Czas na rachunek. Felieton Przemysława Termińskiego
Politycy uwielbiają mówić o dialogu społecznym. Do momentu, gdy społeczeństwo naprawdę zaczyna mówić. Wtedy dialog nagle staje się „niepotrzebnym zamieszaniem”, „emocjonalną reakcją” albo w wersji bardziej eleganckiej „niezrozumieniem intencji władz”. Referendum? Owszem, piękna idea. Pod warunkiem, że ludzie głosują właściwie.
Kraków właśnie przypomniał klasie politycznej starą prawdę: wyborcy potrafią długo narzekać przy kawie, w internecie i w tramwaju, ale gdy dochodzą do wniosku, że nikt ich już nie słucha, mogą wystawić rachunek.
Referendum dotyczące odwołania władz miasta było czymś więcej niż lokalnym sporem o strefę czystego transportu, parkingi czy miejskie ambicje. Było sygnałem ostrzegawczym dla wszystkich polityków żyjących w przekonaniu, że mandat zdobyty przy urnie działa jak pięcioletnia polisa na nieomylność.
W polskiej polityce od lat można zauważyć charakterystyczną zmienność w ocenie obywatelskiej aktywności. Gdy protestuje, najwyraźniej „uległ manipulacji”. Gdy nie głosuje, trzeba go aktywizować. Gdy idzie na referendum i chce coś zmienić, zaczyna być problemem. Frekwencja jest pożądana, dopóki nie prowadzi do rezultatów odbiegających od oczekiwań.
Czytaj także: Prawda? Opcjonalnie. Felieton Przemysława Termińskiego
W efekcie obywatelskie zaangażowanie staje się wartością warunkową, mile widzianą, o ile mieści się w przewidywalnych ramach. Najbardziej fascynujące jest jednak przekonanie, że wszystko da się załatwić lepszym PR-em.
Kilka konsultacji społecznych w środku tygodnia, trzy prezentacje w Power Poincie i komunikat o „strategicznej wizji miasta” mają rzekomo zastąpić zwykłe słuchanie nastrojów społecznych. Tymczasem wyborcy coraz częściej nie oczekują wielkich słów, tylko elementarnego poczucia, że ich głos ma znaczenie, zanim pojawi się przy urnie.
W końcu obywatele przestają prosić i zaczynają rozliczać. Kraków właśnie to zrobił. Demokracja to nie łaska władzy dla społeczeństwa. To obowiązek, by na co dzień liczyć się z głosem obywateli, nawet gdy jest on głośny, emocjonalny i niewygody dla politycznych planów.



Czy Europa traci przemysł? Felieton Przemysława Termińskiego
7 sierpnia 2026 @ 11:30
[…] Czytaj także: Czas na rachunek. Felieton Przemysława Termińskiego […]