Skip to content

4 komentarze

  1. SK
    13 kwietnia 2019 @ 17:27

    A o czym myśleli nauczyciele rozpoczynając strajk? Że będą bohaterami? Nie wzięli pod uwagę scenariuszy. Patrzą, że będzie mniej pieniążków, że mają rozterki etc. Niech pomyślą co czują dzieci. Nie te, które mają wolne od szkoły, bo te są zadowolone. Za to rodzice już niekoniecznie. Opieka na dziecko, urlop, czy wożenie dzieci do dziadków to nasz nakład. Kolejna rzecz to ogromna frustracja i obawa oraz niepokój wśród dzieci kończących gimnazja, podstawówki i tych przystępujących do matury. I pomijam fakt, że pozbawiono ich szansy na poprawienie ocen i zawalczenie o świadectwa z wyróżnieniem. Niektóre planowały dostać się do dobrych liceów, działały charytatywnie, brały udział w olimpiadach. A teraz w nauczyciele podeptaliście ich marzenia i upodliliście moje/nasze dzieci traktując przedmiotowo. Nie popieram was i straciłem resztki szacunku dla nauczycieli. Przepraszam, ale taki mamy klimat. Każdy ciągnie w swoją stronę? Więc ja też i się z tym nie kryję.

    Odpowiedz

    • Karolina
      13 kwietnia 2019 @ 23:18

      Taki mamy klimat. Przeładowane programy. Dzieci płaczą bo nie dają rady. Tylko kto jest temu winien? Ten kto uczy czy ten kto te podstawy wyprodukował ? Wszystko ma swoje granice. Jeśli ktoś wie jak wygląda dzisiaj praca nauczyciela popiera strajk. Pozostali nie wiedzą o czym mowa. Oceniają nie znając faktów.

      Odpowiedz

      • normalny
        14 kwietnia 2019 @ 08:01

        A kto te podstawy wyprodukował? Kolejarze, górnicy, a może aptekarze? Zdaje się, że w kuratorium pracują głównie nauczyciele i oni tworzą programy nauczania. Czyżbym nie miał racji?
        Karta nauczyciela to przywileje w zamian za takie, a nie inne zarobki – swoistego rodzaju kompromis. Już widzę ten tłum chętnych do rezygnacji z nich w zamian za lepszą pensję, a od tego trzeba zacząć…
        Narzekającym na swoją niezwykle ciężką pracę nauczycielom polecam popracować trochę w innej branży (przemysł, handel, budownictwo, rolnictwo itp.), będą mieli skalę porównawczą (większość nauczycieli nigdzie indziej poza szkołą nie pracowała) i realną ocenę stopnia “ciężkości” własnej pracy.
        W szkolnictwie potrzebny jest przewrót i remont od fundamentów całego systemu. Inne działania to zwykłe “pudrowanie trupa”. Tylko czy znajdzie się kiedyś ktoś takich chętny i odważny?

        Odpowiedz

        • Beata
          14 kwietnia 2019 @ 22:07

          Bardzo chcielibyśmy wiedzieć, kto pisał i zatwierdzał podstawy. W sądzie walczyliśmy trzy lata, aby dowiedzieć się, kto pisał i zatwierdzał programy nauczania. Nikt z rządu nie chciał sluchać naszego zdania. Krzyczymy do MEN juz wiele lat – bezskutecznie. Na deformę nie mielismy żadnego wpływu. Otrzymujemy tylko gotowe, napisane na kolanie ustawy i już nie wiemy, jak je realizować bez szkody dla dzieci. Sa dla nas najwazniejsze – nie egzaminy, ale dzieci.

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.