Czescy bohaterowie pastora Jana. Felieton Tomasza Sińczaka
Od połowy XIX wieku na terenie późniejszych województw południowo-wschodniej Polski osiedlali się przybysze z Czech. Czeskich rolników i rzemieślników przyciągała do ówczesnej zachodniej Rosji tania ziemia, ulgi podatkowe i gwarancja swobody religijnej. W Niepodległej mniejszość czeska szybko się rozrastała osiągając pod koniec lat 30’ XX wieku liczbę 28 000. Zamieszkiwali oni głównie województwo wołyńskie i tarnopolskie. Od 1943 roku Czesi stali się, podobnie jak ich polscy sąsiedzi, ofiarami zbrodni UPA. Ukraińskie sotnie mordowały Czechów, a gdy nie mogły ich dosięgnąć proponowały udział w zbrodniach na Polakach. Volyňští Češi okazali się jednak lojalnymi obywatelami RP. W czeskich wsiach ruszył ruch samoobrony i pomocy dla sąsiadów. Do historii przeszedł pastor Jan Jelínek , który ratował Polaków i Żydów. Jego parafia w Kupiczowie przeszła zaś do legendy. Czesi wiedzieli o rzezi Polaków w powiatach horochowskim, kowelskim i włodzimierskim. Przygotowali Kupiczów do obrony i z pomocą Armii Krajowej odpierali ataki bandytów. Ukraińskie oddziały atakowały mieszkańców nie tylko kijami i widłami, ale również bronią palną. 12 VII 1943 Czesi zmobilizowani do walki przez pastora Jana i żołnierze polscy utrzymali wieś. W Kupiczowie wybudowano fortyfikacje. Przez całe lato parafia Jana Jelínka udzielała pomocy uciekinierom ze wsi położonych na południe od Kupiczowa. Ukraińcy nie zrezygnowali jednak z planów likwidacji krnąbrnej wsi. W listopadzie w Kupiczowie odbyło się regularne oblężenie. Tym razem UPA uzbroiła swoich ludzi nawet w dwa działa i ciągnik przerobiony na pojazd pancerny. Mimo wznieconych przez ogień artyleryjski pożarów mieszkańcy przetrwali, a dzięki kontruderzeniu AK udało się przerwać pierścień oblężenia. Ukraińcy zaprzestali szturmu a wycofując się podpalili swój wóz bojowy.


