Najtwardsze katarzynki w mieście. Jak powstaje i skąd się wzięła Piernikowa Aleja Gwiazd?

Historia Wiadomości
Dzieła dyrektora Andrzeja Szmaka można podzielić na te, które zginęły w mroku dziejów i te, które przetrwały. Piernikowa Aleja Gwiazd jest tym, które wciąż się rozwija. Fot. Wikipedia

Najsłynniejszą jest ta w Hollywood. W Polsce jest ich kilka: Opole, Międzyzdroje, Łódź, Kraków, Gdańsk. Jest i w Toruniu: Piernikowa Aleja Gwiazd

Pomysł był prosty: uhonorować Torunian, którzy zaznaczyli się w sferze kultury i nauki na świecie. Wybrano formę katarzynki dlatego, że chciano powiązać kilka symboli naszego miasta na raz.

Sama idea alei gwiazd w Toruniu pochodzi od byłego redaktora naczelnego „Nowości”, a wówczas szefa wydziału promocji magistratu Andrzeja Szmaka. To on zaproponował taką formę nagrodzenia wybitnych Torunian. Trzeba przyznać, że nie od razu pomysł spotkał się z powszechną aprobatą władz miasta. Obawiano się bowiem, że katarzynki nazbyt „zaingerują” w historyczną przestrzeń Starówki. Poza tym były obawy, czy przechodnie nie będą się o nie potykać, a jeśli katarzynki będą zbyt małe, to czy w ogóle będzie je widać. Po pierwszej edycji imprezy głosy „sceptyków” wyciszyły się.

Projekt graficzny oraz wykonanie tablic powierzono Tadeuszowi Porębskiemu, toruńskiemu artyście rzeźbiarzowi, autorowi m.in. pomnika gen. Elżbiety Zawadzkiej oraz Piernikarki.

– Od początku pomysł mi się podobał, należało jednak zmierzyć się z kilkoma przeszkodami natury obiektywnej – mówi Tadeusz Porębski. – Przede wszystkim trzeba było zaprojektować odpowiednią wielkość tablic. Nie mogły być ani za małe, ani zbyt duże, ale dokładnie takie, żeby dorosły człowiek idąc, mógł z łatwością odczytać znajdujące się na nich napisy. Poza tym fakt, że katarzynki miały być umieszczone na powierzchni chodnika oznaczało, że tekst nie powinien być narażony na ścieranie. Buty i piasek potrafią wytrzeć nawet granit. Żaden materiał tego nie wytrzyma, a tym bardziej litery. Stąd pomysł, aby wszystkie napisy zostały w katarzynkach umieszone w „cieście”, poniżej poziomu samej tablicy. Jako że to sami autorzy projektują swoje podpisy, często są one mało czytelne. Dlatego też należało pod każdą katarzynką umieścić dodatkową tabliczkę informacyjną, kogo dana płyta dotyczy. Chodziło o to, by imię i nazwisko było napisane wyraźnie drukowanymi literami.

W ten sposób powstał projekt katarzynki. Ma ona ok. 30 cm szerokości i 40 cm długości. Waży ok. 16 kg. Wykonana jest z mosiądzu krzemowego, materiału wybitnie odpornego na ścieranie, w czym przewyższa nawet brązy. Powierzchnia katarzynki znajduje się ponad wpuszczonymi w głąb literami. Wykonanie jednej tablicy jest dość pracochłonne i trwa ok. 2 tygodni.

– Najpierw dana osoba przesyła mi projekt swojego podpisu – dodaje Tadeusz Porębski. – Zostaje on wraz z kształtem katarzynki wycięty na ploterze, a następnie wykonany w modelinie. Z niej ściągana jest forma silikonowa, a potem robiony jest odlew gipsowy. Ten, po odpowiednim wycyzelowaniu jedzie do odlewni i tam w piasku formierskim odlana zostaje katarzynka, w której robi się specjalne otwory wlewcze do wlania mosiądzu. Taki surowy model również trzeba wycyzelować. Następnie pokrywa się go patyną, czyli środkami chemicznymi mającymi działanie antykorozyjne.

Do katarzynek Torunianie zdążyli się już przyzwyczaić. Coroczna gala uhonorowania kolejnych wybitnych mieszkańców obchodzona jest hucznie.

Sam pomysł wpisuje się w strategię promocji miasta  – mówi Tadeusz Porębski. – Warto, by wiedziano, również na zewnątrz, że oto z Torunia pochodzą tacy, a tacy ludzie. Powinniśmy pokazywać ich dokonania.

W tym roku w czerwcu swoje katarzynki w Piernikowej Alei Gwiazd odsłonią: Jakub Gierszał oraz toruńscy żużlowcy.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *