75 minut, które mogą zmienić Toruń. Felieton Piotra Drążka
Przez lata przyzwyczailiśmy się do myślenia o Polsce przez pryzmat kilometrów. Toruń jest oddalony od Warszawy o około 200 km, od Trójmiasta o niespełna 170 km. W praktyce jednak dla mieszkańców ważniejsza od odległości jest dostępność. Nie liczy się to, ile kilometrów dzieli dwa miasta, ale ile czasu potrzeba, by się między nimi przemieścić.
Dlatego tak interesująco brzmi koncepcja Zintegrowanej Sieci Kolejowej, przygotowana przez Port Polska i PKP PLK. Jej celem jest stworzenie systemu połączeń, który pozwoli podróżować między największymi ośrodkami kraju w czasie nieprzekraczającym około 100 minut. W przypadku Torunia podróż do Warszawy miałaby trwać zaledwie 75 minut.
To zmiana, która wykracza daleko poza sam transport. W świecie, w którym coraz więcej decyzji biznesowych, edukacyjnych i zawodowych podejmowanych jest na podstawie dostępności komunikacyjnej, godzina i kwadrans do stolicy oznacza zupełnie nową pozycję miasta na mapie Polski.
Czytaj także: Miasto plotki czy miasto planu? Felieton Piotra Drążka
Historia rozwoju miast pokazuje, że transport nigdy nie jest „tylko” transportem. Tam, gdzie pojawiają się szybkie połączenia, pojawiają się także inwestorzy, nowe miejsca pracy i mieszkańcy. Zmieniają się kierunki rozwoju całych regionów.
Jeszcze ciekawsze jest to, że Toruń nie został potraktowany jako przystanek między większymi ośrodkami. Według prezentowanych założeń ma znaleźć się na jednej z kluczowych osi komunikacyjnych prowadzących na północ kraju, z bezpośrednim połączeniem w kierunku Trójmiasta.
Od czasu budowy autostrady A1 biegnącej pod Toruniem nie było projektu, który tak wyraźnie pokazywałby nasze miasto jako część ogólnopolskiej sieci rozwoju. Być może za kilkanaście lat najważniejszą zmianą dla naszego miasta okaże się nie liczba nowych torów, lecz skrócenie czasu. Bo właśnie czas staje się dziś najcenniejszym zasobem mieszkańców, przedsiębiorców i całych miast.


