Czy jesteś innowatorem, czy naśladowcą? Felieton Jacka Ciesielskiego
Dlaczego niektórzy ludzie z entuzjazmem testują nowe technologie, a inni czekają, aż większość się do nich przekona? Dlaczego jedni jako pierwsi próbują roślinnego burgera, a inni kupią go dopiero wtedy, gdy pojawi się w osiedlowym sklepie? Odpowiedź kryje się w krzywej dyfuzji innowacyjności.
To koncepcja, która doskonale pokazuje, jak rozprzestrzeniają się nowe idee i produkty. Everett Rogers opracował ją już w latach 60. ubiegłego wieku. Według niej społeczeństwo dzieli się na pięć grup: innowatorów, wcześniejszych naśladowców, większość wczesną, większość późną i maruderów. Każda z tych grup inaczej podchodzi do nowości – jedni szukają zmian, a inni się ich boją.
Innowatorzy to ci, którzy ryzykują. Są pierwsi, nie czekają na recenzje. Wcześni naśladowcy potrzebują zakupowego sensu. Chcą wierzyć, że to, co nowe, ma wartość. A większość? Czeka, aż nowość stanie się normą. I nie ma w tym nic złego. Każda z tych grup ma bowiem swoją rolę.
Ale jeśli chcesz wprowadzić coś nowego – produkt, usługę, ideę – musisz wiedzieć, do kogo mówisz. Nie trafisz do wszystkich naraz. Na początku Twoim odbiorcą nie jest statystyczny Kowalski czy inna absurdalna persona, tylko ktoś, kto myśli inaczej. Kto szuka. Kto ma odwagę spróbować.
Moja firma nie tworzy dla wszystkich. Tworzy dla tych, którzy chcą więcej – lepszego snu, lepszej pracy, lepszego życia. To rozsądni ludzie, którzy wiedzą, że zmiana zaczyna się od decyzji. A decyzja zaczyna się od wiedzy.
A do której grupy Ty należysz?


