Kap, kap… – felieton Przemysław Termińskiego
Niczym kapiąca woda z dziurawego wiadra wycieka kropelka po kropelce, głos po głosie poparcie jakie uzyskała „Koalicja 15 października” w ubiegłorocznych wyborach.
Obserwując sondaże z ostatnich dni widać, że wyciek robi się co raz większy. Brzegi naszego wiadra coraz mocniej rdzewieją. Smutne i groźne. Co takiego się wydarzyło? To chyba źle postawione pytanie. Poprawne powinno brzmieć: co się nie wydarzyło? Od nowej władzy, po 8 latach niemal kolonizacyjnej władzy poprzedników, społeczeństwo oczekiwało zdecydowanych działań.
Nie rozlazłej polityki i tłumaczenia czemu się nie da. Tak już było. Teraz miało być inaczej. Było 100 obietnic na 100 dni. Było „wiemy jak to zrobić”. Było „będziemy sprawczy”. A jak jest? Gdzie nie spojrzeć słychać, że się nie da. Sprawy związane z reformą służby zdrowia? Nie da się. Sprawy społeczne i światopoglądowe? Nie, bo nasza koalicja grzęźnie w jałowych sporach. Sprawy gospodarcze?
Oprócz tego, że na jałowym biegu, to jeszcze, jak choćby w bliskiej mi branży drzewnej, często ze szkodą dla polskich firm. Uzgodnienie banalnej rzeczy, która powinna być ustalana na poziomie sekretariatów, w ramach Koalicji urasta do kwestii strategicznych. O uporządkowaniu spraw w obszarze praworządności szkoda gadać, bo niektóre działania, czy wypowiedzi polityków u odbiorcy mogą sprawiać wrażenie, że praworządność to dopiero teraz jest zagrożona. Absolutnie niezrozumiały dla przeciętnego odbiorcy dyskurs o dotacji dla PiS.
Ludzie, albo płacimy albo nie płacimy! Ale trzeba podjąć decyzję – POLITYCZNĄ. Nie hamletyzować, bo każdy dzień powoduje że nasze poparcie społeczne – kap, kap… Społeczeństwo to nie homogeniczny zbiór zwolenników władzy. Powiedzmy sobie szczerze: wyborcy bezwzględnie popierający „Koalicję 15 października” to raczej ułamek społeczeństwa. Tylko tym poparciem nie wygrywa się wyborów prezydenckich. Nie można liczyć, że nic się nie da, ale z braku alternatywy społeczeństwo i tak będzie obecną władzę popierać. To prosta droga do powtórki z 2015 roku. Jeden minister spraw zagranicznych, który uzyskuje pozytywne oceny społeczne, reszty nie zakryje. Obudźmy się proszę, bo odnoszę wrażenie, że to kap…kap… działa hipnotyzująco.


