Efekt motyla. Felieton Henryka Dulanowskiego
Świat się rozchwiał po ostatnich wydarzeniach w polityce międzynarodowej i od razu pojawiają się pytania, jaki to może nieść wpływ na nasz biznes. Ten duży i ten mały. Niestety ten wpływ zauważymy już niebawem. Niemieckie samochody, które nie zostaną sprzedane w USA, to również nasze części samochodowe, które nie zostaną sprzedane do Niemiec. Większy chaos w gospodarce światowej to mniejsza skłonność do wyjazdów turystycznych i zwiedzania takich miast jak Toruń. Kłania nam się przysłowiowy „efekt motyla”. Zdarzenia gdzieś daleko powodują turbulencje tu u nas, w naszej małej gospodarce.
Czytaj również: Nie szukajmy grzybów na plaży. Felieton Henryka Dulanowskiego
Ale jak to często bywa, problemy dla jednych to szansa dla drugich. Nasi bardziej aktywni i innowacyjni przedsiębiorcy już upatrują swoich szans w sygnałach płynących z wojny ukraińsko-rosyjskiej. Gwałtownie rośnie zainteresowanie dronami wykorzystywanymi do działań bojowych.
Te miliardy złotych i dolarów będą kierowane między innymi do producentów dronów i ich kooperatorów. Tu jest miejsce dla innowatorów, programistów i technologów. Już dzisiaj trzeba szukać kontaktów z Ukraińcami i ich firmami, które mają największe doświadczenie w wykorzystywaniu tego typu urządzeń. Całego popytu nie zaspokoi sektor państwowych producentów. Tak więc, prywatni przedsiębiorcy – do boju o zamówienia i zlecenia badawcze. Wojsko czeka nie tylko na żołnierzy do przeszkolenia, ale także na sprzęt, który podniesie ich wartość bojową.


