Prof. Żelazny zwolniony dyscyplinarnie z UMK za molestowanie

Box2 Wiadomości
Prof. Żelazny był wykładowcą na Wydziale Humanistycznym, fot. Łukasz Piecyk

Oskarżany o molestowanie seksualne i nadużywanie władzy, profesor filozofii Mirosław Żelazny został wyrzucony z UMK. „Był tak zaskoczony decyzją, że podpisał dokumenty bez mrugnięcia okiem” – dowiedzieliśmy się nieoficjalnie.

O prof. Żelaznym głośno jest na UMK od dawna. Jego niesławna legenda sięga znacznie głębiej, niż głośne publikacje na portalu OKO PRESS, czy na łamach „Wysokich Obcasów”. O tym, że prof. Żelazny jest postrachem studentek, a zarazem ekscentrycznym wykładowcą, który ma niezwykły dar przekazywania wiedzy, mówiło się w Toruniu od wielu lat.

Mirosław Żelazny jest od 1995 roku profesorem nauk humanistycznych. Piastował funkcję przewodniczącego rady programowej Studiów z filozofii niemieckiej, był współzałożycielem oraz członkiem rady programowej serii filozoficznej wydawnictwa Comer, potem Wydawnictwa Rolewski. Był także Przewodniczącym Rady Programowej Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych przy UMK.

Jego kłopoty zaczęły się dwa lata temu, kiedy został przez rektora UMK zawieszony w prawach nauczyciela akademickiego po oskarżeniach o mobbing. Jego relacje ze studentkami sprawdzali wówczas członkowie Komisji Dyscyplinarnej UMK (w składzie prof. dr hab. Grzegorz Zwara z Wydziału Matematyk i Informatyki, dr hab., prof. UMK Bożena Kłosowska z Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania oraz mgr Wojciech Kiełbasiński).

„To było w 2017 roku. Koniec września. Profesor zaprosił mnie do gabinetu, żeby omówić szczegóły mojego doktoratu. Weszłam do środka, a on zamknął drzwi i z całej siły chwycił mnie za nadgarstki. Potem przyciągnął mocno do siebie, aż straciłam równowagę. Posadził mnie sobie na kolanach. Zanim się zerwałam, zdążył złapać mnie za biust. On jest silny, a ja drobna, nie było łatwo mi się wyrwać. Powiedział, że zrobił tak, bo bardzo za mną tęsknił. Gdy wyszłam z gabinetu, wymiotowałam w łazience w Instytucie.”
– cytowało OKO PRESS jedną ze studentek, która w 2017 roku zdecydowała się opowiedzieć o zachowaniu filozofa.

17 stycznia Komisja Dyscyplinarna nałożyła na prof. Żelaznego karę nagany oraz 5-letniego zakazu piastowania funkcji kierowniczych na toruńskim uniwersytecie.

W orzeczeniu komisja uznała Prof. Żelaznego za winnego popełnienia czynów uchybiających godności zawodu nauczyciela akademickiego. W opinii pracodawcy Prof. Żelazny nie może wykonywać zawodu nauczyciela akademickiego na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, a jego dalsze zatrudnianie spotkałoby się ze zdecydowanym i zrozumiałym sprzeciwem społeczności akademickiej naszej Uczelni – czytamy w oświadczeniu UMK.

9 thoughts on “Prof. Żelazny zwolniony dyscyplinarnie z UMK za molestowanie

    1. Czy profesorowi Żelaznemu udowodniono winę? Czy tylko polegano na opisie poszkodowanej/ych?
      Bo ja też sobie mogę coś wymyślić, oskarżyć pracownika i kto mi to udowodni? A konsekwencje będą….

  1. właściciel wydawnictwa Comer?
    Zbieżność nazwisk?
    Czy w czasach współpracy nie dało się niczego nie zauważyć?
    Nic nie sugeruje, po prostu nie wiem, zastanawiam się, czy tak dobrze się maskował przed znajomymi, czy oni starali się nie widzieć?

  2. To była wyjątkowa szuja. By zniszczyć swojego przeciwnika oskarżał go właśnie o molestowanie studentów i chłopców.

  3. Bardzo żałuję, że ukończyłam filozofię na UMK. Zrezygnowałam że studiów na UW, aby kształcić się w Toruniu. To był błąd… Dużo przykrości spotkało mnie na uczelni, na tym wydziale. Strzałka czasu biegnie w jedną stronę, nie można go cofnąć. Ale gdyby jednak dało się cofnąć czas, nie wybrałabym filozofii na UMK. Profesor Żelazny „obraził” się na mnie za to, że wybrałam innego promotora na studiach magisterskich. Od tego czasu miał mnie za wroga, na którym się mścił przez kilka lat… Każdy wiedział, jaki jest Profesor Żelazny, ale wszyscy w jakiś sposób się Go bali albo… byli od Niego zależni. Owszem, zgadzam się z tym, że Profesor ma wyjątkowy dar do przekazywania przeogromnej wiedzy. Ale zauważyłam jedną charakterystyczną cechę Jego charakteru – stygmatyzował ludzi. Przypinał im „łatki” wariata, kretyna, psychicznie chorego, a tak naprawdę sam jest zaburzony. On od dawna potrzebował pomocy specjalisty. Przyzwalano Mu na takie zachowania i w ten sposób działa się krzywda zarówno Jemu, jak i wielu studentom i pracownikom. Takich ludzi jak Profesor trzeba leczyć, a nie wystawiać na pośmiewisko. Przyzwalano na to, aby studenci przeżywali gehennę, przychodzili na zajęcia z przymusu lub z duszą na ramieniu, nie mówiąc o tym, że przyzwolono na utratę dobrego imienia i dobrej sławy tej uczelni… Jak głosi stare przysłowie: „Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy”…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *