Jarmark bez śniegu
Co roku okres przedświąteczny na toruńskiej Starówce wiąże się z Jarmarkiem Bożonarodzeniowym. Jak jest oceniana tegoroczna edycja? Czy warto tam przyjść? I w jakim stopniu wizyta wśród straganów uszczupli nasze portfele?
Tegoroczny Jarmark Bożonarodzeniowy zaczął się 23 listopada, a zakończy się jeszcze przed Wigilią. Ma to związek z imprezą sylwestrową, którą na Rynku Staromiejskim organizuje Polsat. Tradycyjnie pojawiły się stragany z różnymi lokalnymi wyrobami rękodzielniczymi, od ozdób na choinkę po biżuterię i ceramikę. Dodatkowa atrakcja to zimowa ścianka do zdjęć. Nie zabrakło również koła widokowego. Jak ten jarmark jest oceniany przez tych, którzy go odwiedzili?
Mówiąc szczerze, to jest średnio – uważa jedna z naszych czytelniczek. – Tak naprawdę to poza miejscem nie widzę tutaj cechy, która wyróżniałaby ten jarmark od podobnych imprez w Gdańsku, Wrocławiu, a nawet Bydgoszczy. Słyszałam nawet, że w tym ostatnim mieście przygotowano to lepiej niż w Toruniu. Odnoszę zresztą wrażenie, że nie ma tu już takiego ducha Bożego Narodzenia poza samą nazwą.
Pojawiają się jednak także bardziej przychylne opinie:
Zachęceni pozytywnymi wrażeniami Jarmarku sprzed kilku lat postanowiliśmy ponownie odwiedzić Toruń i zajrzeć na rynek. Jak się okazało nie zawiedliśmy się. Na plus z pewnością koło widokowe i wszelakie karuzele, których poprzednio nie widzieliśmy – stwierdza rodzina turystów z Kaszub. – Synowi bardzo podobał się Domek Św. Mikołaja i możliwość zrobienia sobie z nim zdjęcia czy wykonania własnej choinki. Ciekawym pomysłem była też scena i wieczorny sobotni koncert. Ilość stanowisk z różnorodnymi produktami była naprawdę imponująca.
Stoiska wiążą się z wydatkami. Za małą porcję frytek należy zapłacić 10 zł, duża porcja jest o cztery złote droższa. Zapiekanka to wydatek 35 zł. Grzaniec kosztuje od 12 zł, a miody od 35 zł za słoik. Za pierniki trzeba wydać od 15 zł, choć są też komplety o wiele droższe. Jeśli ktoś potrzebowałby figurki z drewna, może sprawić sobie taką już za 5 zł, zaś zawieszki choinkowe to koszt około 15-20 zł.
Odwiedzający oceniają, że choć niekiedy jest drogo, to jeszcze nie są to ceny bardzo zaporowe, a poza tym raz w roku można zaszaleć. Niektórzy jednak zwracają uwagę na to, że choćby za oscypki można zapłacić tylko gotówką. Nie ma jednak w polskich przepisach obowiązku przyjmowania płatności elektronicznych, zaś organizatorzy jarmarku tylko wynajmują domki do handlu, zaś nie ingerują w praktyki sprzedażowe wystawców.
Wydarzenie cieszy się sporym zainteresowaniem, zwłaszcza w weekendy. W programie oprócz koncertów i warsztatów pojawiają się specjalni goście. Jednym z nich był Robert Makłowicz, jeden z najbardziej znanych dziennikarzy kulinarnych w Polsce. Opowiadał o kulinarnych tradycjach bożonarodzeniowych.
Za magię tego jarmarku odpowiada lokalizacja na toruńskim rynku. To jest coś nie do podrobienia – dodają goście z Kaszub. – Na pewno będziemy polecać toruński Jarmark każdemu.
Inni zaś stwierdzają, że nie jest to aż tak ciekawe:
Zjeść można w wielu miejscach, nie tylko tu. W zasadzie tylko grzaniec jest wart skosztowania. Natomiast ozdoby sprzedaje się także w internecie. Ale co kto lubi.
Szansa na osobiste przekonanie się, jak wygląda jarmark i czy został dobrze przygotowany, jeszcze jest – do 22 grudnia.
Po informacje z regionu zapraszamy na nasz bliźniaczy portal pozatorun.pl

