Ardanowski: Nawrocki powstrzyma Tuska [3 PYTANIA DO]
O skutkach wygranej Nawrockiego i o tym, jak głosowali rolnicy – z Janem Krzysztofem Ardanowskim, posłem koła Wolni Republikanie, rozmawia Arkadiusz Włodarski.
Jak oceni pan wygraną Karola Nawrockiego w drugiej turze wyborów prezydenckich?
Bardzo dobrze, jest to powstrzymanie obecnej władzy i rządu Tuska. Chciał on być cesarzem, carem w jednej osobie. Dobrze, że sprawowanie władzy przez opcję liberalno-lewicową nie zostało domknięte. Również dla mnie ważne jest, że ludzie w większości nie uwierzyli w te kubły pomyj wylewane na Karola Nawrockiego o tym, że wybieramy bandytę, złodzieja, alfonsa i sutenera. Takie słowa nigdy nie powinny paść w polityce, nawet przy bardzo ostrych polemikach. Tutaj były powszechnie używane. Proszę zauważyć, że Nawrocki praktycznie nie atakował ad personam w taki brzydki sposób Rafała Trzaskowskiego, z drugiej strony te ataki na Nawrockiego miały na celu zniszczenie wizerunku człowieka poprzez opluwanie i obrażanie, gdy zabrakło argumentów politycznych. Wykazał się on dużą odpornością.
Co, pańskim zdaniem, zaważyło na takim, a nie innym wyniku?
Cieszę się także z tego, że pan Nawrocki wygrał, choć różnica jest nieduża, niecałe 370 tysięcy głosów, mniej niż 5 lat temu w przypadku Andrzeja Dudy, właściwie głosami wsi i rolników. Gdyby nie bardzo silny przyrost w ostatnich dniach poparcia wśród rolników, również w naszym województwie, to Nawrocki nie zostałby prezydentem. W pierwszej turze co prawda poparli go w większości – 50,3 proc., a Trzaskowski miał 12 proc i był kandydatem trzeciego wyboru, natomiast wczoraj poparcie wśród rolników dla Nawrockiego wyniosło 79,2 proc. Myślę, że powinien on rozumieć, jakie ma obowiązki, powinności i zobowiązania wobec polskiej wsi. Niezależnie jednak od jej interesu, powstrzymania europejskiej, a występującej niestety także w Polsce, głupoty odchodzenia od polityki rolnej w imię bałamutnych i nieprawdziwych ideologicznych hasłem o walce z klimatem, najważniejsze jest to, że kandydat zdroworozsądkowy, centroprawicowy, z obozu patriotycznego powstrzyma proces dewastacji Polski, niszczenia tego wszystkiego, co było wdrażane za PiSu. Partia też musi wyciągnąć wnioski, gdyż to jest poparcie nie dla niej, a dla Nawrockiego. Rolnicy w taki sposób deklarowali swój wybór. Wspierali, w dużej mierze na moją prośbę, kandydata patriotycznego, ale nie jest to poparcie dla PiSu.
Jakie widzi pan konsekwencje na polskiej scenie politycznej?
Myślę, że ten wybór powstrzyma dewastację dokonywaną przez rząd Donalda Tuska, ale jednocześnie będzie początkiem silnego przebudowania polskiej sceny politycznej. Mamy jeszcze czas na dokładne analizy w momencie, gdy opadnie kurz bitewny. Ale to jest klęska Trzeciej Drogi i PSL. Jeśli wśród rolników Hołownia w pierwszej turze otrzymał 3,7 proc, to przy konfiguracji koalicji tych partii wynik PSL to około 2 proc. To pokazuje, że jest to nie tylko żółta, ale wręcz czerwona kartka. Na wsi pojawia się pytanie: dokąd ta partia zmierza. Jeśli jeszcze trochę będzie z Donaldem Tuskiem, to zniknie po ponad 100 latach ruchu ludowego. Natomiast ja się cieszę i dziękuję Panu Bogu, że ten proces dewastacji moralnej, etycznej, intelektualnej i ideologicznej, który funduje obóz lewacko-liberalny, będzie powstrzymywany przez prezydenta.

