Nie pomogła telewizja, sąd i sam Ikonowicz. Osiedle znika dom po domu

Polecamy Wiadomości
-Serce się kraje, gdy się na to patrzy. Jakby podkreślano różnicę, że tu są slumsy - mówią ostatni mieszkańcy ulicy. Fot. Łukasz Piecyk

O Winnicy II robi się coraz ciszej i ciszej. Nie bez powodu. Osiedle pustoszeje, mieszkańcy wyprowadzają się, a ich domy są rozbierane. Od kwietnia 2016 roku miasto wypowiedziało wszystkim dzierżawcom umowy. Teraz mieszkają tu tylko najwytrwalsi. Co wydarzyło się od tego czasu?

We wrześniu 2017 r. mieszkańcy złożyli do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezydenta Torunia Michała Zaleskiego. Zarzucali mu spowodowanie strat finansowych dla Gminy Miasta Toruń poprzez niewykorzystanie geodezyjnego rozgraniczenia działek, które wykonano przy okazji wykonywania poprzedniego miejscowego planu zagospodarowania.

Co to oznacza, mówiąc najprościej? Urząd Miasta dokonał podziałów geodezyjnych oraz wykonał plan, który obowiązywał od 2001 r. Obydwa miały służyć wykupowi nieruchomości przez mieszkańców, którzy uważają, że stanowi to niegospodarność.

Drugi zarzut z ich strony dotyczył zagrożenia epidemiologicznego spowodowanego zaniechaniem budowy wodociągu. Według mieszkańców od 1997 r. woda tam nie nadawała się do spożycia.

Wodociąg, owszem, powstał, ale według mieszkańców nie dla nich. Jego średnica wynosi 150 milimetrów, co może sugerować jego przyszłe wykorzystanie dla zabudowy wielorodzinnej. Pierwotna średnica wynosiła 100 milimetrów, a obowiązujący plan przewiduje tu domy wyłącznie jednorodzinne.

– Gdyby był realizowany tamten plan, dla nas, to taka średnica byłaby niepotrzebna – mówi Jan Pietruszewski z Winnicy II. – Położenie wodociągu było jednym z powodów, dla których później ja wystąpiłem do prokuratury, bo to jest działanie niezgodne z istniejącym planem.

Prokuratura odrzuciła wniosek o wszczęcie postępowania. Sąd Rejonowy w Toruniu nie uznał zażalenia w tej sprawie. Posiedzenie, które odbyło się 7 marca ub.r. okazało się być zamknięte. Na salę nie wpuszczono mieszkańców, jedynie ich przedstawiciela i prawnika.

W pierwszej połowie 2017 r. w sprawie próbował interweniować Piotr Ikonowicz z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej w Warszawie, znany działacz ruchów lokatorskich. To, co udało się uzyskać, to ustną deklarację, że nie wszystkie domy zniszczy walec modernizacji.

– Na pewno część tych nieruchomości, które tam na Winnicy są, co było już kilkakrotnie mówione, na pewno będzie mogła się ostać. Natomiast część najprawdopodobniej będzie musiała być zlikwidowana – powiedział wówczas Wiktor Krawiec dyrektor wydziału gospodarki nieruchomościami urzędu miasta.

Co dziś zostało z tych deklaracji? Sprawdziliśmy. Winnica II wygląda dziś jak opuszczona baza wojsk radzieckich w Bornym Sulinowie. Próba przejechania samochodem przez drogę składającą się jedynie z wybojów i kałuż może dla kierowcy skończyć się utratą nie tylko podwozia auta, ale i zębów.

Wokół można zaobserwować puste działki i świeżo opuszczone zabudowania, straszące pustymi oczodołami okien. Wystarczy zerknąć do środka, żeby zobaczyć, że do niedawna były zamieszkane i zadbane. Do części opuszczonych budynków musieli dostać się bezdomni i złomiarze, na jednym widoczne są ślady pożaru. Są również domy zamieszkane z zadbanymi ogrodami oraz jeden, który… jest w trakcie remontu.

– Dotychczas rozebrane zostały zabudowania na sześciu nieruchomościach, a do końca 2018 r. planowana jest rozbiórka na kolejnych dwóch – informuje Anna Kulbicka-Tondel, rzeczniczka prezydenta. – Do dnia dzisiejszego przyznano rekompensaty za nakłady byłym dzierżawcom 11 nieruchomości, w tym dla dwóch rodzin przyznano prawo do lokali komunalnych. Kwoty wypłaconych rekompensat kształtują się na poziomie od kilku (8099 zł – najniższa kwota) do stu kilkudziesięciu tysięcy złotych (198 372 zł – najwyższa rekompensata). Ogółem wypowiedziano 45 umów dzierżawy gruntów przy ul. Winnica i ul. Powiśle.

Faktycznie, wszyscy mieszkańcy otrzymali wypowiedzenia, jednak nie wszyscy otrzymali również propozycje rekompensat za nasadzenia i domy. Wielu jest zadowolonych, ale niektórzy mieli problemy, gdy ich nieruchomość była zbyt… zadbana.

Jedna z rodzin otrzymała wycenę przewyższającą to, co można wpłacić do partycypacji w TTBS. Pojawił się problem, co począć z różnicą, której nie można otrzymać „do ręki”. Musi być przeznaczona na zabezpieczenie potrzeb mieszkaniowych.

– Nie dostałem jeszcze propozycji od miasta – mówi Dariusz Kowalski, który już w 1994 r. pisał petycje do miasta w tej sprawie. – Nawet nie myślę o wyprowadzce, a na pewno nie będę podejmował decyzji pochopnie. Szczególnie, że z miejskimi propozycjami bywało różnie. Póki co mieszkamy tutaj „bezumownie”, chociaż opłat dokonujemy na te same konta, co wcześniej.

Czy ta rodzina będzie mogła zostać i wykupić grunt pod domem? Rzeczniczka prezydenta rozwiewa wszelkie wątpliwości. Uwłaszczenia na Winnicy II nie będzie.

– Zgodnie z obowiązującym stanem prawnym brak jest podstaw do sprzedaży gruntów na Winnicy na rzecz dzierżawców z pominięciem procedury przetargowej, gdyż nie znajduje tu zastosowania żaden z przepisów ustawy z dnia 21.08.1997 roku o gospodarce nieruchomościami – informuje Kulbicka-Tondel. – Rada Miasta Torunia może zwolnić prezydenta z obowiązku zastosowania procedury przetargowej przy zbywaniu tych nieruchomości, gdy sprzedawana nieruchomość została zabudowana na podstawie zezwolenia na budowę, a ten warunek nie jest spełniony.

Ostatnich mieszkańców już to nie dziwi. Dziwi jednak fakt, że nawet teraz Gmina Miasta Toruń sprzedaje najemcom mieszkania w ponadstuletnich kamienicach. Pytają retorycznie, czy każda z nich ma pozwolenie na budowę? Czy musiało tak być?

 

Tagged