Świat na krawędzi: co czeka Polskę? Felieton Piotra Drążka
Żyjemy w czasach, w których geopolityczna mapa świata przypomina bardziej puzzle rozsypane na stole niż stabilną układankę. Marzec 2025 r. nie przynosi spokoju – konflikt na Ukrainie wciąż tli się jak niedogaszone ognisko, Bliski Wschód pozostaje beczką prochu, a rywalizacja mocarstw, takich jak USA, Chiny i Rosja, osiąga nowe poziomy napięcia. Polska, ze swoim strategicznym położeniem na wschodniej flance NATO, nie może udawać, że to wszystko jej nie dotyczy. Pytanie brzmi: jak te globalne wstrząsy wpłyną na nasz kraj?
Czytaj również: Zniżka na paliwo – wsparcie dla mieszkańców Torunia. Felieton Piotra Drążka
Najbliższym wyzwaniem pozostaje wojna za naszą wschodnią granicą. Rosja, mimo osłabienia sankcjami i stratami militarnymi, nie rezygnuje z imperialnych ambicji. Dla Polski oznacza to konieczność utrzymania wysokiej gotowości obronnej i dalszego wsparcia dla Ukrainy – zarówno humanitarnego, jak i militarnego. Każdy sukces Kijowa to dla nas oddech ulgi, ale każdy krok wstecz to sygnał, że presja na nasze granice może wzrosnąć. W tle czai się też Białoruś, której rola jako rosyjskiego satelity komplikuje sytuację na linii Brześć – Lublin.
Tymczasem na Zachodzie Europa zmaga się z własnymi demonami: kryzysem energetycznym, populistycznymi ruchami i niepewnością co do spójności UE. Zacieśnianie sojuszu z USA wydaje się naturalnym krokiem, ale co, jeśli Waszyngton jeszcze mocniej skupi się na rywalizacji z Chinami, zostawiając Europę Środkową w cieniu?
Co to wszystko oznacza? Że Polska stoi przed testem: być aktywnym graczem czy czekać, aż inni zdecydują za nas. Historia uczy, że bierność rzadko popłaca. Potrzebujemy odwagi, by budować sojusze, wzmacniać armię i szukać szans w chaosie.


