Nie ma zespołu, który byłby nie do pokonania [WYWIAD]

Box2 Sport Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

Z prezesem KS Toruń HSA, Bogdanem Rozwadowskim rozmawiał Michał Zieliński.

Sześć zwycięstw z rzędu na początku sezonu – czuł pan, że to może być nawet sezon mistrzowski?

Nie. Zdajemy sobie sprawę z tego, jakim my dysponujemy budżetem, a jakim dysponują drużyny z topu. 

REKLAMA

W 2019 r. dotacja z Urzędu Miasta dla klubu to 1,2 mln zł, co było czwartą według wysokości w lidze. Jak się to ma do rzeczywistości?

Gmina Miasta Toruń jest oczywiście naszym największym sponsorem, jednak dotacje od miasta nie stanowią całego budżetu poszczególnych klubów. Drużyny z innych miast często są utrzymywane przez wielu dużych tytularnych sponsorów. Na pewno nie jest to czwarty budżet w lidze. Mamy znacznie mniejszy budżet niż drużyny z pierwszej piątki.

Później dwie porażki z dwoma mocnymi zespołami – GKS-em Tychy i GKS-em Jastrzębie – czy te minimalne porażki bolały? Można było wygrać te mecze?

Drużyny na pewnym poziomie grają bardzo wyrównany hokej. Szanse są na to, aby wygrać z każdą drużyną. Nie ma w lidze takiego zespołu, który byłby dla nas nie do pokonania. 

Tamten sezon klub zakończył w dolnej połowie tabeli, a teraz walczy o najwyższe cele – co stoi za tym sukcesem?

W dużej mierze fakt, że bardzo przyzwoicie przepracowaliśmy sezon przygotowawczy. Zrobiliśmy to może nawet lepiej niż niejedna z topowych drużyn. Druga rzecz to sukcesywnie budowany skład. Staramy się dobierać zawodników tak, żeby z jednej strony odpowiadali naszym możliwościom finansowym, a z drugiej, żeby prezentowali jak najwyższy poziom sportowy. Dobranie dobrego i odpowiadającego naszym możliwościom budżetowym bramkarza pozwala nam na zagranie wielu meczów na „zero”. Obrona dobrze gra, trafiło się także kilku przyzwoitych napastników. To jest bardzo trudne zadanie, bo mierzymy się z ograniczonym budżetem, ale w tym roku się to udało. 

Jakie były cele i założenia przed tym sezonem?

Cel, jaki stawiają nam właściciele i sponsor tytularny, to awans do fazy play-off. Obecnie jest to już w miarę pewne. Natomiast wszystko, co uda się osiągnąć ponad te założenia, jest powodem do satysfakcji. Pozwala wierzyć w to, że w przyszłości uda się osiągać coraz lepsze wyniki. 

W klubie były przypadki zakażenia koronawirusem – jak wtedy funkcjonowała drużyna? Czy zawodnicy mocno odczuli skutki zakażenia?

Drużyna znajdowała się wtedy na kwarantannie nałożonej przez sanepid. Dwóch zawodników było w izolatorium w Ciechocinku. Trener także był chory, dlatego treningi się nie odbywały. Zawodnicy, którzy nie byli chorzy, trenowali indywidualnie w domu. Do tej pory odrabiamy zaległości i mamy o dwa-trzy mecze rozegrane mniej niż inne drużyny. Przez to nasza sytuacja punktowa też wygląda trochę dziwnie, ponieważ teoretycznie mamy na koncie tych punktów mniej, niż powinniśmy mieć w tym okresie, natomiast kiedy nadrobimy zaległości, to będziemy dokładnie wiedzieli, na czym stoimy. 

Czy to, że przez kwarantannę musicie teraz rozgrywać mecze zdecydowanie częściej, może wpłynąć negatywnie na zawodników?

Zwiększenie liczby meczów i to, że gramy czasami w ciągu 11 dni pięć spotkań, to jest sporo. Nadrabianie tych zaległości jest bardzo wyczerpujące dla drużyny. Jest to duże obciążenie dla organizmów zawodników i nie zawsze udaje się odbudować siłę i kondycję, bo górę bierze w takich sytuacjach zmęczenie. Drużyna od czasu do czasu boryka się też z różnymi kontuzjami, a nie mamy też wystarczająco dużo rezerwowych, by tych zawodników zastępować. 

Udało się wam awansować do turnieju finałowego Pucharu Polski. 12 lat temu w półfinale musieliście uznać wyższość GKS-u Tychy. Jakie są oczekiwania przed tym turniejem? Czy nawet odpadnięcie w pierwszym meczu nie zepsułoby tego sukcesu?

Nie zakładajmy, że odpadniemy w pierwszym meczu. Po to staraliśmy się o to, aby się do tego turnieju dostać, aby walczyć o puchar. Natomiast zobaczymy, co przyniesie czas. Zobaczymy, w jakiej dyspozycji będą nasi przeciwnicy. Czas pokaże także, w jakiej dyspozycji będzie nasza drużyna. Zakładam, że walczymy o najwyższe cele, ale oczywiście z pokorą przyjmiemy te rozstrzygnięcia, które się pojawią. Sam fakt uczestniczenia w finałowym turnieju jest dla nas sukcesem i cieszymy się, że udało się to zrealizować.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *