Kamienice interesów [FELIETON]
Od wielu lat trwa w Polsce dyskusja dotycząca tego, w jaki sposób skutecznie reprywatyzować mienie zagrabione przez komunistów – i szerzej, jak prostować wszystkie zaszłości, które pozostawały po burzliwym XX w. Najprościej jest przekazać majątek spadkobiercom. Nie zawsze jest to jednak oczywiste. Podobnie jak w przypadku mienia, którego właściciele zginęli w Holocauście.
Właściciele, a raczej spadkobiercy, prawdziwi i samozwańczy, zachodzą w głowę, jak pozbyć się obecnych lokatorów, w wielu wypadkach osób bardzo ubogich. Można się ich „pozbywać” na wiele sposobów. O tym, że tzw. czyściciele kamienic nie mają skrupułów, przekonała się rodzina tragicznie zamordowanej Jolanty Brzeskiej. Kobietę spalono, gdyż dzielnie stawiała opór i stawała się symbolem walki z eksmisjami. Jej zwłoki znalazł 7 marca 2011 r. spacerowicz. 25 lutego 2021 r. Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą Jolantę Brzeską w dziesiątą rocznicę jej zamordowania. Wydawało się, że pewna atmosfera przyzwolenia na działania czyścicieli kamienic i dyktat deweloperów, jaką obserwowaliśmy dziesięć lat temu, zniknie z naszej przestrzeni publicznej. Nic bardziej mylnego. Pod koniec stycznia w śniadaniówce neoTVP gościła prawniczka związana z przemysłem deweloperskim i ochoczo wyjaśniała prowadzącym i telewidzom korzyści płynące z tzw. „flippingu”, czyli odkupowania od osób w trudnej sytuacji życiowej lokali do remontu, które potem wracają na rynek. Gorące zapewnienia o skuteczności tej formy w walce z niechcianymi lokatorami, ba wręcz w ich „sprzątaniu”, powinny budzić niepokój. Tkanka miejska, wszędzie, również w naszym mieście, powinna być obiektem wspólnej troski i dawać miejsce do życia każdemu, nie tylko tym, którzy będą chcieli się pozbyć „niepotrzebnych lokatorów”.
Chcesz przeczytać, co do przekazania mają inni nasi felietoniści? Kliknij tutaj, aby sprawdzić Tylko Toruń lub tutaj, aby sprawdzić Poza Toruń.


