My matki… [LIST DO REDAKCJI]

Opinie Wiadomości
fot. nadesłane

Wciąż pędzimy, jedne mniej, drugie więcej. Ciągle brakuje nam czasu. Zaangażowane w obowiązki domowe i te w pracy nie bardzo zdajemy sobie sprawę z upływu czasu. Nie wiemy kiedy to się stało… naraz zauważamy, że mamy dorosłe dzieci. Naraz zauważamy, że możemy się od nich uczyć, że sprawy którymi się zajmują są szalenie ważne i jest nam wstyd ponieważ nie robimy nic lub po prostu niewystarczająco dużo.

Mój syn jest już dorosły. Ma 30 lat. Skończył szkołę podstawową w Lubiczu, gimnazjum i liceum w Toruniu, psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. To mądry, wykształcony, wrażliwy, młody człowiek. Czego można się od niego nauczyć? Co robi ze swoim życiem? Po co to wszystko?

REKLAMA

Mój syn działa w Extinction Rebellion. To organizacja, która walczy o lepsze jutro dla naszych dzieci, wnuków i prawnuków, o lepszy byt dla przyszłych pokoleń. Co ich obchodzi co będzie za 20, 30, 40, 100 i więcej lat? Są młodzi, powinni realizować swoje ambicje zawodowe, zarabiać pieniądze, być może odkładać je czy też konsumować, wyjeżdżać, zwiedzać świat, bawić się i cieszyć się życiem. Czym tymczasem zajmuje się mój syn? Jak wspomniałam wcześniej działa w Extinction Rebellion – XR to międzynarodowy ruch, który za pomocą aktów pokojowych obywatelskiego nieposłuszeństwa stara się przekonać rządy do podjęcia zdecydowanych działań w obliczu klęski klimatycznej i ekologicznej. Zastanawiam się, ile osób czytających ten artykuł słyszało o XR? Obawiam się, że bardzo mało. Tymczasem członkowie XR są wśród nas, to nasi synowie i nasze córki, którzy poświęcają swój czas, swoje talenty, życie na przekonywaniu rządów, że powinni słuchać naukowców i im wierzyć. O kryzysie klimatycznym mówi się na całym świecie, naukowcy wielu renomowanych światowych uniwersytetów są zgodni co do tego, że ludzkość zbliża się do katastrofy. Przeprowadzają badania, publikują raporty, ostrzegają. Zastanawiam się, czy rządy poszczególnych krajów, bo nie tylko naszego przecież, nie mają dostępu do tego rodzaju wiedzy? Czy my jako obywatele, a właściwie garstka z nas, musi przekonywać rząd do podjęcia odpowiednich działań? Czy mamy wierzyć w to, że rządom nie zależy na przyszłości obywateli lecz tylko na teraźniejszości, ewentualnie na kilkuletniej przyszłości – bo chcą wygrać następne wybory? Czy mamy wierzyć w to, że rządu nie interesuje co będzie za 20, 30, 40 i więcej lat, bo już nie będą przy władzy? Czy dla rządzących liczy się tylko tu i teraz? Nie mogę zrozumieć dlaczego młodzi ludzie muszą organizować protesty, marsze, wiece, eventy , blokować wreszcie ulice aby być zauważonymi? Wiedzą na jakiej zasadzie działa współczesny świat. Wiedzą, że rząd nie robi tego co powinien w sprawie kryzysu klimatycznego i chcą to zmienić. Nie wystarczyły pisma, petycje, prośby skierowane do rządzących. Stąd te inne działania, ale dziś w mrowisku ludzkich spraw, problemów i kłopotów tak ciężko się przebić, tak ciężko być zauważonym, tak ciężko przepchać się przez mur obojętności ludzi władzy, ludzi od których w dużym stopniu zależy nasze życie. Myślę i martwi mnie to, że nasze życie zależy też od mediów. Mam nadzieję, że Ci, którzy przekazują nam, zwykłym ludziom jakąś informację zdają sobie sprawę z odpowiedzialności jaka na nich ciąży. Nauczono nas (ludzi po pięćdziesiątce i starszych) ufać temu co napisane w gazetach i temu co powiedziane w TV. Stąd pewnie genialny pomysł ówczesnej władzy o stworzeniu narodowej TV. Dziennikarze i dziennikarki, prezenterzy i prezenterki TV niech wiedzą i usłyszą to od nas matek, że kształtują nasz obraz na ówczesny świat. Tak jak my nauczyciele zdajemy sobie sprawę z tego, że to dziecko jest w naszej klasie tu i teraz i tylko od nas zależy jego rozwój, od tego ile mu damy z siebie, ile poświęcimy mu uwagi i czasu. Nasze dzieci działający w XR dla lepszej przyszłości nas wszystkich, naszych wnuków i prawnuków, pracujący bardzo ciężko, poświęcający dla nas wszystkich w tym momencie swój czas nie doczekały się jeszcze uwagi rządu ani nawet mediów. To my matki tych ludzi wiemy ile pracy i poświęceń ich to kosztuje. Byłam zasmucona kiedy mój syn przekonywał mnie o słuszności porzucenia dotychczasowego życia (dobrze płatna praca w branży reklamowej, decyzja o nie zakładaniu rodziny). Kiedy mówił mi, iż czuje, że to jego droga życiowa, że musi i chce działać w XR bo to uważa za najważniejsze w obecnej chwili, że nie chce tracić czasu na gromadzenie dóbr podczas gdy wokół wymierają kolejne gatunki, kiedy ludzkość zbliża się do katastrofy. Cieszyłam się, że nie idzie walczyć z wrogiem, że nie bierze udziału w powstaniu, że nikt go nie zabije, że od czasu do czasu wróci do domu, że nie żyjemy w czasie II wojny światowej. Niestety po ostatnich wydarzeniach w naszym kraju znów się boję. Nie wroga w postaci uzbrojonego obcokrajowca lecz rodaka, człowieka, który ma nas obywateli chronić. Boję się naszych synów będących politycznymi policjantami, którzy zatrzymują protestujących obywateli wykręcając i łamiąc im ręce, przyduszając czy też traktując pałkami jak najgroźniejszych przestępców. Boję się, że mój syn i jego przyjaciele są zatrzymywani próbując przekonać rząd do podjęcia konkretnych decyzji, a w wyniku zatrzymania mogą być pobici, zaś w najgorszym przypadku zabici, co niestety miało miejsce i u nas i na świecie. Nie mogę nawet wyobrazić sobie cierpienia najbliższych i śmierci ofiar. Co czuli? Co myśleli? Co złego uczynili, że pozbawiono ich życia w tak bezmyślny, popełniony w emocjach, okrutny sposób? Czy my ludzie, homo sapiens – człowiek rozumny, nie potrafimy żyć nie szkodząc sobie? Czy my ludzie, a szczególnie my Polacy, nie potrafimy żyć w zgodzie w czasie pokoju, kiedy nie mamy zewnętrznego wroga? Czy nas może tylko zjednoczyć najeźdźca z zewnątrz? Czy w naszym kraju potrzebne są dwa światy? Świat TVP i świat innych niezależnych mediów? Kto nam stworzył dwie Polski? Dlaczego wciąż słyszę MY i WY? Jestem Polką, matką, nauczycielką, jestem nikim ważnym. Jestem jedną z mrowia żyjących, biegających, spieszących się Polaków, jestem jedną z nas obywateli tego kraju. Boli mnie to co dzieje się na scenie politycznej. Nie rozumiem pewnych decyzji, zachowań ludzi, którzy powinni być dla nas wszystkich przykładem. My nauczyciele wyznajemy inne zasady – robić wszystko dla dobra dziecka, pomagać, nie szkodzić. Te dzieci są od nas zależne i my zdajemy sobie z tego sprawę. Obywatele zaś są zależni od polityków, od rządów, które zostały wybrane w demokratycznych wyborach po to by pomagać a nie szkodzić. Dlaczego nie słuchają obywateli? Dlaczego nie wysłuchuje się ludzi, którzy protestują? Poczynając od matek niepełnosprawnych dzieci, poprzez ludzi wychodzących na ulice w obronie TK, kończąc na kobietach walczących o prawo do podejmowania decyzji. XR wspiera ostatnio protesty kobiet, pomaga im w organizacji protestów, dba o pokojowy przebieg oraz bezpieczeństwo uczestników. Działania tego typu nie odpowiadają oczywiście władzy, tej ówczesnej i wszystkich innych, które dane mi było poznać w przeciągu mojego życia. Dawno już pragnęłam wyrazić swoją opinię na temat tego co dzieje się w naszym kraju. Myślę, że władza, politycy powinni tak dbać o nas jak my rodzice dbamy o swoje dzieci. Słyszałam niejednokrotnie, że jestem naiwna. Słyszałam, że politycy dochodzą do władzy po to, by nachapać się, zgromadzić jak najwięcej pieniędzy. A ja myślałam i nadal myślę, że to ludzie mądrzy, inteligentni pragnący pomagać innym i zmieniać nasz kraj na lepszy, sprawiedliwy, demokratyczny. Kraj wolny od najeźdźcy, dyktatury jakim był komunizm. Czy ktoś przypuszczał, że dyktator jest wśród nas? Czy ktoś przewidział, że po demokratycznych wyborach ludzie, którzy je wygrali zaczną zmieniać wszystko? Trybunał Konstytucyjny, narodowa TV, sądownictwo, zakaz aborcji, przekazywanie pieniędzy zamiast na dzieci niepełnosprawne – na nowe inwestycje ojca Rydzyka. Czy nasze podatników pieniądze nie mogą być wykorzystane na inne cele? Chociażby na modernizację górnictwa, na nowe miejsca pracy dla górników, na zapewnienie im godnego życia po likwidacji kopalni? Są natomiast pieniądze na nowe inwestycje dla biznesmena ojca Rydzyka. Jako matka, obywatelka tego kraju, mojego ukochanego kraju nie mogę tego zrozumieć. Od lat słucham, czytam, analizuję i myślę sobie to nie jest ok, tak być nie powinno. Ale dopiero teraz zdecydowałam się na wystąpienie publiczne, dopiero teraz mam potrzebę i odwagę, aby odezwać się do innych matek, ojców, synów i córek. Wspierajmy proszę siebie nawzajem, starajmy się zrozumieć jeden drugiego. Nasze córki i nasi synowie nie robią nic złego domagając się od rządzących podjęcia decyzji dla ratowania naszego świata przed klęską klimatyczną. To od nich – ludzi przy władzy zależą decyzje o być, albo nie być dla przyszłych pokoleń. Wszyscy mamy jedno życie i prawo bycia na tej planecie. Ci z nas, którzy decydują w jakiś sposób o życiu innych (począwszy od rodziców, poprzez przedszkolanki, nauczycieli, wychowawców, wykładowców wyższych uczelni, policji, na politykach kończąc) niech wezmą sobie wreszcie do serca jaka wielka odpowiedzialność na nich ciąży. Wzywam więc do wstępowania w szeregi Extinction Rebellion i innych organizacji walczących o uratowanie świata. Wszyscy z nas widzą jak bardzo opanowaliśmy tę planetę, jak bardzo jej istnienie i istnienie jej mieszkańców jest zależne od nas ludzi jedynego gatunku, który nazwaliśmy homo sapiens. Proszę o zrozumienie i nie szkodzenie naszym synom i córkom, którzy próbują coś zmienić, którzy próbują wpłynąć na polityków aby Ci podjęli odpowiednie i ważne dla nas wszystkich decyzje o ratowaniu świata. Członkowie XR i innych organizacji walczą o lepszy byt dla dzieci i wnuków zarówno nas zwykłych obywateli jak i policjantów, dziennikarzy i polityków.

Czas na strach, czas na ból nas matek synów i córek, które działają i chcą zmieniać świat na lepszy dla wszystkich istnień żyjących na tej planecie. Zawsze powinniśmy wspierać nasze dzieci, być dla nich wzorem i podporą. Tak staram się żyć i do tego namawiam wszystkie matki. Wspierajmy dzieci, które starają się zmieniać świat, bądźmy z nimi w czasie protestów, nie pozwólmy by zrobiono im krzywdę, nie pozwólmy by czuły się osamotnione i by straciły wiarę w to czego uczyłyśmy ich całe życie – pomagać nie szkodzić, mówić prawdę nie kłamać, być dobrym nie złym, kochać a nie nienawidzić.

Magda Siewior, nauczycielka SP w Obrowie

9 thoughts on “My matki… [LIST DO REDAKCJI]

  1. Początek ciekawy, ale potem wsparcie “strajku kobiet” i apel anty-PiS.
    Droga Pani, wszystko ok ale ja też jestem Polakiem i też chcę mieć swoją wolność i akurat ja nie wspieram strajku kobiet ani protestu mediów i nie będę się przyłączał do tych organizacji.
    Rząd ma swoją wizję, wybrała go większość wyborców. W każdym rządzie są lepsi i gorsi. Rząd fachowców niestety ze szkodą dla Polski jakoś nie może powstać niezależnie od opcji rządzącej. Szkoda, że mało ludzi mądrych idzie do polityki. To paranoja, ale to efekt długotrwałych rządów pseudo-elit. Nikt rozsądny nie chce z nimi mieć do czynienia i sensowni ludzi nie kandydują.

  2. Zawsze rozwiązaniem pozytywnym jest demokracja.
    Jednak we wszelkich wyborach Polacy wybierają politykòw.
    Polacy nie lubią demokracji,.bo jej nie znają.
    A ludzie lubią to co znają.
    Dlatego Polacy wybierają politykòw, czyli najniższą grupę społeczną.

  3. Proszę się nie przejmować żadnymi “Gowinami”, czy “Strzyżkami”.
    “Bielanami” też nie. “Bartniczukami” tyyyż.
    Sami mamy swoje “Myrchy”, i takie tam.
    To tylko “członki” w teatrzyku kukiełek.
    Można postawić sobie krasnale w ogrodzie, wyjdzie podobnie.
    Obecnie, skoro wicepremier, sam zapomniał by zostać wybrany prezesem, a członkowie jego partii twierdzą, że to żaden prezes, tylko ktoś, to ma fan club-
    nie jest to zabawne?

    1. Zgadza się, ale jak nie wybrać polityków jak tylko politycy kandydują? O to właśnie chodzi. Matka wspiera syna tylko to można obronić w tym artykule.

  4. Zawsze jak można zarobić kilkaset złotych od telewizji zagranicznej, to one:
    Baśka i Renia, Brodzińska-Mirowska, Mieńkowska-Norkiene, chetnie, i z rana, i wieczorem.
    Uwierzycie?
    Obie podobno jakieś tytuły naukowe mają.

  5. Wszyscy chcą walczyć z jakimś wyimaginowanym wrogiem , a może trza zabrać się za pieczenie chleba, usuwanie śniegu, po prostu żyć…. to nie jest wojna…to nasza codzienność, którą sami kształtujemy. Weźmy sprawy w swoje ręce i nie dajmy sobą manipulować ani przez rząd anie przez przemijające błyskawice….pomińmy w następnych wyborach ludzi, którzy z zawodu są “Posłami”. Nigdy więcej Kaczyńskich, Budek, Hołowni i Lempartów…

    1. Właśnie tak.
      Demokracja a nie
      PARTYJNIAKI.
      Nie ma gorszych dla społeczeństwa osòb niż partyjniaki.
      Właśnie partyjniaki funkcjonują na innych, odwròconych zasadach.
      Kłamstwa to norma, odwròcone znaczenie słòw to norma, występy przed mikrofonami by okłamywać słuchaczy, czytelnikòw, to norma. Układanie łapek do fotek-po przeszkoleniu, to norma.
      Wystarczy lokalnie zobaczyć “występy” egzemplarzy: “Hartwich’sie”, “Myrchy”, “Michałki”, “Girzyńskie”, itp, itd.
      Mamy “tego” na utrzymaniu.
      Inni w Polsce też mają..
      Zawsze jest dobre rozwiązanie-wybòr.
      Demokracja a nie
      PARTYJNIAKI.

  6. List obywatelki matki to klęska, w kilku obszarach.
    Zupełnie prosta manipulacja, mająca na celu przedstawić zło, jako dobro.
    Zobaczcie sami dzisiejsze “Wtoroje kuszanije umielcow”, w pewnej zagranicznej telewizji.
    No klęska!
    Kompletna “rozsypka” intelektualna.
    Mastjory Polszy!!

  7. O co to to nie nie będę popierac ideologii ratowania świata przez naukowców a zwłaszcza takich jak pan Gates i Musk ich celem jest depopulacja i GMO ich chore pojmowanie katastrofy klimatycznej zagraża przyszłym pokoleniom jeszcze bardziej niż globalne ocieplenie, NIE popieram protestów z błyskawicą i innych ruchów feministycznych,LGBT . Rząd wszem do zmiany a kościół nie powinien mieszać się w politykę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *