Po pożarze w Raciniewie: Jak Toruń radzi sobie z dzikimi wysypiskami?

Box1 Wiadomości
Wysypisko przy ulicy Spacerowej, fot. Łukasz Piecyk

Toruń wydał już 1,5 mln zł na usunięcie chemikaliów z Szosy Okrężnej i w dalszym ciągu zmaga się z nielegalnym wysypiskiem odpadów tekstylnych w Czerniewicach. Do tego dochodzą mniejsze, dzikie wysypiska, z których rocznie miasto wywozi ok. 800 ton odpadów. Okazuje się, że w ostatnich tygodniach pojawił się nowy problem.

Nielegalne wysypiska śmieci to zmora samorządów.

– Mogą obciążać finansowo gminę lub powiat. Wprawdzie obowiązek usunięcia odpadów z miejsca do tego nieprzeznaczonego spoczywa na ich posiadaczu, niemniej jednak w przypadku braku takiej możliwości, obowiązek usunięcia spada na gminy lub powiaty w ramach tzw. zastępczego wykonania decyzji – informuje Marek Pawlik, kierownik delegatury WIOŚ w Toruniu.

Toruń także nie jest wolny od problemów z nielegalnymi wysypiskami. Dwa lata temu na gminnej działce przy ul. Szosa Okrężna magazynowane były niebezpieczne chemikalia. Miasto musiało podjąć natychmiastowe kroki, ponieważ zagrażały one mieszkańcom. Toruń sfinansował koszt usunięcia odpadów ze środków NFOŚiGW, pozyskanych w ramach programu „Ochrona powierzchni ziemi”. Usuwanie odpadów trwało dwa tygodnie na przełomie listopada i grudnia 2019 r. Pochłonęło łącznie 1,5 mln zł, które dzierżawca działki miał gminie zwrócić.

– Zobowiązany nie dokonał wpłaty na pokrycie kosztów wykonania zastępczego – informuje Anna Kulbicka-Tondel, rzecznik prasowy prezydenta miasta Torunia. – Prowadzone są działania windykacyjne, mające na celu odzyskanie poniesionych przez gminę kosztów usunięcia odpadów.

Kilka lat temu głośno było także o nielegalnym wysypisku odpadów tekstylnych przy ul. Włocławskiej 325 w Czerniewicach. Miasto w 2015 r. wydało warszawskiej firmie Zolitec pozwolenie na stworzenie tam tymczasowego składowiska. Nad toruńskimi Czerniewicami bardzo szybko wyrosły stosy pociętych dywaników i tapicerek samochodowych. Zaniepokojeni mieszkańcy zaczęli zwracać uwagę na zagrożenie pożarowe. WIOŚ nałożył karę pieniężną na podmiot prowadzący wysypisko, a miasto cofnęło mu pozwolenie w styczniu 2017 r. Odpady zostały porzucone, właściciel zapadł się pod ziemię, a korespondencja zaczęła trafiać w próżnię. Konieczne było wdrożenie tzw. wykonania zastępczego, czyli wywiezienie śmieci przez miasto.

– Wobec znacznej ilości odpadów zgromadzonych przez przedsiębiorcę oraz ograniczonych środków finansowych, każdego roku zleca się usunięcie partii 300 ton odpadów. Prace porządkowe zrealizowane w latach 2018-2020 pozwoliły na usunięcie 900 ton odpadów z ok. 2,4 tys. ton. Wiosną 2021 r. Wydział Gospodarki Komunalnej zrealizuje kolejny etap prac porządkowych w tym miejscu – informuje Anna Kulbicka-Tondel.

Oznacza to, że śmieci z nielegalnego składowiska w Czerniewicach będą wywożone jeszcze przez najbliższe 5 lat. Miasto uspokaja przy tym, że tak dużych nielegalnych składowisk odpadów jak na ul. Włocławskiej lub przy Szosie Okrężnej w Toruniu nie stwierdziło.

– Miasto co roku wywozi jednak 700-800 ton odpadów z ok. 200 mniejszych, dzikich wysypisk – dodaje Anna Kulbicka-Tondel.

Okazuje się jednak, że w mieście pojawiło się nowe, nielegalne wysypisko śmieci.

– W ostatnim tygodniu otrzymaliśmy informacje od Straży Miejskiej w Toruniu o pozostawieniu dużej liczby starych opon na nieruchomości przy ul. Łódzkiej, na której prowadzony był warsztat wulkanizacyjny. Właścicielem posesji jest osoba fizyczna. Obecnie WIOŚ prowadzi czynności kontrolne w tej sprawie – informuje Marek Pawlik.

Na chwilę obecną nie wiadomo jeszcze, czy właściciel warsztatu wulkanizacyjnego miał pozwolenie na składowanie odpadów w tym miejscu. WIOŚ twierdzi, że jest za wcześnie na zdradzanie szczegółów i nie chce wywoływać niepotrzebnej paniki. Pożar na składowisku opon w podtoruńskim Raciniewie pokazuje jednak, jak groźne dla mienia, zdrowia i życia ludzkiego może być takie wysypisko. Czy mieszkańcy mają się czego obawiać?

– Każde nielegalne magazynowanie odpadów w regionie stanowi problem, gdyż jest poważnym naruszeniem prawa i może przyczynić się do zanieczyszczenia środowiska oraz stwarzać zagrożenia pożarowe – podsumowuje Marek Pawlik. – Realną ocenę zagrożenia powinna wykonać Straż Pożarna.

W momencie gdy WIOŚ po kontroli stwierdzi, że doszło do nielegalnego gromadzenia odpadów, wyznaczy karę w wysokości od 1 tys. zł do 1 mln zł. Do sprawy będziemy wracać.

Tagged

1 thought on “Po pożarze w Raciniewie: Jak Toruń radzi sobie z dzikimi wysypiskami?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *