Nie bronię biznesu futrzarskiego, ale… [FELIETON]

Opinie Wiadomości
Monika Gotlibowska, przedsiębiorczyni

Tak, wiem, świat się zmienia, zmieniają się priorytety, katalog wartości też, dlatego jako społeczeństwo musimy na to odpowiedzieć. Niemniej jednak, bez względu na wszystko, wartość, jaką jest praworządność, jest niezmienna, troska o dobrostan zwierząt nie może nam przyćmić troski o państwo prawa. Wczoraj sejm procedował projekt ustawy, która ma wprowadzić bezwzględny zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Wprowadzenie proponowanych zapisów ustawy w życie daje w mojej ocenie rządzącym przyzwolenie na nieszanowanie prawa i swoich obywateli. Zmienianie reguł gry w trakcie jej trwania, bez długiego vacatio legis oraz systemu odszkodowawczego, sprowadza nas jako kraj do bezprawia. Popieram rozwiązania, które mają poprawić dobrostan zwierząt i uważam, że ostatecznie musimy doprowadzić do zakazu hodowli zwierząt futerkowych, ale wprowadzanie tak drastycznych ograniczeń w swobodzie prowadzenia działalności gospodarczej musi być dokonane z poszanowaniem prawa. W ten sposób nie budujemy relacji obywatel – państwo opartej na wzajemnym zaufaniu. Takie podejście do sprawy bardzo ogranicza to zaufanie, wprowadza chaos i prowadzi do dramatów wielu ludzi. 

Artykuł 6.1. ustawy o swobodzie prowadzenia działalności gospodarczej mówi – podejmowanie, wykonywanie i zakończenie działalności gospodarczej jest wolne dla każdego na równych prawach, z zachowaniem warunków określonych przepisami prawa. 

REKLAMA

Pisząc te słowa, nie bronię biznesu futrzarskiego, jeżeli jest prowadzony niezgodnie z przepisami, to organy sprawujące nad nim kontrolę niech wyciągają konsekwencje, ale bronię reguł, które muszą obowiązywać w państwie prawa.

Dziś mówimy o branży futrzarskiej, jutro ten problem może dotyczyć każdej innej branży, jeżeli tylko rządzący będą mieli taką wolę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *