„Polska sięga gwiazd”, czyli o tym jak Toruń poleciał w kosmos
Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu z kosmosem ma wspólnego wiele więcej niż słynnego astronoma w nazwie. Ulica Gagarina, przy której mieści się kampus, radioteleskop w Piwnicach, Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki. W zeszłym tygodniu przybliżyliśmy się do kosmosu jeszcze bardziej. Toruński uniwersytet odwiedził drugi Polak w kosmosie, pierwszy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, dr Sławosz Uznański-Wiśniewski. 20 listopada to dzień, w którym Toruń na własnej skórze poczuł „efekt Sławosza”.
Nauka i entuzjazm
To, co można było odczuć w zachowaniu dr Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego od samego początku panelu prowadzonego przez niego, to entuzjazm w najczystszej formie. Publika ewidentnie oddawała podobną energię. Miejscami doktor musiał przerywać oklaski na siłę, żeby dojść do słowa. Opowiadanie o jego drodze do miejsca, do którego dotarł, z przystankami np. w CERN, skupienie na nauce, dawało efekt oglądania dziecka mówiącego o tym, że chcę zostać astronautą, jak będzie duże. Tylko tym razem od tej drugiej strony. Zabawnym zbiegiem okoliczności jest to, że dzień jego narodzin przypadł na 23 rocznicę pierwszego załogowego lotu w kosmos w ramach programu Wostok.
Jego misja Axiom 4 – Ignis była pierwszą polską misją badawczą w kosmosie. Booster, czyli tak naprawdę silnik rakietowy, użyty w rakiecie Falcon 9, tej, która zabrała załogę misji na ISS, dokonał czegoś, co kiedyś było zupełnie nieosiągalne. Był to jego drugi lot tego samego miesiąca.
– Jak praktycznie wszyscy oglądaliście start, mogliście na pewno zauważyć, że start się trochę przedłużał. Nie było tak łatwo wystartować – mówił polski astronauta. – Misja była kilkukrotnie przekładana. Rakieta została ustawiona na miejsce startowe 6 czerwca. Launchpad, na którym została ustawiona, nazywa się 39A. Z tego samego miejsca startowały wszystkie misje Apollo, które wylądowały na księżycu. Był to dla mnie niesamowity przywilej być w tym miejscu.
Jednym z przedstartowych zwyczajów, o którym mogliśmy się dowiedzieć, jest fakt, że przed lotem trzeba wygrać w karty z dowódcą misji. Jest to zwyczaj pozostały po starych amerykańskich misjach kosmicznych. Wszyscy astronauci przed wylotem dostają „boarding pass”, dr Sławosz Uznański-Wiśniewski otrzymał miejsce nr 1. „Trasa” do ISS trwała 20 godzin.
Pomimo tego, co często możemy zobaczyć w internecie, misje kosmiczne nie polegają tylko na pokazywaniu jak zachowuje się mokry ręcznik w kosmosie. Relacja przekazywana z niezmiennym entuzjazmem pokazała, że grafik na ISS jest raczej napięty. Codzienne eksperymenty w krótkich okienkach czasowych i otoczeniu kabli, codzienne konferencje.
– Eksperymenty nie są najtrudniejszą częścią całego pobytu – opowiadał dr Sławosz Uznański-Wiśniewski. – Przygotowane są odpowiednie procedury, mamy operatorów i naukowców, którzy się nimi opiekują. Miałem okazję szkolić się z nimi jeszcze na Ziemii. Najtrudniejszym zadaniem na orbicie, były konferencje i spotkania edukacyjne dla polskich studentów kierunków technicznych, które prowadziłem. Tutaj na sali mam mikrofon, prezentację. Tam musiałem radzić sobie sam.
W taki sposób minęło 18 dni na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Jedyny szczegół, który polskiemu kosmonaucie nie spodobał się „na miejscu” to fakt, że okna były, ale tylko na Ziemię. Zasugerował stworzenie takich patrzących w drugą stronę, kosmosu.
Do pozytywnego i pełnego pasji spotkania, miłym dodatkiem były pytania zadawane publiczności. Po każdym z nich można było spodziewać się szybko wykrzyczanej odpowiedzi. Żadna z nich nie była zła, każdy pomysł był na swój sposób dobry, co podkreślał prowadzący. Jednak reszta czasu przebiegła pod znakiem pełnego skupienia.
Jak było kiedyś, a jak jest teraz
Przed wystąpieniem „Astro-Sławosza” mogliśmy usłyszeć o tym, jak duży postęp zrobiliśmy w podejściu do takich wydarzeń.
– Ponad 50 lat temu amerykańscy astronauci odwiedzili nasz uniwersytet – mówił podczas spotkani az polskim kosmonautą rektor UMK, Andrzej Tretyn. – Ze względu na ówczesną sytuację geopolityczną i stan zimnej wojny, cała wizyta była „utajniona”. Nie powstrzymało to jednak ludzi przed tłumnym przybyciem na spotkanie. David Scott I Alfred Worden z misji Apollo 15, która wylądowała na księżycu, spotkali się wtedy z całą społecznością akademicką. Dziś charakter spotkania jest całkowicie inny, na pewno nie utajniony. Wydaję się jednak, że entuzjazm zgromadzonego tłumu w obu sytuacjach mógł być bardzo podobny.
Jego magnificencja Andrzej Tretyn na koniec otrzymał od dr Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego patch z flagą Polski, który użył podczas misji.
– Jako dowód wdzięczności przekazuje Panu maskotkę Mikołaja Kopernika i wydanie „O obrotach sfer niebieskich” – powiedział przy wymianie prezentami profesor Andrzej Tretyn. – Oczywiście nie jest to pierwsze wydanie, ono spoczywa w bibliotece uniwersyteckiej. Przekazuje je z nadzieją, że przy następnym locie w kosmos zabierze je Pan ze sobą.
Czy „efekt Sławosza” widać? Zdecydowanie tak. To, co teraz najważniejsze to jak go wykorzystamy. Doszło do renesansu nauk ścisłych, jeśli chodzi o wybory swoich ścieżek kariery wśród młodych osób. Marzenia o byciu astronautą stały się bardziej w zasięgu. „Polska sięga gwiazd” to bardzo trafna nazwa całej trasy wykładowej polskiego astronauty. To nie jest już tylko patrzenie w gwiazdy, a chwytanie tego, co przed sobą.


Teatr Horzycy z nową interpretacją „Klątwy” Wyspiańskiego
28 listopada 2025 @ 19:02
[…] Czytaj także: „Polska sięga gwiazd”, czyli o tym jak Toruń poleciał w kosmos […]
Centrum Zarządzania Kryzysowego ostrzega przed gołoledzią
28 listopada 2025 @ 17:59
[…] Czytaj także: „Polska sięga gwiazd”, czyli o tym jak Toruń poleciał w kosmos […]