Akcja na Wiśle w Toruniu. Ratownicy WOPR wyciągnęli z wody psa
Toruńscy ratownicy WOPR musieli dziś (9.07) dwukrotnie wypływać na rzekę, aby uratować psa. Pierwsze poranne poszukiwania na Wiśle nie przyniosły rezultatu. Dopiero szybka reakcja na drugie zgłoszenie pozwoliła bezpiecznie wyciągnąć wyczerpane zwierzę na pokład motorówki.
Czwartek (9.07) rozpoczął się dla toruńskich służb od nietypowej interwencji. O godz. 07:36 dyżurny operator numeru alarmowego odebrał zawiadomienie o psie unoszącym się na powierzchni rzeki.
Początek poszukiwań w okolicach mostu kolejowego w Toruniu
Do akcji natychmiast ruszyli ratownicy WOPR na łodzi motorowej. Zespół rozpoczął patrolowanie wskazanego przez świadków odcinka Wisły, skupiając się na rejonie mostu kolejowego. Mimo podjętego wysiłku początkowe działania nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Czworonoga nie udało się odnaleźć.
Sytuacja zmieniła się po godzinie, kiedy do służb wpłynęła kolejna informacja. Zwierzę ponownie widziane było w nurcie rzeki.
Czytaj także: Remont mostu w Kaszczorku. Znamy wyceny pierwszego etapu prac
Udana akcja WOPR i wsparcie toruńskich strażaków
– Bez chwili zwłoki ratownicy ponownie wypłynęli na Wisłę. Tym razem akcja zakończyła się pełnym sukcesem! – czytamy w komunikacie toruńskiego WOPR-u.
Wyczerpany pies został wyciągnięty z wody na pokład łodzi. Całą operację z lądu zabezpieczali funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu.
Zadanie to wymagało dużej ostrożności z powodu niesprzyjających warunków panujących obecnie w regionie, które stanowią wyzwanie dla łodzi silnikowych.
Czytaj także: Promem do Ciechocinka. Ruszyły weekendowe rejsy ze Stajenczynek. Sprawdź harmonogram i cennik
– Obecny stan Wisły wynoszący zaledwie 90 cm sprawia, że prowadzenie działań ratowniczych na rzece jest wyjątkowo trudne i wymaga ogromnego doświadczenia oraz precyzji – przekazuje WOPR Toruń.
Uratowane zwierzę bezpiecznie przetransportowano na brzeg. Zgodnie z obowiązującymi w takich sytuacjach procedurami, pies trafił pod opiekę Schroniska dla Zwierząt w Toruniu, gdzie pracownicy zajmą się jego dalszym losem i poszukiwaniami właściciela.


