Skwer miłośników jałowca. Na „Zielonej bramie” miało być inaczej, a jest?

Box2 Polecamy Wiadomości
W tym miejscu miała się rozciągać łąka kwietna przetykana pasami trawnika, a po przecinającej ją ścieżce mieli spacerować mieszkańcy. Fot. Łukasz Piecyk

Nasi czytelnicy pytali, czy to już koniec prac nad „Zieloną bramą”, nie kryjąc rozczarowania efektem. Miał być kwietny raj, a są… jałowce. Nie da się ukryć, że w realizacji tego projektu coś poszło nie tak. Pisaliśmy o tym, jak na placu budowy po stronie Jordanek walały się kości, a po stronie Muzeum Etnograficznego bez litości i niezgodnie ze specyfikacją traktowano drzewa. Ale takiego efektu końcowego chyba nikt się nie spodziewał.

Czytelnicy kierowali do nas liczne pytania o skwer wokół Muzeum Etnograficznego. Padały pytania o obiecane rabaty, kwiaty, drzewa i łąkę kwietną, której pasy miały przecinać trawniki oraz o „puste baterie”, albo „szpulki nici” porzucone na okragłej „rabacie” przez Muzeum. Dziś wiemy już, że to koniec prac i nic więcej już tu się nie pojawi. Jak do tego doszło?

Okazuje się, że to nie jest pozostałość po budowie. Magistrat jednak nie udzielił nam odpowiedzi, jaką funkcję mają pełnić te obiekty.

W 2015 r. miasto ogłosiło konsultacje założeń przyszłej „Zielonej bramy”. Pierwszą koncepcję stworzyła firma Gringoo z Kielc. Skwer miał nawiązywać do postaci Oskara Kolberga oraz historii twierdzy, dlatego planowano nasadzenia kwiatów znanych z wiejskich przedogródków, naturalistyczne rabaty, ławki z pergolami, oczko wodne, w którym miały odbijać się Jordanki.

Rok później ten projekt wylądował w koszu. Koncepcję z 2016 r. wykonała już podwarszawska pracownia Twins Project i ją konsultowano. Nowa wizja trąciła już mocno stolicą i silnie nawiązywała do stylu Jordanek. Oprócz nawierzchni z białego kamienia miały tu pojawić się np. rośliny przyciągające motyle, trawy ozdobne, rośliny pnące, cebulowe i okrywowe. Wzdłuż ul. Wały gen. Sikorskiego pasami miała przechodzić łąka kwietna na przemian ze zwykłym trawnikiem. Firma zaproponowała nasadzenia kilkudziesięciu drzew lub wysokich krzewów na skrzyżowaniach alejek oraz ścieżkę pomiędzy pasami wspomnianej łąki. Tej wizji przyklaskiwał magistrat. 

– Kolekcja roślin ozdobnych będzie obejmować gatunki rodzime. Zostaną wykorzystane pewne elementy z katalogu Hozakowskiego (przedwojennej firmy handlującej nasionami i roślinami – przyp. A.Z.) – czytamy w raporcie z konsultacji społecznych. – Łąka kwietna nie będzie jedyną formą zagospodarowania terenu zieleni. Mieszkańcy podczas dwukrotnie przeprowadzonych konsultacji społecznych wskazywali, że oczekują miejsca jak najmniej wyposażonego w elementy małej architektury, jak najbardziej naturalnego, który będzie gwarantował wypoczynek. 

Firma Twins Project przygotowała również ogołocony z roślin projekt, który stanowił załącznik do wielokrotnie powtarzanego przetargu. Prace zakończono. Usunięto łącznie ok. 35 drzew zamiast planowanych 31. W ramach poprawy różnorodności biologicznej na terenach miejskich wykonawca posadził dokładnie 4 odmiany jednego krzewu, czyli jałowca, 8 buków oraz jedną odmianę berberysów. W tym oraz w pasach wysianej łąki kwietnej wzdłuż chodników zamyka się cała roślinność, która ma m.in. za zadanie wykarmić pszczoły żyjące w ulach na dachu Urzędu Marszałkowskiego. 

Warto przypomnieć, że projekt realizowano w ramach osi priorytetowej „Ochrona środowiska, w tym adaptacja do zmian klimatu” jako działanie 2.5 „Poprawa jakości środowiska miejskiego”. Celem projektu było „tworzenie wielopiętrowych i wielogatunkowych założeń zieleni, opartych na gatunkach rodzimych”, „nowe nasadzenia drzew, krzewów i bylin oraz pielęgnacja istniejącej zieleni (…)”. Oczekiwanym efektem projektu miał być „wzrost różnorodności biologicznej na terenie Miasta Torunia”. 

Wysłaliśmy liczne pytania do magistratu, dzieląc się obszernymi wątpliwościami. Mamy odpowiedź. 

– Prace przy Muzeum Etnograficznym zostały zakończone, nasadzenia zostały wykonane, trawa posiana – efekty będą widoczne na wiosnę, gdy powschodzi zieleń – odpowiada Magdalena Stremplewska, rzeczniczka prezydenta. – Schody przy al. Solidarności można użytkować, prace zostały zakończone. Drobne usterki zostaną usunięte wiosną po przeglądzie gwarancyjnym. Łąki kwietne są założone, mają szerokość ok. 3 m z każdej strony alejki granitowej biegnącej (…) wzdłuż ul. Wały gen. Sikorskiego.

Po oddaniu gazety do druku rzeczniczka prezydenta dosłała listę posadzonych krzewów. Nie myliliśmy się co do odmian posadzonych w ramach projektu. Wykonawca poza projektem dosadził bluszcze na podziemnym pomieszczeniu oraz winobluszcze, żywopłot z cisów i kilka suchodrzewów. Projekt zakładał zastosowanie odmian rodzimych. I z tym magistrat niekoniecznie sobie poradził. Wygląda na to, że opiekunowie marszałkowskiej pasieki, która znajduje się na dachu urzędu, będą dokarmiać pszczoły całorocznie. 

Połamane gałęzie, korzenie na wierzchu, gruz pod drzewami… Tak robią „zieloną bramę starówki”


Tagged

1 thought on “Skwer miłośników jałowca. Na „Zielonej bramie” miało być inaczej, a jest?

  1. Miałem okazję przejść się we skazanym miejscu w minioną niedzielę.
    Zielona brama bardziej przypomina krajobraz po bitwie niż reprezentacyjny zieleniec miasta.
    Przyznam, ze nie śledziłem projektu, ale skoro brama, to czemu zrobiono podjazd zakończony schodami na wysokości ul. Odrodzenia zamiast zrobić tunel, który byłby takową bramą? Płyty chodnikowe są celowo nie przycięte i nie ograniczone krawężnikami? Jeśli tak, to słabo to wygląda.
    Latarnie ustawione w tym miejscu też jakby nazbyt nowoczesne jak do otoczenia.
    Ogólnie, lepiej wyglądało tam zanim w ogóle zaczęto coś robić, a w miejscu „pustych baterii” już lepiej prezentował się stojący tam niegdyś pomnik radziecki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *