniesieniu własności na koniec lipca tego roku. Niestety, deweloper nie dotrzymał tego terminu. Do tej pory zrealizował 120 mieszkań w dwóch obiektach. Łącznie w trzech budynkach ma być ich 356, jak czytamy na stronie Murapolu. Jest to pierwszy etap inwestycji. Po drugiej stronie ulicy ma znaleźć się bliźniacze osiedle, co może dać łącznie 760 mieszkań.

Nabywcy od kilku miesięcy płacą już kredyty hipoteczne łącznie z karami za niedostarczenie aktów notarialnych. Płacą również za mieszkania, które muszą wynajmować, tułają się po rodzinach. Niektórzy płacą od kwietnia, inni krócej. Wszyscy jednak są sfrustrowani i zniecierpliwieni.

– Dziś mieszkam u mamy – mówi pan Marcin, trzydziestolatek.

– Ja mieszkam kątem u siostry, sprzedałam stary dom na Mazurach i nie mam co ze sobą zrobić – mówi pani Urszula, jedna z niewielu starszych osób na osiedlu. – Chciałam nienakładowego mieszkania z udogodnieniami, na wypadek mojej niepełnosprawności. Mam początki zaćmy, a w bloku witają mnie przeszklone drzwi, które trudno dostrzec. Kiedyś się o nie rozbiję. Teraz jednak chciałabym po prostu tu zamieszkać, a nie mogę.

Nabywcy są również zbulwersowani jakością wykonania nowych bloków. Mieszkania są notorycznie zalewane z instalacji grzewczych i wodno-kanalizacyjnych, na ścianach wychodzi grzyb i wysolenia, a na posadzkach w częściach wspólnych plamy. Ostatnio z balkonów zaczęły spadać deski, którymi są osłonięte. Narzekają na brak kontaktu z działem reklamacji i nie uwzględnianie ich wniosków o naprawy.

– Każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie w zależności od sytuacji jaka wystąpiła u konkretnego klienta – poinformował nas Adam Kuźnicki, radca prawny Murapolu. – Jednocześnie chciałbym zapewnić, że spółka zawsze rozpatruje udokumentowane i uzasadnione roszczenia swoich klientów. Część spośród zgłoszonych usterek nie ma znamion wady, wady ukrytej czy usterki. Inwestycja została zrealizowana zgodnie z przepisami prawa budowlanego, wiedzą techniczną oraz regulacjami, które przewidują określone normy dopuszczalne, spełnione przy realizacji ww. projektu. Niektóre ze zgłoszonych usterek dotyczą standardowego użytkowania np.: zapowietrzenia kaloryfera, plamy na płytkach w korytarzu albo regulacji drzwi (która jest po stronie klienta zgodnie z instrukcją mieszkania, odebraną przez klienta za pisemnym potwierdzeniem). Jedno zgłoszenie dotyczyło przecieku z dachu, dwa dotyczyły nieszczelności w instalacji wodnej. Naprawa obydwu usterek w trybie natychmiastowym została zlecona podwykonawcom. Usterki w instalacji jednego mieszkania zostały naprawione, w mieszkaniu drugim prowadzone są obecnie prace. (…) Przeciek ma charakter lokalny, wykonawca dokona stosownej, w tego typu sytuacjach, odkrywki w przyszłym tygodniu. W zakresie desek stanowiących wypełnienie frontowej części balustrad balkonowych wykonawca w dniu dzisiejszym przystąpił do naprawy.

Z tą oceną sytuacji nie zgadzają się mieszkańcy, u których nastąpiła wspomniana “nieszczelność w instalacji wodnej”. Wadliwa rura znajdowała się pod posadzką, w związku z czym woda rozlała pod nią i najwyraźniej dalej podsiąka. Licznik wciąż odnotowuje zużycie wody w mieszkaniu, w którym pełną parą pracują nagrzewnice.

– Do tej pory na tygodniowe osuszanie mieszkania wydaliśmy 2 tysiące złotych. A to nie koniec – mówią właściciele. – Ale za to, dzięki interwencji mediów, w piątek otrzymaliśmy akt notarialny.

