Płonące pustostany w Toruniu. Czemu tak często stają w ogniu?
W ostatnim czasie w Toruniu coraz częściej można usłyszeć o pożarach w opuszczonych budynkach. Zaniepokojeni mieszkańcy zgłaszają swoje obawy, zastanawiając się, co stoi za serią niebezpiecznych zdarzeń. Choć płonące pustostany na pierwszy rzut oka wydają się odosobnionymi incydentami, liczba tego typu pożarów w ostatnich trzech latach budzi niepokój i prowokuje pytania o bezpieczeństwo w mieście.
Statystyki mówią same za siebie
W ciągu trzech lat doszło do ośmiu takich zdarzeń. Tylko w tym roku przy ul. Grudziądzkiej ogień pojawił się dwukrotnie – 8 lutego i 22 marca. Wcześniej, w marcu 2024 r. pożar wybuchł przy ul. Batorego, w kwietniu 2023 r. przy ul. Dybowskiej, a w styczniu tego samego roku przy ul. Kościuszki. W 2022 r. doszło natomiast do dwóch zdarzeń przy ul. Batorego i jednego przy Szosie Chełmińskiej. Tego rodzaju pożary nie tylko grożą rozprzestrzenieniem się na sąsiednie budynki, ale także powodują poważne zanieczyszczenie środowiska – unoszące się w powietrzu toksyczne dymy szkodzą zdrowiu mieszkańców i przyrodzie.
Obecnie tylko część tych przypadków znalazła swoje miejsce w aktach Komendy Miejskiej Policji w Toruniu.
Obecnie w toku są dwie sprawy dotyczące zdarzeń ogniowych z dnia 8 lutego i 22 marca z ul. Grudziądzkiej – mówi asp. Dominika Bocian, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. – Czynności są w toku.
Jak dodaje rzeczniczka, postępowania w sprawach pożaru przy ul. Kościuszki i przy Szosie Chełmińskiej zostały już zakończone.
Policjanci zakończyli już sprawy dotyczące zdarzenia przy ul. Kościuszki wobec braku znamion czynu zabronionego, a także przy ul. Szosa Chełmińska, które zostało umorzone – dodaje asp. Dominika Bocian. – W pozostałych przypadkach nie wpłynęło do nas zawiadomienie od osoby uprawnionej.
Pożary starych, nieużytkowanych budynków to poważny problem. Oprócz realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa ludzi, szczególnie tych, którzy mogą przypadkowo znaleźć się w pobliżu, pożary pustostanów niszczą także miejską przestrzeń i środowisko. Płonące materiały budowlane, meble, pozostałości po dawnej działalności czy śmieci wytwarzają niebezpieczne substancje, które trafiają do atmosfery. Zdarza się również, że płomienie przenoszą się na sąsiednie posesje lub tereny zielone.
Mieszkańcy są zaniepokojeni
Tyle się słyszy o tych pożarach, człowiek boi się przechodzić obok takich miejsc – mówi pani Elżbieta, mieszkanka ul. Batorego. – Niby opuszczony dom, a zagrożenie dla wszystkich.
Spalone pustostany przyciągają też ciekawskich, którzy narażają się na poważne niebezpieczeństwo, wchodząc do zniszczonych i nadpalonych budynków. W wielu przypadkach strażacy muszą walczyć nie tylko z ogniem, ale również zabezpieczać teren przed osobami postronnymi.
Choć pustostany często bywają traktowane jako niepotrzebne i zapomniane, ich niekontrolowane palenie to problem społeczny i środowiskowy. Wzrost liczby takich zdarzeń to sygnał dla służb i władz miasta, by przyjrzeć się temu zjawisku uważniej. Być może konieczne okaże się zabezpieczenie niektórych budynków lub zmiana przepisów dotyczących odpowiedzialności za ich stan i bezpieczeństwo. Zobaczymy też, co przyniosą śledztwa w sprawie dwóch zdarzeń przy ul. Grudziądzkiej.


PRES Toruń – Stal Gorzów zakończone. „Anioły zwyciężają”
20 kwietnia 2025 @ 18:32
[…] Czytaj także: Płonące pustostany w Toruniu. Czemu tak często stają w ogniu? […]