Kamieniem po tafli. W Toruniu działa klub curlingowy

Nie wszyscy wiedzą, że w Toruniu jest drużyna grająca w curling – sport obecny podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Od końca 2015 r. działa tu Toruński Klub Curlingowy.

Skąd wziął się pomysł na to, by utworzyć właśnie taki zespół?

REKLAMA

Przez prawie dziesięć lat sekcja curlingowa działała w ramach klubu łyżwiarskiego Axel. Tam zebrało się kilku juniorów, którzy zaczęli grać w curling – opowiada prezes TKC Bartosz Jakubowski. – Dochodziły nowe osoby, a pod koniec 2015 r. postanowiliśmy stworzyć własny klub.

Obecnie w zespole aktywnie gra czternaścioro zawodników. Na co dzień wykonują różne zawody, pochodzą też z różnych pokoleń, ale łączy ich wspólne hobby, a wiek nie jest tutaj żadną przeszkodą.

Curling jest takim sportem, który można uprawiać tak naprawdę od lat 6 do 106, wystarczy po prostu umieć chodzić po lodzie, a czasem nawet i to nie jest konieczne, gdyż widziałem już zawodników, którzy grali, będąc na wózkach – dodaje Jakubowski.

Jakie są zasady gry? W Polsce wciąż nie jest to popularna dyscyplina, dlatego warto wyjaśnić reguły rozgrywki.

W meczu rywalizują ze sobą dwie drużyny, przeważnie liczące po cztery osoby. Rzucają specjalnymi kamieniami z jednego końca lodowiska na drugi, starając się trafić do wymalowanych okręgów. One stanowią cel zwany domem. Chodzi o to, aby umieścić swoje kamienie jak najbliższej środka. Można je wybijać czy zastawiać, tak aby osiągnąć zamierzony rezultat – wyjaśnia prezes klubu.

Pomocne są szczotki do lodu – dzięki nim kamień szybciej pojedzie po lodzie. Curling łączy w sobie elementy gry zręcznościowej i logicznej: trzeba w odpowiedni sposób pchnąć kamień, a jednocześnie wiedzieć, jaką strategię przyjąć, aby pojawił się on w dogodnym miejscu i czy w danym momencie gry należy przepychać swoje krążki, czy też jednak lepiej skupić się na odsunięciu od środka kamieni rywala.

W rywalizacji olimpijskiej jeden mecz to dziesięć partii, a w każdej z nich wyrzuca się szesnaście kamieni. My, grając towarzysko, zazwyczaj rozgrywamy ich od sześciu do ośmiu, w zależności od tego, ile mamy czasu – mówi Jakubowski.

Jednym z zawodników, który o curlingu marzył już od wielu lat, jest Paweł Piotrowicz, na co dzień dyrektor Wydziału Komunikacji Społecznej i Informacji Urzędu Miasta:

Curling widziałem w telewizji już wiele lat temu, podczas nocnych transmisji z igrzysk w Calgary. Już wtedy mnie on zaintrygował. Dziesięć lat temu dowiedziałem się, że w Toruniu będzie rozegrana „Bitwa Gwiazd”. Zgłosiłem się do niej z kolegami, spodobało mi się i tak już od dekady trenuję.

Co jest siłą curlingu?

To ciekawy sport zespołowy – uważa Piotrowicz. – Sporo w nim zależy od odpowiedniej współpracy zawodników i od ich umiejętności. Curling jest również uczciwy. Nie ma tutaj udawanych fauli czy ustawianych akcji, jak w innych dyscyplinach. Można popełnić błąd, ale jest on potem korygowany. Poza tym ten sport można uprawiać przez długi czas, zdarzało mi się grać nawet z 70-latkami.