Jak działa toruński system do zgłaszania usterek przez mieszkańców?
Już od kilku lat mieszkańcy Torunia mogą korzystać z aplikacji „Dbam o miasto”. Służy ona do zgłaszania problemów i usterek pojawiających się w przestrzeni miejskiej. Okazuje się jednak, że nie zawsze ten sposób działa tak jak powinien.
Jak stwierdzają mieszkańcy, początkowo system był bardzo skuteczny. Przy zgłaszaniu nielegalnych wysypisk straż miejska interweniowała bez zwłoki. W ostatnim czasie można jednak zauważyć problemy z realizowaniem części zgłoszeń.
– W 2025 jedną sprawę trzeba było zgłaszać kilkakrotnie bo była zamykana jako zrealizowana choć nie była. W 2026 jest gorzej – uważa jedna z osób korzystająca z tego systemu. – Ale to dobra forma zgłaszania gdy sprawy, niestety, trzeba eskalować do instytucji centralnych, np. zgłaszając dany temat do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska trzeba podać czy i w jaki sposób miasto było informowane.
Pojawiają się też głosy, że bardziej skuteczne od korzystania z tego narzędzia jest zgłaszanie spraw bezpośrednio do odpowiednich wydziałów Urzędu Miasta, gdyż wtedy ma się większą gwarancję podjęcia interwencji. Jako inny ważny aspekt wskazuje się brak szerszej informacji na temat istnienia takiej aplikacji.
Czytaj także: Niedopałek spalił marzenia
– Interesuję się sprawami miasta, dlatego od dawna wiem, że jest coś takiego jak „Dbam o miasto” – podkreśla jeden z mieszkańców. – Natomiast nie widzę, żeby na co dzień promowano to rozwiązanie. Nie przeprowadzano w ostatnim czasie żadnej większej kampanii informacyjnej. Komunikat ze statystykami pojawił się chyba trzy lata temu, od tego czasu praktycznie nic. Moim zdaniem powinno się to zmienić, bo jeśli więcej osób dowie się o aplikacji i będzie z niej korzystać, to może to wpłynąć także na skuteczność działania.
Sprawdziliśmy, jak obecnie prezentuje się aplikacja. Codziennie wpływa kilka nowych zgłoszeń. Dotyczą one zarówno dziur w jezdni, jak i porzuconych pojazdów, które od dłuższego czasu stoją w tym samym miejscu, czy też urządzeń, które wymagają naprawy.
– Uszkodzona szyba wiaty przystanku autobusowego. Brak kosza typu mandarynka – zerwany przez traktor podczas odśnieżania – tak brzmi opis jednego z najnowszych zgłoszeń z ul. Łódzkiej, ostatniego wysłanego w marcu.
Z dostępnych na stronie informacji wynika, że są takie sprawy, które udało się zrealizować w ciągu kilku dni od ich zgłoszenia, jak chociażby naprawa oświetlenia przy ul. Okólnej czy załatanie dziur w jezdni na wysokości ul. Storyczkowej. Obecnie też 546 zgłoszeń klasyfikowanych jako „nowe”. Problem jednak w tym, że w tej grupie są także tematy, które mieszkańcy sygnalizowali nawet… 4 lata temu. Dotyczą one choćby czystości na ul. Osadniczej.
Czytaj także: Krajowa Mapa Zagrożeń w powiecie toruńskim. Prawie 500 zgłoszeń w trzy miesiące
– Na wysokości nowopowstałych budynków została nawieziona spora ilość ziemi co w obecnej sytuacji powoduje kurzenie się – czytamy w jednym z takich zgłoszeń.
Nie jest pewne, z jakiego powodu tego typu sprawy, choć od ich pojawienia się minęły już 4 lata, nadal widnieją jako nowe. Zapytaliśmy o to w Urzędzie Miasta, jednak do momentu oddania tego numeru do druku nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Jest także lista zgłoszeń odrzuconych, w marcu było ich 10. Portal nie udostępnia jednak informacji o powodach odrzucenia danej sprawy.

