Czemu młodzi wyjeżdżają? O tym mówi Hubert Maciejewski
Toruń przechodzi obecnie przez okres wielkich zmian. Jedną z nich jest fakt, żetoruńska młodzież będzie miała o wiele większy wpływ na politykę lokalną oraz rozwójmiasta – tak twierdzi Hubert Maciejewski, pełnomocnik ds. młodzieżyprezydenta Miasta Torunia.
O tym, dlaczego młodzi ludzie nie chcą zostać w Toruniu i szukają pracy poza nim, o sympatiach politycznych i marzeniach o dyplomacji z Hubertem Maciejewskim rozmawia Patryk Rzeszotek
To, co skupia uwagę, to pański młody wiek. Są tego oczywiste plusy, ale są chyba także minusy, jak doświadczenie w pracy w urzędzie. Czy jest pan odpowiednią osobą na to stanowisko mimo młodego wieku?
Postrzegam mój wiek jako ogromny atut. Funkcja, jaką pełnię, polega na byciu swoistym łącznikiem pomiędzy młodzieżą a miastem. Nie ukrywajmy – młodym ludziom o wiele łatwiej zwrócić się z problemami czy pomysłami do rówieśnika. A to nie są moje początki w urzędzie. Byłem przecież przewodniczącym pierwszej kadencji Młodzieżowej Rady Miasta, co pozwoliło mi poznać struktury Urzędu Miasta od środka. Mój wiek łamie barierę pokoleniową, która naturalnie tworzy się pomiędzy młodymi ludźmi a władzami miasta, co uważam za bardzo istotny aspekt.
Do Rady Miasta Torunia startował pan z ramienia Koalicji Obywatelskiej, jednakże nie jest pan obecnie członkiem żadnej partii. Czy dołączenie do KO jest w pańskich planach?
Skłamałbym, gdybym powiedział, że wykluczam tę myśl, bo KO jest partią najbliższą mojemu światopoglądowi. Gdyby było inaczej, nie startowałbym z jej ramienia do Rady Miasta. To prawda, jestem osobą zaangażowaną politycznie, przede wszystkim dlatego, że postrzegam politykę, także tę samorządową, jako możliwość wpływu na otoczenie, a właśnie na tym mi zależy. Nie wiem nawet, czy planuję kontynuować moją ścieżkę kariery w polityce, bliżej mi do dyplomacji. Swoje siły skupiam na poprawie jakości życia ludzi. Obecnie – młodych ludzi.
Skoro już mowa o planach – jako młody człowiek wciąż pan się rozwija i szuka pan swojej ścieżki w życiu. Czy planuje pan zostać w Toruniu, czy jednak chce pan stąd wyjechać?
Sam chciałbym to wiedzieć. Kocham Toruń i jestem przekonany, że na pewno będę w przyszłości pracować na rzecz miasta niezależnie od mojego położenia i kariery. Kto wie, może zostanę radnym i osiądę w Toruniu, a może spełni się moje marzenie o pracy wdyplomacji lub polityce. Bardzo interesuję się kulturą i religią Bliskiego Wschodu, chciałbym w przyszłości wykorzystywać wiedzę zdobytą w tym zakresie także zawodowo.
Pan jeszcze nie jest pewien, ale wielu młodych już wie, że w Toruniu nie chcą zostać. Jak pan się zapatruje na ten problem i czy planuje pan zmienić coś w tym zakresie?
To jest ogromny problem naszego miasta, a zmiana tego niesprzyjającego trendu to jedna z moich głównych misji. Ta sprawa dotyczy nie tylko studentów, ale także maturzystów, którzy chcą wyjeżdżać na studia do innych miast, a przecież w Toruniu mamy bardzo dobry uniwersytet. Studenci kończą studia i często wyjeżdżają. Jest to spowodowane niekonkurencyjnym rynkiem pracy – młodzi ludzie myślą perspektywicznie i nie widzą swojej przyszłości w Toruniu. Myślę, że w promocji miasta powinniśmy uwypuklić te dobre cechy, takie jak chociażby niskie ceny mieszkań w porównaniu do innych miast akademickich. Mam w planach przeprowadzenie ankiety wśród młodych ludzi. Mam nadzieję, że dzięki niej uda się zdiagnozować, dlaczego młodzi ludzie chcą tu zostać lub wyjechać.
Jest pan młodym człowiekiem, a młodzi ludzie z reguły mają wiele pomysłów i energii. Jakie projekty planuje pan w najbliższej przyszłości?
Obecnie z panią prezydent Dagmarą Zielińską finalizujemy mój roczny plan działania. Za jego pomocą będę rozliczał się z Urzędem Miasta z tego, co robię. Jestem pewien, że będę działał bardzo prężnie. Jedną z rzeczy, które bez wątpienia będę chciał wprowadzić, są szkolne budżety partycypacyjne. Według tego projektu każda szkoła ma otrzymać niewielką kwotę na projekty uczniowskie. Uczniowie szkół średnich będą zgłaszali projekty i za pomocą demokratycznego głosowania sami będą decydować, na co chcą przeznaczyć swój budżet. Nie będą to duże kwoty, ale pozwolą uczniom wprowadzić do szkół coś, czego sami chcą i potrzebują. Nauczy ich to także przedsiębiorczości oraz korzystania z budżetu obywatelskiego. Jest to ważne nie tylko dla rozwoju szkół, ale także miasta, ponieważ grupą, która najrzadziej głosuje w budżetach obywatelskich, są właśnie młodzi ludzie. Podobne działania mają już miejsce w niektórych miastach w Polsce, a szczególnie popularne są w Europie Zachodniej. Walczę o ten projekt, od kiedy zostałem przewodniczącym Młodzieżowej Rady Miasta Torunia i mówiłem o tym projekcie jeszcze poprzedniemu prezydentowi. Wówczas się nie udało, ale teraz jest wola, żeby zrealizować ten projekt. Wierzę, że uda mi się zrobić wiele dobrego dla toruńskiej młodzieży, zachęcam państwa do śledzenia moich działań w mediach społecznościowych.


Sprawa dla pełnomocnika
23 marca 2025 @ 11:20
[…] Pawłowi Gulewskiemu doradza siedem osób z tytułem pełnomocnika. Poza dr. Bomastykiem są to pełnomocnik ds. młodzieży Hubert Maciejewski, odpowiedzialny za rozwój i wsparcie biznesu Łukasz Szarzewski, gen. Krzysztof Mitręga, który […]
22 lutego 2025 @ 16:56
Chłopak wtrąca się w kompetencje Młodzieżowej Rady Rady Miasta, nic na razie nie zrobił.
22 lutego 2025 @ 08:08
Ale buc….