Co z weselami? Przyszłe pary młode wciąż nie wiedzą na czym stoją

Box2 Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

Zbliża się kwiecień, a więc miesiąc, w którym na dobre rozpocznie się sezon weselny. Dzień ślubu i wesela to jeden z najpiękniejszych dni w życiu wielu osób. Przyszłe pary młode wciąż jednak nie wiedzą, czy ich zaplanowane wesela w ogóle się odbędą. Te w najbliższych terminach prawie na pewno się nie odbędą.

Daria ze swoim narzeczonym mieli stanąć na ślubnym kobiercu w zeszłym roku i wspólnie z gośćmi bawić się do białego rana. Początek pandemii spowodował, że przełożyli wydarzenie na lipiec tego roku, licząc, że sytuacja się polepszy.

– Organizujemy wszystko tak, jakby wesele miało się odbyć w planowanym terminie. Jednocześnie zakładamy różne scenariusze pod kątem liczebności gości. Nie ukrywamy, że motywacja i chęci do przygotowań weselnych trochę się obniżyły – mówi przyszła pani młoda.

Para, która planuje wziąć ślub w lipcu 2021 r., nie ukrywa, że największym zmartwieniem w trakcie przygotowań jest niepewność dotycząca liczby gości. Narzeczeni obawiają się, że decyzje rządu odnośnie organizacji wesel pojawią się późno, a niebawem powinni zacząć rozdawać zaproszenia.

Są też pary, które cieszyły się z faktu, iż ich wesele nie jest zaplanowane na 2020 r., a na 2021 r. Okazuje się jednak, że to wcale nie była taka dobra informacja.

– Cieszyliśmy się, że to nie w poprzednim, a w tym roku mamy wesele. Teraz jednak pojawiają się myśli, że to ci, którym udało się wziąć ślub w zeszłym roku, mieli szczęście. Wówczas były ograniczenia liczby gości, a my, póki co, wciąż nie wiemy, czy wesele w ogóle będzie można zorganizować – mówi Joanna, która wychodzi za mąż w czerwcu.

W zeszłym roku odmrożenie branży ślubnej nastąpiło na początku czerwca. Jeśli w tym roku będzie tak samo, to pary, które planowały swoje śluby wcześniej, niestety będą musiały albo je przełożyć, albo zadowolić się samym wzięciem ślubu. Czy dużo par decyduje się na przełożenie wesela?

– W pierwszej kolejności swoje wesela odwołują pary mieszkające za granicą, a przede wszystkim takie, gdzie jedna ze stron jest obcokrajowcem i planowane były uroczystości międzynarodowe z udziałem gości z różnych krajów. Przy obecnych ograniczeniach oraz niepewności, takie uroczystości mają bardzo małe szanse na powodzenie. Co więcej, goście z zagranicy muszą już w tym momencie organizować sobie urlopy w swoich miejscach pracy, a póki co trudno cokolwiek przewidzieć – mówi konsultantka ślubna Agnieszka Szuta-Rusińska.

Właścicielka firmy zajmującej się organizacją wesel Just Love powiedziała, że z grona jej klientów swoje wesela odwołały dwie pary. Są to osoby mieszkające za granicą i połowę gości na ich weselach miały stanowić osoby z zagranicy. Wedding planerka informuje, że takie pary często decydują się na sam ślub w miejscu zamieszkania i rezygnację z wesela.

W zeszłym roku, w wyniku niejednoznacznych decyzji rządu, niektóre pary musiały podjąć szybką decyzję odnośnie tego, czy zdecydują się na dopięcie szczegółów związanych z weselem w kilka dni, czy z niego zrezygnują. Ile czasu na organizację wesela przez konsultanta ślubnego to absolutne minimum?

– Wszystko zależy od oczekiwań pary młodej, lokalizacji, czy też liczby gości. Zdarzyło mi się organizować już ślub i wesele w trzy miesiące i spokojnie ze wszystkim zdążyliśmy. Zazwyczaj współpraca trwa ok. 1-1,5 roku, a nawet 2 lat. Oczywiście konsultant ślubny dzięki swoim kontaktom w branży ślubnej jest w stanie zorganizować wesele w ekstremalnie krótkim czasie. Należy jednak zaznaczyć, że kluczową kwestią jest lokalizacja weselna, na którą zazwyczaj czekamy najdłużej. Jeśli para młoda planuje wesele w obiekcie weselnym i to w najbardziej obleganym okresie wiosenno-letnim, musi liczyć się z tym, że wybór sal i terminów może być niewielki – mówi Agnieszka Szuta-Rusińska.

Internet niedawno obiegło ogłoszenie jednej z mazowieckich sal weselnych, że obiekt będzie organizował wesela nawet w razie wciąż obowiązującego zakazu. Sale weselne z okolicy wciąż czekają na decyzje rządu. Jedynie pojedyncze obiekty nie wykluczają jednak podjęcia podobnych kroków, ponieważ pomoc rządu jest za mała, aby utrzymać taki biznes i nie zwalniać pracowników.

Optymizmem przyszłych małżonków nie napawają także niedawne słowa ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który powiedział, że co prawda po osiągnięciu planowanego na przełom marca i kwietnia apogeum różne sektory i branże będą przywracane, ale „techniką delikatnych kroków, czyli nie od razu na 50 osób wesele, tylko wprowadzając ostrożniejsze limity”. 

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *