Syndyk umarł, a akta zamknięte na trzy spusty. Pracownicy Tormięsu bez emerytur

Box2 Interwencje Wiadomości
Fot. A. Zglińska

Do naszej redakcji zgłaszają się dawni pracownicy Tormięsu, którzy wchodzą w wiek emerytalny. Ich akta osobowe zniknęły z Ciechocinka, gdzie do tej pory były przechowywane, a w nowym miejscu – telefon pozostaje głuchy. A pracowników urzędy odsyłają się od Annasza do Kajfasza…

Żeby zrozumieć sytuację trzeba cofnąć się do 1983 roku, gdy powstała ustawa o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach, która po licznych nowelizacjach obowiązuje do dziś. Precyzuje ona zasady przechowywania dokumentacji osobowej w przedsiębiorstwach. Niestety, nie przewidziała ona tego, co stanie się w roku 1989. Padające i prywatyzowane przedsiębiorstwa państwowe, które miały niejednokrotnie kilkadziesiąt lat tradycji za sobą, wygenerowały problem prawny dotyczący przechowywania dokumentów po nich. PRL takich problemów nie znał… Zgodnie z ustawą akta osobowe należy je przechowywać przez lat 50, aż do ponownej oceny. Niestety, nikt nie wymyślił sposobu na to, co z takim zasobem zrobić, gdy zakład upadnie. A zatrudniały one setki, a nieraz i tysiące osób…

REKLAMA

Jak padał Tormięs chyba nie trzeba przypominać. Nazwisko Sulikowskich chyba jeszcze długo będzie się odbijało echem po toruńskich salach sądowych. Akta stanowiły „schedę” po zakładzie. Przez wiele lat przechowywano je w Ciechocinku. Nagle stamtąd zniknęły i znalazły się… w prywatnym archiuwum znanego inowrocławskiego syndyka.

Jego sposób na biznes był przewrotny – jako syndyk firmy inkasował cześć kwoty, jaką udało mu się odzyskać, na konto swojej firmy za przechowywanie akt osobowych upadłego zakładu. Firmę powołał jako prywatne archiwum akt osobowych i płacowych. PPHU „Fart”.

-Prywatna firma PPHU „Fart” przejęła akta osobowe i płacowe 130 zlikwidowanych firm – kilkanaście lat temu pisała Grażyna Ostropolska dla „Expressu Bydgoskiego”. – Nie tylko tych, gdzie on był syndykiem. Ostatnio, za przechowanie akt spółdzielni „Rolnik” w Inowrocławiu, której upadłości jeszcze nie zakończył, przyznał sobie (konkretnie: swojej firmie) – 60 tysięcy zł. Kilkanaście lat takiego „syndykowania” sprawiło, że dorobił się ogromnego majątku. Do Foremskiego należą m.in. dwa świeżo wzniesione bloki z mieszkaniami na wynajem w Inowroclawiu. I willa, w której mieści się zakład składowania akt. Tę usługę zarejestrował na PPHU „Fart”.


I faktycznie taką działalność prowadził, choć biznesmenem był dość charakternym i znanym z kontrowersyjnych działań. Mimo, że na jedną kserokopię u trzeba było zapłacić nawet 20 zł, to pracownicy Tormięsu zawsze mogli z tego archiwum skorzystać. Ustawa o narodowym zasobie archiwalnym nie przewidziała jednak sytuacji, w której to syndyk i firma przechowywująca akta znika…

Co się zmieniło? Janusz Foremski, bo o nim mowa zmarł w maju 2018 roku. Archiwum zamknięto na trzy spusty. Na drzwiach widnieje informacja, że obiekt jest chroniony, a archiwum zamknięte do odwołania. Firma została skreślona z marszałkowskiej listy przechowawców dokumentacji.

„Nieczynne z powodu, że zamknięte”, jak pisał Jonasz Kofta i Stefan Friedmann – chciałoby się rzec. Fot. A.Zglińska

Udało nam się dowiedzieć, że rodzina nie chce takiego kłopotliwego spadku. A pracownicy Tormięsu odbijają się od furtki i dzwonią do wszystkich archiwów i urzędów w regionie. My również przeszliśmy taką drogę: od Archiwum Państwowego w Toruniu, po Urząd Marszałkowski, KRS w Bydgoszczy, Sąd Rejonowy w Inowrocławiu. Ten ostatni każe poszkodowanym czekać do końca sprawy lub radzi, aby wystąpili do sądu, jako uczestnicy postępowania. Wszyscy umywają ręce, choć nie brakło w przedwyborczym okresie chęci pomocy – miał ją wyrazić prezydent Inowrocławia. A bez tych dokumentów emerytury ludzi z Tormięsu będą minimalne…

-Po właścicielu Zakładu Składowania Akt P.P.H.U. „FART” toczy się sprawa o stwierdzenie nabycia spadku, zarejestrowana pod sygnaturą akt I Ns 398/18 i jest w toku – pisze Sylwia Kozar zastępca kierownika oddziału administracyjnego Sądu Rejonowego w Inowrocławiu. –Osoby zainteresowane wynikiem sprawy po prawomocnym zakończeniu postępowania powinny zgłosić się do ustalonych przez Sąd  spadkobierców i od nich domagać się wydania dokumentów lub też,  wykazując swój interes prawny, w żądaniu przeprowadzenia postępowania spadkowego, zgłosić swój udział w sprawie w charakterze uczestników postępowania. Wówczas w sytuacji wezwania do udziału w sprawie, będą informowane przez Sąd o terminach rozprawy i wszystkich podejmowanych przez Sąd czynnościach w sprawie, aż do jej prawomocnego zakończenia. Powstanie również prawo do uzyskania odpisu postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po  właścicielu przedmiotowego Archiwum. 

Najbardziej pomocny okazał się Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Tłumaczy, że emerytury, jak i kapitały początkowe pracowników Tormięsu bez tych dokumentów będą wypłacone – jeśli udowodnią w szczątkowej formie przez inne dokumenty lub świadków. ZUS uzna wówczas, że pracowali za minimalne wynagrodzenie i taką emeryturę wyliczy za ten okres. Niestety, gdy PPHU „Fart” znów otworzy swoje podwoje, nie otrzymają żadnego wyrównania za okres, gdy ich akta pozostawały zamknięte. O ile tam jeszcze są i są bezpieczne. Z każdym miesiącem te kwoty rosną…

-ZUS  może przeliczyć  świadczenie zawsze po dostarczeniu dokumentacji z tym, że  świadczenie będzie  przeliczone od daty złożenia wniosku o przeliczenie – informuje Krystyna Michałek, rzecznik kujawsko-pomorskiego ZUS. – Niedostarczenie dokumentacji  skutkuje nieuwzględnieniem okresów  i wynagrodzenia do wyliczenia świadczenia.  Dotyczy to okresów  zatrudnienia przed 1 stycznia 1999 roku. Jeżeli  wnioskodawca  udowodniłby na podstawie dokumentacji szczątkowej staż pracy na podstawie umowy o pracę wówczas ZUS  przyjmie do podstawy wymiaru wynagrodzenie minimalne proporcjonalnie do wymiaru czasu pracy. Staż pracy można również udowadniać zeznaniami co najmniej 2 świadków.

ZUS apeluje również, aby osoby, które były zatrudnione przed 1 stycznia 1999 roku wnioskowały o wyliczenie kapitału początkowego, jak najszybciej – póki firmy, w których pracowali przed tym okresem istnieją. I tu trzeba dodać – póki istnieją przechowawcy tych dokumentów i mają chęć utrzymywać je w należytym porządku.

Jeśli sąd nie znajdzie spadkobierców, wówczas majątek syndyka przejdzie na samorząd. Co zrobi z nim miasto Inowrocław?

Do sprawy wrócimy.

Tagged

3 thoughts on “Syndyk umarł, a akta zamknięte na trzy spusty. Pracownicy Tormięsu bez emerytur

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *