Barbarka. To nadal jest cmentarz [ZDJĘCIA]
28 października 1939 r. w lasach Barbarki padły pierwsze strzały. Do grudnia hitlerowcy zamordowali tu ok. 600 osób z Torunia i okolic, nazywając to akcją „Inteligencja”. Co roku, w ostatnią niedzielę października, w miejscu pamięci narodowej odbywają się uroczystości. W tym roku to 85. rocznica.
Zatrzymanych więziono wcześniej w Forcie VII przy obecnej ul. Polnej 1. Toruń był jednym z wielu miast naznaczonych dramatem masowych aresztowań i zbrodni przez niemieckiego okupanta pomiędzy wrześniem a grudniem 1939 r. Tuż po kampanii wrześniowej Niemcy rozpoczęli akcję zatrzymań inteligencji polskiej według wcześniej przygotowanych list śmierci. Było na niej kilkadziesiąt tysięcy nazwisk. Inteligencja ma świadomość narodową, którą trzeba wytępić, a zwykli ludzie są zajęci zwykłymi sprawami.
– W przypadku Torunia znane są dwie takie listy. Jedna obejmuje 133 nazwiska, druga 282 – mówi Marcin Orłowski, toruński przewodnik i badacz dziejów miasta. – Od 17 do 21 października 1939 r. Niemcy przeszukali praktycznie cały Toruń. Mieszkanie po mieszkaniu, dom po domu, szukając polskich inteligentów, sędziów, nauczycieli, lekarzy, policjantów, działaczy społecznych, harcerzy, powstańców wielkopolskich. Zatrzymane osoby trafiły do Fortu VII. Poza listą były też inne powody zatrzymań – bo ktoś miał portret Piłsudskiego na ścianie, biało-czerwoną flagę w szafie, zarabiał kilkaset złotych albo był konkurentem dla sklepu niemieckiego. Tak naprawdę nie wiemy dokładnie, ile osób przewinęło się przez kazamaty Fortu VII.
Niektóre były wypuszczone na wolność, ale duża część trafiła do lasów Barbarki. Śmierć przez rozstrzelanie. Szacuje się, że było to ok. 600 ofiar. Równolegle trwały aresztowania m.in. w Chełmży, a także innych miejscowościach obecnych powiatów toruńskiego, chełmińskiego, wąbrzeskiego czy brodnickiego.
– Uwięzieni wspominali pierwszą wywózkę więźniów z Fortu VII i cieszyli się, że tylu z nich opuszcza to miejsce. Nie wiedzieli, że ta pierwsza wywózka to jest jedno wielkie rozstrzelanie. Dopiero potem każda następna oznaczała strach – mówi Marcin Orłowski. – Można przypuszczać, że nie wszyscy Polacy, którzy trafili do dołów śmieci na Barbarce, przeszli przez Fort VII. Ci, których nie zamordowano lub nie zwolniono, w większości trafili obozu koncentracyjnego w Stutthofie, którego przeżycie było niemałym cudem.
Fort VII dla zatrzymanych oznaczał wielotygodniowy głód, brud, zimno, tortury, choroby, brak kontaktu z najbliższymi, ścisk kilkudziesięciu osób na małej powierzchni celi.
W latach 1945-46 przeprowadzono dwie ekshumacje na Barbarce. Obnażyły zbrodnie nazistów, ale nie ukazały o nich całej prawdy i ogromu tragedii. 87 ofiar, które odnaleziono, spoczęły na cmentarzu komunalnym nr 2 przy ul. Grudziądzkiej w Toruniu. A Barbarka?
– Spacerując po Barbarce raczej nie zdajemy sobie sprawy, że być może metr czy dwa obok nas nadal spoczywają zamordowani przez Niemców – mówi Marcin Orłowski. – Ogólnie zidentyfikowano sześć grobów zbiorowych, przy czym pięć z nich Niemcy wcześniej rozkopali i spalili ofiary. Chcieli zatrzeć ślady swoich zbrodni.
Stąd kamień z informacją o miejscu, gdzie spalono pół tysiąca ofiar.
– Na pewno wiele z tych grobów z większych egzekucji do dzisiaj nie zostało odkrytych do dzisiaj. Czyli to jest naprawdę jeden wielki cmentarz. Nie wiadomo, ile może być grobów, gdzie spoczywają dwie, cztery czy sześć osób. Wiem, że Instytut Pamięci Narodowej ostatnio rozważał powrót do tego miejsca, żeby podjąć próbę odnalezienia grobów, które być może nie zostały odkryte w 1945 czy 1946 roku. Trzeba pamiętać, że lata powojenne nie służyły dokładnym badaniom. Nie było na to czasu. Po prostu jak znaleziono jakiś grób, to go ekshumowano. Analizowałem plany Polskiego Czerwonego Krzyża – na niektórych ulicach Wrzosów i na Barbarce odkrywano groby zbiorowe z 1939 roku, ale I późniejszych egzekucji. Niemcy rozstrzeliwali też w Olku, w Przysieku, przy Forcie VIII.
Oprawców odpowiedzialnych za Barbarkę, takich jak Rudolf Preuss, Rudolf Jakob von Alvensleben czy Helmut Kurt Zaporowicz (przywódca Selbstschutzu na Toruń) – nie ukarano.
– Wszystkie procesy zakończyły się w zasadzie uniewinnieniami. Wielu z tych Niemców wyjechało do Ameryki Południowej albo spokojnie dożyło swoich ostatnich dni w Niemczech. W procesach podkreślali, że “wykonywali tylko rozkazy”.
W 2022 r. odbyła się premiera filmu dokumentalnego „Barbarka 1939”, zrealizowanego przez Unisławskie Towarzystwo Historyczne jako jeden z cyklu filmów dotyczących Zbrodni Pomorskiej w 1939 r. Są wspomnienia żyjących jeszcze świadków, materiały z kronik, archiwalne fotografie, przedwojenne filmy oraz fabularyzowane sceny. Film od początku spotkał się z dużym zainteresowaniem.
– Obejrzało go mnóstwo osób. Do tej pory zgłaszają się różne instytucje, parafie, szkoły ponadpodstawowe i pytają o możliwość udostępnienia filmu, co bardzo cieszy i pokazuje, że temat jest nadal bardzo ważny – mówi Sebastian Bartkowski z Unisławskiego Towarzystwa Historycznego, reżyser filmu.
Obecnie UTH realizuje dokument o toruńskiej Szmalcówce – obozie przesiedleńczym, który znajdował się w rejonie ulic Dębowa Góra i Grudziądzka. Poszukują i chętnie nawiążą współpracę z osobami, których rodziny doświadczyły dramatu Szmalcówki, posiadają jakieś dokumenty, zdjęcia.
- fot. MW-R












