Mała Julka potrzebuje naszej pomocy. „Zrobię wszystko, by zapewnić córce godne życie”

Box2 Polecamy Wiadomości
Fot. Michał Ciechowski

– Jechał wprost na mnie. W tym momencie myślałam tylko o dzieciach. Jakbym zginęła, nie miałyby nikogo – mówi poszkodowana w wypadku na ul. Poznańskiej pani Magdalena, mama trójki dzieci, w tym 10-miesięcznej niepełnosprawnej Julki. Na początku lutego kierowca samochodu osobowego stracił panowanie nad autem, wjechał na skarpę, przebił poręcze i zatrzymał się na schodach – w miejscu, w którym szły dwie mieszkanki Podgórza.

Do wypadku doszło 3 lutego, chwilę przed godz. 15.30. Pani Magdalena szła do swojej 10-miesięcznej córki do szpitala. Towarzyszyła jej koleżanka. Z ul. Idzikowskiego kierowały się w stronę przystanku przy pl. Armii Krajowej. Aby tam dotrzeć, postanowiły zejść schodami.

– Nagle usłyszałam huk – relacjonuje nam pani Magdalena. – Zobaczyłam samochód, który przebił barierki odgradzające pas zieleni i schody od drogi. To była chwila. Przed oczami stanęły mi moje dzieci. Gdybym zginęła, zostałyby same. Nie mają nikogo.

W ułamku sekundy koleżanka kobiety szarpnęła ją za kaptur. W wyniku upadku pani Magda doznała obrażeń nogi.

– Krzyknęłam do kierowcy „Gnoju, prawe mnie zabiłeś” – wspomina kobieta. – Od razu zadzwoniłam na policję, byłam jednak w takim szoku, że nie potrafiłam wydusić z siebie słowa. Bolała mnie klatka piersiowa. Moja koleżanka dostała napadu padaczki.

Na miejscu w kilka minut zjawiły się wszystkie służby ratunkowe.

Powodem wypadku było niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze. Badanie alkomatem nie wykazało obecności w organizmie kierowcy alkoholu. Funkcjonariusze policji ukarali mężczyznę mandatem.

– Zginęłabym, jadąc do córki do szpitala – ociera łzy kobieta. – Kto by zaopiekował się moimi dziećmi? Kto zadbałby o Julkę?

U 10-miesięcznej Julki, najmłodszej z trójki dzieci pani Magdy, zdiagnozowano opóźnienie w rozwoju psychomotorycznym. By móc normalnie funkcjonować dziewczynka potrzebuje kosztownej rehabilitacji. Wcześniej nic nie wskazywało na to, by dziecko miało urodzić chore. Pierwsze niepokojące zachowania u córki dojrzała mama. Lekarze wciąż zapewniali ją, że Julka ma czas, że każdy rozwija się inaczej.

Dopiero na wniosek mamy dziecko poddane zostało badaniom. Diagnoza nie pozostawiła złudzeń: opóźnienie w rozwoju psychomotorycznym. U półrocznego wówczas dziecka wykryto m.in. waskulopatię prążwikowo-wzgórzową, torbiele na lewym splocie naczyniówkowym, ubytek przegrody międzyprzedsionkowej, pleśniawki jamy ustnej i zaburzenia odruchu ssania. Z uwagi na problemy pokarmowe, mama dbać musi o specjalistyczne jej żywienie.

Rozwój dziewczynki zatrzymał się w wieku trzech miesięcy. Dopiero w lutym, po specjalistycznych badaniach okazało się, że dziecko musi być poddawane cyklicznej rehabilitacji. Najbliższy termin zabiegów refundowanych przez NFZ to 2 i 17 kwietnia.

Nie mamy czasu, by tak długo czekać – dodaje pani Magdalena. – Liczy się każdy dzień. Julka nie potrafi sama przekręcić się na brzuch lub na bok. Podnosi tylko główkę i rączki. Jest jak noworodek.

Fot. archiwum prywatne rodziny

Z pomocą przyszli ludzie dobrej woli, w tym ks. Daniel Adamowicz z Caritas Diecezji Toruńskiej, który opłacił dla dziewczynki miesięczną rehabilitację. Ta odbywa się w domu 6 razy w tygodniu.

– Większość rehabilitantów proponowała takie ceny, na które mnie nie było stać – dodaje mama Julki. – Dzięki księdzu Danielowi Adamowiczowi poznaliśmy niezwykłą kobietę, która codziennie przychodzi do naszego domu i dba o zdrowie mojej córeczki.

Rehabilitacja, koszty zakupu specjalistycznego mleka i żywności, a także fantomat miesięcznie kosztują rodzinę około 3,5 tys. zł.

– Ja tych pieniędzy po prostu nie mam – ociera łzy mama dziewczynki. – Jestem na urlopie macierzyńskim. Jestem sama. Odszedł ode mnie mąż, zmarli rodzice. Nawet nie ma mi kto pożyczyć. Wszystkie oszczędności już wydałam, ponieważ muszę zapewnić podstawowe potrzeby wszystkim moim dzieciom – drugiej córce oraz synowi.

Z sercem na dłoni przyszli uczniowie, nauczyciele oraz dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 14, w której zorganizowany został kiermasz ciast i loteria fantowa na rzecz małej mieszkanki Podgórza. Chęć pomocy zadeklarował także wiceprzewodniczący Rady Miasta Torunia Łukasz Walkusz.

Aby stan zdrowia Julki mógł się poprawić, dziewczynka potrzebuje systematycznej rehabilitacji do 18 miesiąca życia. Kwota do uzbierania jest niebagatelna.

– Zrobię wszystko, by zdobyć pieniądze dla dzieci – dodaje kobieta. – Nie mogę wrócić do pracy, ponieważ nie mam komu zostawić pod opieką Julki. Jeżeli będzie trzeba, o pomoc poproszę pod kościołem. Poświęcę wszystko. Nie ma bowiem nic silniejszego niż miłość matki do dziecka.

Julce można pomóc, wpłacając datki na jej subkonto w Caritas Diecezji Toruńskiej – numer: 28203000451110000000648240. Dziewczynce przekazać można też 1 proc. podatku – KRS 0000225584 z dopiskiem Julia Kościelna.

oraz na: https://zrzutka.pl/x6yj65

Informacje o aktualnych potrzebach dziewczynki można uzyskać bezpośrednio u jej mamy – Magdaleny Zawady-Kościelnej pod numerem telefonu 663161248.

Tagged

5 thoughts on “Mała Julka potrzebuje naszej pomocy. „Zrobię wszystko, by zapewnić córce godne życie”

    1. Drogi czytelniku sprawa jak najbardziej zostala sprawdzona i poparta wszystkimi mozliwymi dokumentami medycznymi takze niejest to zadne klamstwo przykro ze ktos kto niezna sprawy komentuje w taki sposob

  1. Żeby kogoś posadzić o kłamstwo trzeba mieć na to dowody.
    Akurat jestem ciocia Julki i widziałam na własne oczy dokumentację jeździłam do Julki do szpitala rozmawiałam z lekarzami więc nie pisz głupot skoro nie znasz sprawy a to nie chodzi o finanse żeby ktoś dawał pieniądze do ręki tylko sfinansował rehabilitację i zakupił mleko.
    Poza tym Julka jest drugim dzieckiem w województwie kujawsko-pomorskim które pije to specjalistyczne mleko.
    A reporter był nawet podczas rehabilitacji obecny.
    I rozmawiał z doświadczoną rehabilitantka

  2. Kpina . Ojca swojego uśmiercić. A mąż odszedł? Haha … naprawdę są dzieci chore które potrzebują pomocy . Dziecko brudne nawet nie raczy wykąpać. Mąż leży zamiast się do roboty zabrać. Tak się niby martwi o zdrowie dziecka? No tak lepiej wyłudzić pieniądze niż iść do roboty . Mleko? Kupiła ale czy podaje ? Nie!!! Dziecko ma 10 miesięcy A je słoiczki dla czteromiesiecznego dziecka ? Własny mąż powiedział że na jedno dziecko już wyłudzala pieniądze . Teraz już na drugie wyludza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *