„Nauczyciele są zdesperowani”. W poniedziałek rozpocznie się strajk

Box2 Wiadomości
Fot. Łukasz Piecyk

– Doszliśmy do momentu, gdy już nie da się realnie spełniać oczekiwań płacowych nauczycieli ze względu na archaiczny system wynagradzania – mówiła wicepremier Beata Szydło podczas spotkania ze związkowcami. Rząd w piątek przedstawił nauczycielom i pracownikom szkół kolejną propozycję. Jej akceptacji ze strony związku nie było. To już pewne – w poniedziałek w polskich szkołach rozpocznie się strajk.

Jaki wzrost wynagrodzeń przewiduje nowa propozycja rządu? W 2023 r. pensje dla nauczyciela dyplomowanego (w zależności od wariantu), wynosiłyby 7,7 tys. zł lub 8,1 tys. zł brutto. Dotyczyłoby to wszystkich grup nauczycieli (stażystów, kontraktowych, mianowanych i dyplomowanych). W przypadku ostatniego stopnia awansu zawodowego minister zakłada podwyżki od 2,1 tys. złotych do nawet 2,5 tys. złotych miesięcznie w ciągu czterech lat.

– Zakładamy, że średnio nauczyciel dyplomowany po wprowadzeniu zmian otrzyma w kolejnych latach, w wariancie pensum 22 h w 2020 – 6128 zł, 2021 – 6653 zł, 2022 – 7179 zł, 2023 – 7704 zł – czytamy w komunikacie zaprezentowanym w piątek mediom. – W przypadku ustalenia pensum na poziomie 24 h (poziom średniej OECD) nauczyciel dyplomowany mógłby liczyć średnio na następujący wzrost wynagrodzenia 2020 – 6335 zł, 2021 – 7434 zł, 2022 – 7800 zł, 2023 – 8100 zł.

Związkowcy tę propozycję skrytykowali. Sławomir Wittkowicz, Przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego „Solidarność-Oświata” FZZ stwierdził, że oferty rządu nie przyjmą. Podpisanie jej oznaczałoby „że na stole leżą ochłapy rzucone pracownikom oświaty”.

W trakcie spotkania zorganizowanego dwa dni wcześniej (w środę 3.04) strajkujący poinformowali, że zamiast tysiąca zł, domagają się wzrostu wynagrodzeń od 732 zł dla nauczyciela stażysty do 995 zł dla pedagoga dyplomowanego. Rząd sugerował wtedy podwyżki o ok. 300 zł brutto od września 2019 r., w zamian za likwidację tzw. 500+ dla nauczyciela, cofnięcie zmian w awansie zawodowym i ocenie pracy nauczyciela, wprowadzonych wcześniej przez minister Annę Zalewską, a także przekazanie dodatku za wychowawstwo w wysokości 300 zł. Stażyści zaś jednorazowo mieliby otrzymać tysiąc zł.

– Rząd gra w te same karty – najpierw pozbawiają nauczycieli kontraktowych tzw. dodatku na zagospodarowanie, by później dołożyć podobne jednorazowe wynagrodzenie – wyjaśniała w czwartek Urszula Polak, prezes zarządu Związku Nauczycielstwa Polskiego w Toruniu. – Nauczyciele są zdesperowani. Działania polityków pokazują, że problem wynagrodzeń został zlekceważony. Daliśmy pani minister 35 dni na merytoryczne spotkania i rozmowy. Te prowadzone są na ostatnią chwilę. Anna Zalewska opowiada bajki, ile obecny rząd nam dołożył finansów.

W Toruniu tylko dwie szkoły i jedno przedszkole nie przystąpią do strajku. Protestu nie będzie w Przedszkolu Miejskim nr 13, gdzie nie zostały rozpoczęte procedury sporu zbiorowego z dyrektorem, a także w Zespole Szkół Inżynierii Środowiska oraz Szkole Podstawowej nr 35. W obu wynik referendum nie przekroczył wymaganego progu frekwencyjnego osób uprawnionych do głosowania.

W poniedziałek lekcji nie będzie w 75 placówkach. Jak zaznaczają dyrektorzy, to, ile szkół realnie przystąpi do strajku, okaże się dopiero rano. Udział w proteście wiązać się będzie z pomniejszeniem nauczycielskich wypłat o dni, w których nie będą realizowane zajęcia. Samorządy wielu miast Polski zadeklarowały, że wszystkie pensje zostaną wypłacone w całości. Na takie profity nie mogą liczyć nauczyciele w Toruniu. Miasto podobnego rozwiązania nawet nie rozważa.

– Za każdy 8-godzinny dzień strajku zostanie potrącone wynagrodzenie – przypomina Marek Gralik, kujawsko-pomorski kurator oświaty. – W świetle art. 80. kodeksu pracy (wynagrodzenie przysługuje za pracę wykonaną) i stanowiska regionalnych izb obrachunkowych, które mogą postawić jednostkom samorządu terytorialnego zarzut naruszenia dyscypliny finansów publicznych, nie są uprawnione deklaracje niektórych samorządów, że strajkującym wypłacone zostanie pełne wynagrodzenie.

Dyrektorzy wszystkich szkół na terenie miasta zobligowani zostali przez magistrat do informowania rodziców na bieżąco o spodziewanych utrudnieniach i możliwych rozwiązaniach.

Władze miasta apelują także do rodziców, by w pierwszym, krytycznym dniu protestu, w miarę możliwości zapewnili dzieciom opiekę na własną rękę. Zwracają się także do pracodawców, by umożliwili pracownikom-rodzicom skorzystanie w tym dniu z urlopu lub opieki na dziecko, a także jeśli to możliwe, zorganizowali przyzakładowe świetlice dla dzieci swoich pracowników.

– Jeśli dojdzie do strajku, praca w Urzędzie Miasta Torunia zostanie zaplanowana w taki sposób, by umożliwić pracownikom będącym rodzicami skorzystanie z urlopu albo opieki na dziecko – napisał na Facebooku prezydent Michał Zaleski. – Jeśli zajdzie taka potrzeba, w budynkach UMT zostaną zorganizowane kąciki dla dzieci pracowników, w których rotacyjnie opiekę będą sprawowali ich rodzice pozostający tego dnia w pracy.

Ile trwać będzie protest? Czy wpłynie na przeprowadzenie testów gimnazjalnych i egzaminu 8-klasisty?

– Bez względu na to, ilu z nauczycieli przystąpi do strajku, egzaminy te odbędą się – zapowiada Gralik. – Nie jest jednak pewne, czy odbędą się w każdej szkole. Z pewnością egzaminy gimnazjalne i ósmoklasisty zostaną przeprowadzone bez żadnych zakłóceń we wszystkich niepublicznych szkołach podstawowych i gimnazjach, we wszystkich samorządowych szkołach, do których nie trafiły żądania związków zawodowych oraz w tych szkołach, w których większość pracowników zdecydowała o nieorganizowaniu strajku.

Kwestię egzaminów skomentowała również prezes toruńskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego.

– Rząd myśli, że podkreślając kwestię egzaminów, będzie grał na naszych emocjach – mówi Urszula Polak. – A my robimy to dla uczniów. Nauczyciel powinien być wypoczęty i uśmiechnięty, mieć bezpieczną oraz godziwą zapłatę za swoją pracę. Takimi chcemy być nauczycielami. Reforma nas przytłoczyła. Nie mamy czasu i zdrowia, by przygotować ucznia do dorosłego życia. Jeżeli teraz nic się nie zmieni, jak się nie obudzimy, zawód nauczyciela nie będzie już zawodem prestiżu.

Tagged

5 thoughts on “„Nauczyciele są zdesperowani”. W poniedziałek rozpocznie się strajk

  1. w dupach się tej nauczycielskiej chołocie poprzewracało do kamieniołomów za 2000,00 zł i mordy w kupeł pachołkowie PO KoD i całej prounijnej bandy Chazerów na ich miejsce przejąć młodych , uczciwych katolików po Szkole Medialnej Rydzyka

  2. Są jednak nauczyciele zadowoleni. Jedna , jedyna taka szkoła średnia w Toruniu, nawet referendum związkowcom nie wyszło.

  3. Zawód nauczyciel nigdy nie był preztiżowy😂😂😂😂wszyscy, którzy nie nadają się do niczego uczą w szkole. Taka jest prawda 😩

  4. Nasze szkoły to porażka,mam znajomych w różnych krajach Europy i np.koleżanka w Niemczech nigdy nie miała zadań domowych ,nawet w liceum . Książki zostawały w szkole,a u nas od pierwszej klasy dzieci dźwigają po 6-8 kg.Do tego zamiast w weekend spędzać czas na dworze ( sport ,kino,itp ) to my rodzice wraz z dziećmi musimy ślęczyć nad zadaniami ,bo tyle jest zadawane . W tygodniu niekiedy to moje dzieci maja tyle zadane ,że nie ma możliwości by wyszły na dwór popołudniu . Nauczyciele idą na łatwiznę . Na zachodzie w większości krajów nie ma zadań domowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *