O współpracy, która życie ratowała [FELIETON]

Opinie Wiadomości
Grzegorz Dawidowicz, Polska 2050

Ze studiów pamiętam opis pewnego eksperymentu społecznego. Na obozie harcerskim sprowokowano konflikt między dwiema grupami chłopców. Następnie próbowano ten konflikt zażegnać. Próbowano wszystkiego, łagodnej perswazji, ukazywania drugiej strony w pozytywnym świetle, odwoływania się do wartości. Wszystko na nic, a niektóre zabiegi wręcz wzmacniały wrogość. Zupełnie przypadkiem w trakcie eksperymentu pojawiła się konieczność przeniesienia ogromnej łodzi. Jedna grupa chłopców nie była w stanie temu sprostać. Musieli ze sobą współpracować. Dopiero to zdecydowało o zmianie wzajemnego nastawienia. 

Czy to jakaś wskazówka dla naszego podzielonego do bólu społeczeństwa? Zapewne jakaś. Warto spróbować. Może coś zrobić z sąsiadem nie tylko w imię dobrosąsiedztwa, ale i poprawy wyglądu wspólnego podwórka. Zaangażować się w prace rady okręgu czy spółdzielni mieszkaniowej.

REKLAMA

Jaka jest alternatywa? Posłużę się negatywnym przykładem, niech będzie ostrzeżeniem.

Rotmistrz Pilecki, ochotnik do Auschwitz, rozpoczął budowanie struktur ruchu oporu w obozie. Dokonał przeglądu pozyskanych towarzyszy konspiracji pod kątem przynależności partyjnej i zanotował w swoim raporcie: „Więc trzeba było Polakom pokazywać codziennie górę trupów polskich, żeby się pogodzili i zdecydowali, że ponad różnice i wrogie stanowisko, jakie zajmowali w stosunku do siebie na ziemi, jest większa racja – zgoda… A więc racja zgody i racja wspólnego frontu zawsze była i zawsze znajdowała się w przeciwieństwie do tego, co czynili na ziemi: wieczne pieniactwo i żarcie się w Sejmie”.

1 thought on “O współpracy, która życie ratowała [FELIETON]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *