Funkcjonariusz na czterech łapach. Jak wygląda służba policyjnego psa? [ZDJĘCIA]

112 Box1 Fotogalerie Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

Struktury polskiej policji uzupełnia ok. 1,7 tys. psów. 13 z nich służy także w szeregach toruńskiej komendy. Część z nich pracuje nosem, część zębami. Razem ze swoim przewodnikiem tworzą parę, a ich wspólna praca oparta jest na silnej więzi. Czworonogi na każdej akcji narażają swoje życie, ale strach jest im obcy. Po prostu robią swoje. I robią to perfekcyjnie.

Wszyscy, którzy myślą, że psa policyjnego można pogłaskać jak domowego pupila, są w błędzie. Wystarczy tylko podejść do jego kojca, żeby sprowokować głośne szczekanie. Niektóre z psów szczerzą kły, inne rzucają się na kraty kojca. Demonstrują w ten sposób swoją siłę.

Muszą być pewne siebie, do tego są szkolone. Każdy z nich chce dominować, być samcem alfa. Dlatego nie mogą przebywać razem, każdy z nich ma oddzielny kojec – tłumaczy asp. Maciej Bruszkowski. – Na przewodników reagują inaczej. Traktują nas jak członków stada. Jesteśmy jedną wielką rodziną.

Instynkt dominowania nie obejmuje jedynie przewodnika psa. To jego opiekun, który towarzyszy mu na szkoleniu początkowym i trenuje go przez cały okres psiej służby. Trening psa policyjnego nakierowany jest na bezwarunkowe posłuszeństwo wobec opiekuna i obronę przewodnika za wszelką cenę. To właśnie dlatego policyjne psy wydają się groźne. Ich agresja nie jest jednak motywowana chęcią zrobienia krzywdy człowiekowi, tylko potrzebą obrony swojego przewodnika. Tylko dzięki takiej postawie policjanci mogą wykorzystać psa w konkretnym celu.

Psy policyjne dzielą się na kilka rodzajów. Podstawowy z nich to pies patrolowy. Szkolony jest m.in. do obezwładniania i uniemożliwiania ucieczki. Psy wiedzą, kiedy reagować. I co najważniejsze, nigdy się nie cofną – opowiada asp. sztab. Wojciech Olszewski. – Jak już podejmą pościg, to nie ma możliwości, żeby zatrzymały się albo zawróciły. Zawsze wykonają swoje zadanie do końca.

Takie psy sprawdzają się także przy patrolowaniu dużych zgromadzeń, m.in. meczów. Doświadczeni pseudokibice dobrze wiedzą, z czym wiąże się bliskie spotkanie z policyjnym czworonogiem.

Wystarczą dwa psy, żeby uspokoić grupę pięćdziesięciu kibiców. Nie ma wtedy potrzeby, żeby wysyłać kilka radiowozów. Przyjmuje się, że jeden pies w starciu z agresywnym tłumem jest w stanie zastąpić około dziesięciu policjantów – mówi asp. Maciej Bruszkowski.

Prewencyjna funkcja psa jest zdecydowanie najczęściej wykorzystywana. Znacznie rzadziej pies używany jest jako bezpośredni środek przymusu. Pies bez kagańca to ostateczność, realne zagrożenie. Niczym broń.

Przy naszych psach czujemy się bezpieczni. Zdarzają się interwencje, że pies sprawdza się lepiej niż człowiek. Pies nie kalkuluje, dla swojego przewodnika zrobi wszystko – dodaje asp. Arkadiusz Lewandowski.

Regularne treningi to konieczność, żeby pies był w dobrej formie. Przewodnicy ćwiczą ze swoimi towarzyszami zarówno na specjalnym placu treningowym przed komisariatem, jak i w terenie. Często używają rac i petard, żeby treningom towarzyszyły dodatkowe bodźce. Psy na hałas i dym nie zwracają najmniejszej uwagi. 

Nie mogą się przestraszyć ani głośnego dźwięku, ani innego człowieka czy zwierzęcia. Właśnie dlatego nie każdy pies nadaje się do takiej służby. Hodowcy już od urodzenia szkolą szczeniaki, przygotowując do egzaminów wstępnych. Nie jest łatwo je zdać – mówi asp. sztab. Wojciech Olszewski. – Potem raz w tygodniu każdy przewodnik przeprowadza dla swojego psa trening.

Systematycznie szkolone są również psy specjalne, tropiące lub osmologiczne. Węch to ich podstawowe narzędzie pracy. Bezbłędnie wykrywają narkotyki albo materiały wybuchowe. Na co dzień ćwiczą w specjalnie przygotowanym pokoju, imitującym standardowe pomieszczenie mieszkalne. Policjanci ukrywają w nim substancje, które pies musi wykryć. Już na progu widać, jak zwierzę niespokojnie kręci się i ciągnie smycz. Spuszczone, wpada do pomieszczenia. Mijają ułamki sekund, jak znajduje trop i pazurami wskazuje odpowiednie miejsce.

Zachowanie psa zależy od jego charakteru. Niektóre z nich są bardzo dynamiczne, idą jak burza. Ale są też spokojne, które powoli i bez emocji będą węszyć – wyjaśnia asp. Arkadiusz Lewandowski.

Mogłoby się wydawać, że przeszukanie pomieszczenia nie jest trudnym zadaniem. To jednak pozory.

Ludzie chowają narkotyki w coraz bardziej nieprawdopodobnych miejscach – dodaje asp. sztab. Wojciech Olszewski. – Sprawcy starają się też przykrywać zapach narkotyków innym zapachem. Zdarzało się, że np. oddawali mocz na drzwi pomieszczenia, w którym chowali nielegalne substancje. Dla człowieka taki odór może być barierą. Dla psa nie ma to żadnego znaczenia.

Zadania specjalne to nie tylko poszukiwanie narkotyków, ale także – a może przede wszystkim – poszukiwanie ludzi. Pies najpierw musi przyswoić sobie zapach zaginionego, a potem złapać trop. Potrafi go wyodrębnić spośród zapachów wielu innych osób. Powodzenie akcji sygnalizuje głośnym szczekaniem. Nie odstąpi znalezionej osoby na krok, ale też nie zrobi jej krzywdy.

Psy są zdecydowanie bardziej skuteczne w poszukiwaniach niż człowiek, ich skuteczność to niemal 99 proc. Nie ma potrzeby, żeby policjanci przeszukiwali sektor, który już został sprawdzony przez psa. To duża oszczędność czasu. Nie zdarza się, żeby pies przegapił trop – przekonuje asp. Maciej Bruszkowski.

Podobnie jak funkcjonariusz, pies także ma określony czas służby. Potem jego status staje się nieuregulowany. Policjanci od lat walczą o to, aby psim partnerom przysługiwała zasłużona emerytura. Niestety, obecne przepisy rozpatrują psa policyjnego w kategoriach mienia. Prawo nakazuje ewidencjonować go w spisach. Jak komputer czy drukarkę.

Tagged

1 thought on “Funkcjonariusz na czterech łapach. Jak wygląda służba policyjnego psa? [ZDJĘCIA]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *