Morsowanie. Tylko internetowy trend?

Box2 Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

Morsowanie. W dzisiejszych czasach wystarczy przeczytać to słowo, by mimowolnie przywołać pamięcią śmieszne obrazki krążące po Internecie. Trudno o osobę, która przynajmniej raz w tym sezonie nie zobaczyła żadnego posta na Facebooku związanego z tym zajęciem. Morsowanie nie wiąże się jednak tylko i wyłącznie z publikowaniem zdjęć w sieci. To sięgająca tysiącleci historia i tradycja, kultywowana przez wiele pokoleń.

Pierwsze wzmianki o morsowaniu – a raczej zanurzaniu się w zimnej wodzie, bo termin „morsowanie” charakterystyczny jest dla Polski i Polaków – sięgają 2500 roku p.n.e. Starożytni Egipcjanie uważali je za remedium na artretyzm i gorączkę. Również Rzymianie chętnie praktykowali takie lodowate kąpiele. W tym celu udawali się do łaźni, gdzie najpierw zamaczali się w basenach z ciepłą wodą, by później zanurzyć się w osobnym zbiorniku z wodą o zdecydowanie niższej temperaturze, często dodatkowo schładzaną śniegiem. Wierzyli, że takie kąpiele poprawiają zdrowie, samopoczucie i przywracają siły witalne.

Dziś, dzięki postępowi nauki wiemy, że takie lodowate kąpiele rzeczywiście pozytywnie wpływają na nasz stan zdrowia. Są formą krioterapii, zwiększają odporność organizmu, wydolność układu krwionośnego i redukują stany zapalne. Starożytni Rzymianie nie mylili się również co do tego, że poprawiają one nastrój. Kąpiele w lodowatej wodzie pobudzają organizm człowieka do wytwarzania hormonów szczęścia – dopaminy, serotoniny i endorfin.

– Wchodzenie do lodowatej wody zapewnia również dużą dawkę adrenaliny – mówi Nina Komorowska, która morsuje od 2019 roku. – To świetna forma aktywności fizycznej, szczególnie rozgrzewka na mrozie przed wejściem do wody. No i oprócz tego, podczas samego morsowania spala się sporo kalorii.

Pamiętajmy jednak, że zanurzanie się w lodowatej wodzie może mieć dla niektórych negatywne konsekwencje zdrowotne. Przed pierwszym podejściem do morsowania warto skonsultować się z lekarzem i dopytać, czy będzie to dla nas bezpieczne.

A jak zacząć swoją morsową przygodę? Przede wszystkim warto przyzwyczajać swój organizm do zimnych kąpieli już zawczasu, by nie narazić go na szok. Bezpośrednio przed zanurzeniem się w zbiorniku wodnym należy odpowiednio się rozgrzać. Ćwiczenia powinny zająć około dwudziestu minut. Pamiętajmy, by nie morsować będąc pod wpływem alkoholu

Morsowanie w Polsce cieszy się coraz większą popularnością. Dla jednych jest formą rozrywki, możliwością sprawdzenia samego siebie, spróbowania czegoś nowego. Dla innych to coś więcej. To kultywowanie tradycji, zwyczajów, hobby. To pasja.

– Podczas pandemii regularnie, co tydzień zaczęłam morsować w Kamionkach. Głównie po to, żeby dostarczyć sobie trochę rozrywki i wrażeń w tym trudnym dla nas czasie – kontynuuje Nina. – W wodzie zazwyczaj siedzę około pięciu, sześciu minut. Potem przenoszę się do cieplejszego miejsca. Samo morsowanie to również wspaniała okazja do poznania nowych osób, z którymi dzieli się swoje pasje.

3 thoughts on “Morsowanie. Tylko internetowy trend?

  1. Endorfin. Nina przestań. Wytatuowany Wiking mamusi sprzedal sposób na podniesienie ego a to jest ci zupełnie niepotrzebne bo skończy się zapaleniem płuc.

  2. Oczywiście ze trend dla glupkow. Ci co morsuja od lat , robia to po prostu plywajac. I bez wizyty lokalnej prasy. Miejskie snoby z fejsa ze słomą w butach wchodzą do wody na 30 s.by się potem pochwalić wirtualnym znajomkom , ze oto właśnie weszłam do k….zimnej wody. Czekam na łajki i wyrazy podziwu!. Za rok spędzę noc w klatce z głodnym tygrysem lub bede chodziła po Szerokiej po rozżażonych węglach. To tyz bydzie trendy. Generalnie to ch…ze glut cieknie mi z nosa…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *