Piotr Drążek: Musimy reagować na realne zagrożenia [3 pytania do…]
Po brutalnym ataku na Klaudię K. w Parku Glazja w Toruniu, wśród mieszkańców miasta zapanowała atmosfera strachu i niechęci do imigrantów. Jednocześnie w skali kraju zaczęły zachodzić zmiany, w wyniku których coraz większą popularność zyskują środowiska skrajnie prawicowe. O sytuację w Toruniu i kraju spytaliśmy Piotra Drążka, radnego miasta Torunia.
Czy obawy części mieszkańców Torunia, którzy obawiają się ataków ze strony imigrantów są uzasadnione? Może to po prostu podsycanie emocji przez prawicowe środowiska?
Myślę, że musimy rozgraniczyć dwie kwestie – chodzi o poziom bezpieczeństwa i poczucie bezpieczeństwa. Poziom bezpieczeństwa w Toruniu jest na wysokim poziomie. Zdarzają się incydenty, jak w każdym większym mieście, ale statystyki policyjne nie wskazują na wzrost zagrożenia ze strony imigrantów. Mamy sprawnie działające służby, monitoring, coraz więcej patroli – to wszystko działa prewencyjnie. Co innego poczucie bezpieczeństwa – ono jest subiektywne i zależy od wielu czynników. Morderstwo w parku Glazja, wojna w Ukrainie, sytuacja na granicy z Białorusią a także niepokojące informacje, dotyczące dużej fali uchodźców na zachodzie Europy spowodowały, że również w Toruniu spadł poziom poczucia bezpieczeństwa. Niestety, niektóre środowiska polityczne rzeczywiście próbują podsycać emocje i lęki społeczne, tworząc wrażenie zagrożenia, które nie znajduje odzwierciedlenia w faktach. To nie znaczy, że ludzie nie mają prawa się obawiać – ale naszym zadaniem jako samorządowców jest reagować nie tylko na realne zagrożenia, ale też budować atmosferę zaufania, dialogu i spokoju. Dlatego zamiast grać na emocjach, skupmy się na faktach, edukacji i wspólnym budowaniu bezpiecznej przestrzeni dla wszystkich mieszkańców.
Czytaj także: Prokuratura zaostrza zarzuty dla zabójcy z parku Glazja
Rosnącą popularność skrajnej prawicy podchwycił prezydent Andrzej Duda, który ułaskawił Roberta Bąkiewicza. Jak ocenia Pan tę decyzję?
Prezydent Duda kończy kadencję w kiepskim stylu. Ostatnie wypowiedzi, w których pojawiły się odniesienia do wieszania, oraz decyzja o ułaskawieniu Roberta Bąkiewicza to absolutny skandal i przekroczenie granic, które powinny obowiązywać głowę państwa. Zamiast stać na straży konstytucji i jednoczyć Polaków, prezydent zdecydował się na ułaskawienie kolegi polityka. To nie tylko legitymizowanie osoby skrajnie kontrowersyjnej, ale też niebezpieczny sygnał dla całej sceny politycznej – że agresja, pogarda i przemoc symboliczna bezkarne a nawet nagradzane. W mojej ocenie to decyzja motywowana wyłącznie politycznie – nie ma w niej troski o interes państwa czy wymiar sprawiedliwości. To próba przypodobania się konkretnej części elektoratu, kosztem autorytetu urzędu prezydenta. I to się po prostu nie godzi.
Nie zaskakuje Pana rosnąca popularność Grzegorza Brauna, który publicznie podważa prawdę o Holokauście? Czy w jego sprawie powinniśmy oczekiwać reakcji organów ścigania?
Bardziej martwi niż zaskakuje. Historia zna przypadki popularności takich jednostek i ich ugrupowań. Niestety – zawsze kończyło się to tragicznie: dla demokracji, dla mniejszości, dla całego społeczeństwa. Grzegorz Braun powinien być wyklęty z życia publicznego. Już w momencie odpalenia gaśnicy w Sejmie powinien zostać zatrzymany na gorącym uczynku i trafić do aresztu – nie ze względów politycznych, ale prawnych. Publiczne podważanie prawdy o Holokauście to nie tylko skrajny przykład cynizmu i historycznej ignorancji – to realne zagrożenie dla wspólnoty i naszego wizerunku międzynarodowego. Bezkarność wobec tego typu zachowań to przyzwolenie. A historia uczy jedno: zło ignorowane, z czasem staje się normą. I na to zgodzić się nie możemy.
Chcesz wiedzieć co dzieje się w okolicach Torunia? Odwiedź nasz bliźniaczy portal pozatorun.pl


