Miał być skwerek, jest i będzie parking. Mieszkańcy skarżą się na kierowców

Box2 Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

Do naszej redakcji zgłosił się czytelnik, który skarżył się na to, że kierowcy wjeżdżający na parking znajdujący się na rogu ul. Długiej i Legionów, robią to po nieoznakowanym wjeździe przez chodnik i drogę dla rowerów oraz zasypany gruzem trawnik. W „Zielonym Planie dla Torunia” miał być tu teren zieleni. Tymczasem MZD wydzierżawiło go żonie radnego na parking, co więcej, jeszcze w tym roku ma zamiar go powiększyć z pieniędzy gminy. 

– Zjazd z drogi publicznej został wykonany przez prywatnego właściciela pobliskiej posesji bez uzyskania niezbędnego pozwolenia i wniesienia opłat za zajęcie pasa ruchu drogowego – pisał do nas pan Marek (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). – Wybudowany z publicznych środków parking został utworzony kosztem terenu zielonego na potrzeby działalności gospodarczej prowadzonej pod podanym adresem sąsiadującym z utworzonym parkingiem.

Sprawdziliśmy. Nie jest to jeszcze parking wybudowany przez Miejski Zarząd Dróg, ale sąsiedzi i tak są podzieleni. Zapytaliśmy jedną z pierwszych mieszkanek osiedla o genezę konfliktu.

– Gdy budowaliśmy domy, walczyliśmy o wyprostowanie własności ze spółdzielnią i o to, żeby nie mieć z okien widoku na parking – mówi pani Anna, emerytka. – Początkowo była tu hurtownia z chłodnią, której właściciele chcieli mieć miejsce na dostawczaki. Ostatecznie po naszej stronie są drzewa, u nich stanęło na trawniku. Podczas budowy ul. Długiej posadzono tu drzewa. Uschły, wycięto je przy samej ziemi.

Zapytaliśmy o nie Miejski Zarząd Dróg i sprawdziliśmy, jakie przeznaczenie ma mieć ten grunt. Planu miejscowego dla tego miejsca brak, jednak w tzw. Zielonym Planie dla Torunia pod numerem 147 widnieje teren zieleni (ul. Długa, Wielki Rów, rondo Czadcy i okoliczne działki), który powinien zostać zrealizowany do końca 2020 r. 

Z informacji uzyskanych od Miejskiego Zarządu Dróg, dowiedzieliśmy się, że 125 mkw. działki dzierżawi żona radnego Koalicji Obywatelskiej Michała Rzymyszkiewicza, znanego z wniosków o „zielone” sprawy, m.in. zakaz używania glifosatu przez miasto. Opłata roczna wynosi 201,41 zł, a w zamian za tak niską stawkę miał powstać ogólnodostępny i bezpłatny parking, który jednak ogólnodostępny nie był. Do zeszłego tygodnia wisiała tu informacja, że jest zarezerwowany tylko dla klientów. Za teren utwardzony tymczasowo, na którym również parkują auta, według MZD opłaty się nie należą, ponieważ jest to „droga dojazdowa i manewrowa”. Drogowcy twierdzą też, że drzew w tym miejscu nie było. 

– Obecny wjazd, wykonany z destruktu asfaltowego, ma charakter tymczasowy i zostanie zlikwidowany jeszcze w tym roku – poinformował dyrektor MZD Rafał Wiewiórski. – Dojazd do miejsc parkingowych powstanie od ul. Kaliskiego w ramach zadania przewidzianego w budżecie 2020 r., które obejmuje wybudowanie w tym rejonie ogólnodostępnych miejsc parkingowych.

O etyczny wymiar sprawy zapytaliśmy też i radnego, który jest również wiceprzewodniczącym Rady Miasta i członkiem Komisji Gospodarki Komunalnej, która… opiniuje wnioski o dzierżawy gruntów miejskich na parkingi. Jeszcze w kwietniu 2019 r. doprowadził do wycofania z opiniowania wniosku o komercyjny postój w pobliżu, argumentując to brakiem zieleni na osiedlu. Otrzymaliśmy od niego obszerne wyjaśnienia w sprawie, których nie jesteśmy w stanie przytoczyć w całości. 

– Moim zdaniem wykonywanie mandatu radnego w praktyce uniemożliwia normalne prowadzenie działalności gospodarczej, dlatego ponad dwa lata temu zaprzestałem prowadzenia własnej działalności – tłumaczy Michał Rzymyszkiewicz. – Moja żona jest niezależną i przedsiębiorczą kobietą, która prowadzi działalność gospodarczą na własny rachunek. Od 2010 r. jestem radnym Miasta Torunia i dotychczas utrzymuję stuprocentową obecność. Tak, wielokrotnie brałem udział w opiniowaniu wniosków dotyczących najmu w trybie bezprzetargowym, ale nigdy, podkreślam: nigdy nie dotyczyły one nikogo z mojej rodziny. 

Małżeństwo ma rozdzielność majątkową, działalność prowadzi tylko żona, a skarżyć się mają tylko sąsiedzi „ze względu na różnice polityczne”. MZD podkreśla, że nie ma konieczności opiniowania przez komisję w przypadku dzierżaw w pasie drogowym, jak i organizowania przetargu.

Tagged

1 thought on “Miał być skwerek, jest i będzie parking. Mieszkańcy skarżą się na kierowców

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *