Jacht dla wykluczonych
W budżecie województwa kujawsko-pomorskiego na 2025 r. znalazła się ciekawa pozycja. Chodzi o jacht, a dokładniej… budowę jachtu morskiego dla Kujaw i Pomorza. Informacja obiegła ogólnopolskie media raczej w kontekście prześmiewczym. Jednak czy naprawdę jest to powód wyłącznie do śmiechu?
Komu będzie służył jacht?
Pomysł budowy jachtu pełnomorskiego to jedna z tych inwestycji, na którą trzeba spojrzeć szerzej. Oczywiście znajdą się osoby, które wybuchną śmiechem i od razu przed oczami będą miały widok jednostki próbującej przepłynąć pod mostem gen. Elżbiety Zawackiej. Oczywiście dyskusja z takimi opiniami jest wręcz bezsensowna. Więcej światła na tę sprawę rzuca spojrzenie na korzyści, jakie może mieszkańcom województwa przynieść taka inwestycja. Bo bez wątpienia w ten sposób należy rozpatrywać tę decyzję.
Sprawdź również: Bilety MZK z maszyny czy z kiosku? Skargi pasażerów
Zacznijmy może od garści informacji technicznych. Robocza nazwa tego projektu to „Jacht pełnomorski – Dar Samorządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego”. Ma to być 30-metrowy bryg ze stalowym kadłubem, czyli statek z dwoma masztami i żaglami o powierzchni około 350 metrów kwadratowych. Na jeden rejs będzie mógł zabrać na pokład 23 załogantów, a rocznie ma na nim pływać około 500 osób. Koszt budowy to 12 mln zł, jednak 85 proc. tej kwoty pokryją środki z Europejskiego Funduszu Społecznego. Roczny koszt utrzymania jednostki szacowany jest na 3 mln zł, jednak nie ma być pokrywany wyłącznie z budżetu województwa.
Jacht wzorowany na Pogorii
Dar Kujaw i Pomorza ma być narzędziem dla szkoły pod żaglami wzorowanej na projekcie o tej samej nazwie, prowadzonym przez kapitana Krzysztofa Baranowskiego na żaglowcu STS Pogoria. Właśnie ten projekt będzie realizowany przez Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Rejsy edukacyjne będą organizowane nie tylko dla uzdolnionej młodzieży z regionu, ale także dla osób wybranych przez powołaną przez marszałka województwa kapitułę. Chodzi przede wszystkim o uczniów znajdujących się w tzw. grupie wykluczonej.
– Jeżeli młodzi ludzie znajdą się w kategorii tzw. grupy wykluczonej, niepełnosprawni, ubodzy, a właściwie w naszym województwie to jest ¾ powierzchni naszego województwa, wówczas może być ten projekt realizowany z EFS – mówi Piotr Całbecki, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego. – Ja naprawdę czuję tych młodych ludzi, którzy nawet nie jeżdżą na wakacje, a już co dopiero nad morze, a już w ogóle nawet nie pomyślą, nie pomarzą o tym, żeby kiedyś popłynąć w rejs. Myślę, że warto robić rzeczy takie dla tych ludzi, którzy po prostu mają czasami uśpione marzenia.
Toruńskie tradycje i pierwszy rejs nowego jachtu
Oczywiście papier wszystko przyjmie, a w tak wczesnej fazie projektu trudno egzekwować jego założenia i sprawdzać ich realizację. Jednak sam zamysł nie tylko ma szczytny cel, ale także wpisuje się w historyczne związki Torunia z Morzem Bałtyckim. 100 lat temu właśnie w naszym mieście utworzono pierwszą polską szkołę kształcącą oficerów marynarki wojennej. Jeszcze głębiej odkurzając historię, warto wspomnieć, że pod koniec XIII w. Toruń był największym portem związanym z żeglugą morską na ziemiach dzisiejszej Polski. Tradycje do pielęgnowania więc są.
Jeśli okaże się, że projekt zostanie zrealizowany zgodnie z obietnicami, już za trzy lata pierwsi uczniowie z naszego województwa będą pływali po Morzu Bałtyckim, a za pięć lat Dar Kujaw i Pomorza wypłynie na wody Morza Śródziemnego. Dzieci i młodzież będą miały niepowtarzalną okazję do nauki odpowiedzialności, wytrwałości i podejmowania decyzji w zupełnie nowych dla siebie warunkach. Takiego poligonu doświadczalnego nie zagwarantuje nikt w Toruniu, Chełmży czy Wielkiej Nieszawce.
Po wiadomości z powiatu toruńskiego zapraszamy na pozatorun.pl.
















