Dwukadencyjność do likwidacji? Tak głosowali toruńscy posłowie
Parlament zajmuje się projektem posłów PSL, który zakłada zniesienie limitu kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miasta. Obecnie mogą oni pełnić swoje funkcje tylko przez 2 kadencje.
Żeby było tak jak wcześniej
Limit kadencji wprowadzono do kodeksu wyborczego w 2018 roku, za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Teraz posłowie PSL złożyli projekt, który przywróciłby poprzedni stan, w którym nie obowiązywał żaden limit. W projekcie znajduje się także zniesienie zakazu łączenia kandydowania na stanowiska wójta, burmistrza czy prezydenta miasta z ubieganiem się o mandat radnego w radzie powiatu lub sejmiku województwa. Taka możliwość nadal występuje w przypadku rad gmin i miast.
Czytaj także: Kontrakty żużlowe w Toruniu. Dudek i Lambert blisko porozumienia?
Pierwsze czytanie projektu odbyło się w piątek. Podczas wieczornego bloku głosowań decydowano nad wnioskiem o odrzucenie projektu. Za było 201 posłów, przeciw 213, a wstrzymało się 42. Oznacza to, że nad przepisami pochylą się członkowie nadzwyczajnej komisji do spraw zmian w kodyfikacjach.
Wszyscy posłowie PiSu z okręgu toruńskiego, czyli Joanna Borowiak, Anna Gembicka, Mariusz Kałużny i Krzysztof Szczucki, wypowiedzieli się za odrzuceniem projektu. Podobnie głosował Jan Krzysztof Ardanowski z koła Wolni Republikanie oraz Przemysław Wipler z Konfederacji. Przeciwko byli posłowie KO: Iwona Hartwich, Krystian Łuczak, Arkadiusz Myrcha i Tomasz Szymański. Również Piotr Kowal z Lewicy nie chciał odrzucenia projektu, tak samo głosowali Zbigniew Sosnowski z PSL oraz Marcin Skonieczka z Polski 2050.


15 września 2025 @ 11:53
Dwukadencyjność sprawdza się na szczeblu państwowym, ale nie samorządowym, bo tu wiele projektów czy pomysłów wybranych włodarzy, głównie przez finansowanie, wymaga pracy przez więcej niż jedną czy dwie kadencje. Niekiedy zmiany są dobre, ale często, nowa władza lokalna porzuca pomysły poprzedników wdrażając swoje, które porzucą następcy. Gdyby na szczeblu samorządowym nie ograniczać kadencyjności można by projekty doprowadzić do końca i wtedy wyborcy mogliby to rozliczyć w kolejnych wyborach pozbawiając ówczesnego włodarza stanowiska lub je utrzymując.