Kolejny spór bydgosko-toruński. Tym razem poszło o statystykę
Pojawiła się kolejna kość niezgody między Bydgoszczą a Toruniem. Spowodował ją wniosek prezydenta Rafała Bruskiego o dokonanie zmian w Eurostacie.
Zdaniem włodarza miasta nad Brdą należy liczyć Bydgoszcz i Toruń oddzielnie, a nie jako jeden podregion.
Czytaj także: Czy fundacja o. Rydzyka powinna dostać odszkodowanie? PZU idzie do prokuratury
Rozwód statystyczny
Obecna klasyfikacja Jednostek Terytorialnych do Celów Statystycznych (NUTS), która obowiązuje w całej Unii Europejskiej, dzieli Polskę w trzech stopniach. Są to makroregiony, których wyszczególniono siedem (tu kujawsko-pomorskie należy do makroregionu pomorskiego wraz z województwem pomorskim oraz warmińsko-mazurskim), regiony (kujawsko-pomorskie jest jednym z 17) oraz podregiony. Właśnie w sprawie tych ostatnich interweniuje Bruski.
Bydgoszcz i Toruń tworzą obecnie jeden z 73 podregionów, należą do niego także powiaty bydgoski i toruński. Prezydent Bydgoszczy sądzi, że w mieście, którym kieruje, stawia się na rozwój oparty na faktach, a nie wbrew nim. Inicjatywę poparł także wojewoda Michał Sztybel:
Wspólnie z prezydentem wykazaliśmy, że statystyka publiczna, zwłaszcza na poziomie europejskim, który wpływa na decyzje krajowe, inwestycyjne czy podział środków unijnych, powinna opierać się na faktach. A fakty są takie, że Bydgoszcz i Toruń to dwa odrębne obszary funkcjonalne, różniące się potencjałem i strukturą. Choć może się to wydawać mało istotną zmianą, ma ona ogromne znaczenie. Wpłynie na sposób, w jaki oba miasta będą prezentowane w raportach, analizach, badaniach i decyzjach inwestorów. Pokaże rzeczywisty potencjał każdego z nich.
Odpowiedź Gulewskiego
Prezydent Torunia, Paweł Gulewski, nie zgadza się z takim stawianiem sprawy. Odniósł się do niej w mediach społecznościowych. Uważa on, że to decyzja dla niego niezrozumiała, która jest kolejną operacją rozbrajania regionu z siły, jaką daje wspólnota dwóch stołecznych miast.
Cała Polska się z nas śmieje. Przez kolejne Wasze pomysły i szukanie pretekstu by sobie „przyłożyć”, traci Toruń, ale nie myślcie, że nie traci Bydgoszcz – sądzi Gulewski. – Rozsądnie myślące, duże ośrodki miejskie robią wszystko, żeby ze swoimi partnerami budować większe i silniejsze potencjały.
Włodarz Torunia dodaje, że jeśli nazywać to postępowanie „rozwodem”, to odbywa się on bez dramatów, gdyż miasto przez niego kierowane jest dojrzałe w relacjach:
Może zamiast się okładać ciosami w mediach, wspólnie pomyślmy, kiedy Miejskie Zakłady Komunikacyjne w Bydgoszczy oraz Miejski Zakład Komunikacji w Toruniu zaplanują obsługę np. Złejwsi Wielkiej, żebyśmy mogli się w centrum tej gminy wymieniać pasażerami i dowozić ich do obu stolic Kujaw i Pomorza.
Okazja do rozmów zbliża się wielkimi krokami. Prezydent Gulewski zapowiedział wizytę w Bydgoszczy w przyszłym tygodniu. Z kolei wniosek prezydenta Bruskiego trafił oficjalnie do Biura Statystycznego Komisji Europejskiej.


Zwłoki w centrum miasta. Policja potrzebuje pomocy w ustaleniu tożsamości
9 kwietnia 2025 @ 15:01
[…] Czytaj także: Kolejny spór bydgosko-toruński. Tym razem poszło o statystykę […]
9 kwietnia 2025 @ 13:22
nie kumam o co Gulewski ma pretensje. dwa osobne miasta, to dwa osobne zbiory danych. dlaczego mamy się sumować razem z bydgoszczu? jak najdalej od nich!