Różaniec niezgody w Toruniu. Kolejne kontrowersje, a kuria milczy
Publiczny różaniec pod pomnikiem Kopernika jest imprezą cykliczną, organizowaną od 2017 roku. Jednak głośno zrobiło się o nim w połowie lutego. Co więcej, był to rozgłos ogólnopolski. 9 miesięcy później modlitwa, a właściwie wszystko to, co wokół niej, znów jest jednym z głównych tematów w Grodzie Kopernika.
Problem od wielu miesięcy
Pierwszy raz sytuacja eskalowała 15 lutego, gdy władze Toruń zdecydowały się rozwiązać „Publiczny Różaniec w intencji Odnowy Narodu Polskiego”. Powodem były banery prezentowane przez uczestników, uznane przez urzędników za nieprzyzwoite. Decyzja ta wywołała burzę – zarówno wśród organizatorów zgromadzenia, jak i w debacie publicznej.
Czytaj także:Nieco mniej na inwestycje. Znamy projekt budżetu Torunia na 2026 rok
Jesienne wydarzenia pokazały jednak, że konflikt nie zakończył się na jednym incydencie. Publiczny Różaniec o Odnowę Moralną Narodu Polskiego odbywa się regularnie piętnastego dnia każdego miesiąca, a jego stałym elementem są mocne, antyaborcyjne przekazy, które, według organizatorów, mają „wstrząsać sumieniami” przechodniów.
Po lutowym zgromadzeniu do sprawy włączyli się samorządowcy Koalicji Obywatelskiej. To właśnie po ich zawiadomieniach prezydent miasta Paweł Gulewski rozwiązał lutowy różaniec. Wątek ten miał swój dalszy ciąg w sądach – zarówno w sprawach dotyczących rozwiązania zgromadzenia, jak i w postępowaniach wobec jego uczestników.
Droga prawna
Mimo wcześniejszych rozstrzygnięć sądowych temat powrócił 15 listopada. Tego dnia podczas kolejnego różańca na Rynku Staromiejskim interweniowali strażnicy miejscy. Interwencja miała miejsce po zawiadomieniu toruńskich radnych.
– Powodem złożenia zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia z Art. 141 KW był baner o nieprzyzwoitej treści: „Rząd Tuska chce uczyć dzieci: 4-latki: masturbacji, 6-latki: wyrażania zgody na seks, 9-latki: pierwszych doświadczeń seksualnych i orgazmu” oraz przekreślony tęczowy znak i pod nim napis „stop pedofilii” – czytamy w oświadczeniu wydanym przez Dominikę Walichniewicz oraz Anetę Wierzbowską z Koalicji Obywatelskiej. – Dodatkowo był drugi baner o treści: „W szpitalu na Bielanach w Toruniu w 2024 r. zabito 27 dzieci przez aborcję, a w 2025 (01-06) – zabito 22 dzieci.” oraz duże zdjęcie budynku ww. szpitala i dziecka.
Jednym z zatrzymanych był Wiesław Janowski. Odmówił on wylegitymowania się, co, jak wyjaśnia policja, było bezpośrednią przyczyną doprowadzenia go na komisariat. Sprawa ta natychmiast stała się przedmiotem politycznych komentarzy i zarzutów o nadużycie kompetencji służb.
Radni Prawa i Sprawiedliwości skierowali w tej sprawie list do komendanta miejskiego policji, wyrażając „poważne wątpliwości co do legalności całej interwencji”. Ich zdaniem działania wobec uczestników comiesięcznych zgromadzeń zaczynają przypominać formę nękania.
Sam Janowski, wraz z innymi organizatorami, opublikowali list otwarty do ordynariusza diecezji toruńskiej Arkadiusza Okroja, a następnie zostali przez niego zaproszeni na spotkanie.
– W tej chwili mamy takie wsparcie duchowe głowy naszego kościoła diecezjalnego – powiedział Wiesław Janowski po spotkaniu z biskupem Okrojem. – Naszym wrogiem są siły ciemności, które dążą do tego, żeby zawładnąć nad duszami ludzkimi.
Organizatorzy różańca podkreślają, że ich modlitwa ma charakter pokojowy, a reagowanie służb postrzegają jako próbę ograniczenia wolności wyrażania poglądów religijnych i światopoglądowych w przestrzeni publicznej. Wskazują również, że przez lata wydarzenie odbywało się bez większych konfliktów.
Zapytaliśmy rzecznika kurii toruńskiej o to, czy biskup Arkadiusz Okroj wyda oficjalne oświadczenie po spotkaniu z organizatorami różańca publicznego, ale do momentu wydania tego numeru nie otrzymaliśmy odpowiedzi.


7 grudnia 2025 @ 23:48
Czemu nie dodacie, że odwołano się i prezydent przegrał w sądzie. Nielegalnie prezydent rozwiązał marsz.