Jaki Toruń po wyborach?
W niedzielę druga tura wyborów prezydenckich w Toruniu. Zadecydują one o przyszłości miasta. Po raz pierwszy od 22 lat odbywa się dogrywka. Co czeka miasto po tych wyborach?
O prezydenturę walczą Michał Zaleski oraz Paweł Gulewski. W przypadku Zaleskiego są to starania już o szóstą kadencję. Jego założenia programowe to w dużej mierze kontynuacja działań podejmowanych wcześniej. Znajdują się tam między innymi zapowiedzi związane z mieszkalnictwem, jak choćby chęć wybudowania kolejnych mieszkań komunalnych oraz społecznych. W porozumieniu z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika będzie w mieście prowadzona całodobowa przychodnia stomatologiczna. Wspomina się także o inwestycjach na lewobrzeżu, jak również o planach budowy nowego mostu drogowego.
Choć niektóre postulaty Pawła Gulewskiego są podobne do tych prezentowanych przez obecnego prezydenta, to jednak z jego programu mocno wybija się chęć zmiany myślenia o zarządzaniu Toruniem, co sam kandydat często podkreśla. Kładzie się nacisk na większą partycypację mieszkańców w podejmowaniu decyzji. Zapowiedziano też, że w razie wygranej Gulewskiego kobieta zostanie powołana na stanowisko wiceprezydenta, pojawi się też pełnomocnik ds. młodzieży, jak również przedsiębiorców. Wśród planów inwestycyjnych wskazać można choćby plan budowy mostu przeznaczonego dla tramwajów, łączącego centrum miasta z lewobrzeżem. Gulewski zapowiada także, że zmieni niektóre decyzje, na przykład jeśli chodzi o wybudowanie bloku przy ul. Szczecińskiej (Bielawy-Grębocin). Chce, aby zamiast kolejnego budynku mieszkalnego powstał punkt podstawowej opieki zdrowotnej, dzienny dom pobytu dla seniorów oraz ogólne miejsce integracji osiedlowej.
Jeśli Michał Zaleski wygra w niedzielę, to realizacja założeń programowych będzie trudniejsza niż kiedykolwiek. Jeszcze nigdy klub prezydenta nie był tak nieliczny jak w nowej kadencji – składa się tylko z czterech radnych. To stawia go w niekomfortowej sytuacji bycia w opozycji. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się też tak, aby jeden klub radnych miał większość, która umożliwiałaby samodzielne rządzenie. Tak jest obecnie – Koalicja Obywatelska ma aż 15 radnych w 25-osobowym składzie. W przypadku wygranej Pawła Gulewskiego realizacja jego programu byłaby łatwiejsza niż to miało miejsce w poprzednich kadencjach, gdy potrzebne były umowy i porozumienia programowe. Odpadnie szukanie poparcia przy bardziej kłopotliwych uchwałach, gdyż jeden klub będzie mógł to bez przeszkód zatwierdzić. Specyfika polityki samorządowej jest jednak taka, że znajdą się z pewnością takie sprawy, w których rękę przy głosowaniu „za” podniosą zarówno przedstawiciele KO, jak i klubu Zaleskiego czy też Prawa i Sprawiedliwości, tłumacząc to ogólnym dobrem mieszkańców. A ono nie ma barw partyjnych.