Spośród 120 mieszkań, tylko dwa przeszły na własność. Reszta pozostaje w rękach dewelopera, który zgodnie z prawem, wskazał tymczasowego zarządcę – spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością ZZN. Jest to niegdysiejszy zarządca nieruchomości należących do wojska, który skomercjalizowano, a przekształcił się w konsorcjum z litewskim kapitałem TuMieszkamy. Ten fakt również budzi kontrowersje wśród członków przyszłej wspólnoty. Deweloper jednak uważa, że jest to standardowa procedura:

„Spółka postąpiła w sposób standardowy tak jak w przypadku każdej innej realizowanej inwestycji oraz zgodnie z ogólną praktyką rynkową w tym zakresie. Pierwszy zarząd nieruchomością powierza się zarządcy na mocy przepisów art. 18 ust. 1 ustawy o własności lokali (tzw. zarząd powierzony), który po ukonstytuowaniu się wspólnoty mieszkaniowej może być zmieniony, po podjęciu przez nią stosownej uchwały”

Sprawą zainteresowali się lokalni politycy: wiceprezydent Zbigniew Rasielewski, z mieszkańcami spotykał się radny Michał Rzymyszkiewicz, a ostatnio do nich dołączył sam prezydent Michał Zaleski. Zapytaliśmy o ich pomysł na pomoc poszkodowanym.

– Odbyło się spotkanie z prezydentem Rasielewskim, na którym mieszkańcy zostali poinformowani, że miasto nie ma możliwości pomocy w tej sytuacji – informuje Anna Kulbicka-Tondel, rzeczniczka prezydenta. – Mieszkania zostały kupione od prywatnego inwestora. Zaoferowano jednak pomoc Miejskiego Rzecznika Konsumentów i z mojej wiedzy wynika, że odbyło się kilka spotkań w tej sprawie, na których przekazano pakiet informacji, które miałyby okazać się pomocne.

Czy tej sytuacji można było uniknąć? Zapytaliśmy specjalistów rynku nieruchomości, czy gmina może bronić się przed nierzetelnymi firmami.

– Warto dodać że w sąsiedniej Bydgoszczy sprzedaż terenów inwestycyjnych w szczególnie kluczowych obszarach nie jest taka prosta – mówi Paweł Korolko z firmy GOTYK Nieruchomości. – Firma, która chce kupić teren od miasta, niejednokrotnie jeszcze przez parę lat po zakończeniu budowy musi utrzymać na danym terenie na przykład określoną liczbę pracowników. Gmina zastrzega tam sobie również prawo pierwokupu.

Zapytaliśmy o to, czy Toruń rozważa takie rozwiązania, które wykluczałyby niesolidne firmy z grona nabywców gminnych gruntów. – Nie ma żadnej, prawnej możliwości wykluczenia z postępowania o zakup gruntów dewelopera, który cieszy się złą renomą – poinformowała rzeczniczka prezydenta.

Na stronie dewelopera nadal można przeczytać o inwestycji w “leśnym otoczeniu”, które “pozwala na odnalezienie ciszy i spokoju”, choć w pobliżu ma biec linia tramwajowa, a las wzdłuż bloku A wycięty. Spokoju wśród mieszkańców również coraz mniej. Do sprawy z pewnością wrócimy.

Murapol to ogólnopolski deweloper z siedzibą w Bielsku-Białej. Do tej pory był numerem 2 w Polsce jeśli chodzi o liczbę oddanych mieszkań w kraju. W połowie tego roku z jego zarządu odszedł wieloletni członek i prezes Michał Sapota. W tym samym czasie agencja ratingowa EuroRating obniżyła rating kredytowy spółce Murapol o jeden stopień z BB do BB-, po raz pierwszy w jego historii. Jego pierwszą inwestycją w Toruniu, były kontrowersyjne apartamenty na rogu Grudziądzkiej i PCK. Ze względu na protesty sąsiadów budowa została wstrzymana na kilkanaście miesięcy. Murapol spotkał się z protestami sąsiadów i nabywców również w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Bielsko-Białej.

Tagged