Czy przedsiębiorcy śnią o elektrycznych owcach? Felieton Tomasza Sińczaka
Z dużym zainteresowaniem przysłuchiwałem się obradom XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Jak bumerang powracał temat dostępności instytucji państwowych dla ludzi biznesu oraz kwestie związane z deregulacją oraz AI. Wciąż na wiele rozstrzygnięć administracyjnych przedsiębiorcy czekają zbyt długo, by mogły im faktycznie pomóc.
Przeciągające się procesy i postępowania działają czasem znacznie bardziej boleśnie niż kary nakładane przez urzędy. Siła rażenia kar, choćby tych nakładanych przez UOKiK faktycznie nie jest „atomowa” jak mówią niektórzy. Wynika to z faktu, ze urząd ma słabą ściągalność kar, a same kary, choć wielomilionowe, często dla wielkich koncernów są tylko drobnym utrudnieniem.
O deregulacji wielu wciąż mówi, ale podobnie jak inne wyborcze obietnice koalicji 13 grudnia, pozostają one często w sferze marzeń. Najczęściej przywoływaną na panelach w Karpaczu sztuczną inteligencją warto zajmować się z rozwagą. Jest ona siłą która może pomóc małym podmiotom w codziennych zadaniach np. administracyjnych, a dużym w redukcji mało kwalifikowanych miejsc prac.
Czytaj także: Jak kontrolować, żeby nie zwariować. Felieton Tomasza Sińczaka
Jej mordercze dla zatrudnienia działanie szczególnie boleśnie uderza w najmłodszych uczestników rynków. Ludzi, którzy dopiero zaczynają pracę. Najważniejszym wnioskiem z tegorocznego „Karpacza” jest więc apel o zastanowienie nad tym co AI faktycznie może zastąpić… i czy powinien być to stażysta.
Jakie są skutki zbytniego pokładania wiary w modele językowe przekonaliśmy się ostatnio wszyscy, gdy pewna nienachalnie mądra osóbka z gabinetu w KPRM próbowała kopiować bezmyślnie halucynacje AI.


